Trudy pandemii w barwach retro. White Lies – As I Try Not To Fall Apart (recenzja)

Inne recenzje

White Lies nie dają fanom o sobie zapomnieć. Po 3 latach od premiery ciepło przyjętego albumu Five, brytyjski zespół powraca z szóstym krążkiem studyjnym, As I Try Not To Fall Apart. Tym razem, trio znane z podejmowania niełatwych tematów społeczno-politycznych, przygotowało materiał inspirowany w większości sytuacją związaną z pandemią. Czeka Was momentami ciężka przeprawa przez uczucia strachu, niepewności i niemocy, zwieńczona wieloma kojącymi słowami, a przy tym ubrana w solidne rockowe brzmienie, czerpiące w większości z lat 80.

Wydawnictwo otwiera utwór Am I Really Going To Die, mierzący się z tematem szukania pomocy, a końcowo bezradnością w obliczu stawianej przez lekarzy diagnozy. Ten niespełna 5-minutowy kawałek to mieszanina emocji, a wszystko to w akompaniamencie wychodzącej na pierwszy plan, świetnej, groove’owej linii basu. Po mocnym wejściu, szybko przechodzimy do kolejnego, tym razem popowego singla, As I Try Not To Fall Apart, niosącego krzepiące w tych trudnych czasach przesłanie: każdy czasem czuje się źle i nie jest to powodem do wstydu.

“Napisaliśmy tę piosenkę naprawdę szybko, późno w nocy, a często piosenki, które powstają najszybciej, są pisane z wnętrza i z serca, a nie z głowy. Chcieliśmy, żeby jej melodia brzmiała jak hymn, żeby nadać tekstowi wagę, mimo że jest opakowany w popowe brzmienie. Chodzi o to, by zaakceptować bezbronność i wiedzieć, że bycie przybitym jest w porządku. Nigdy nie było bardziej odpowiedniego czasu, by głosić przesłanie, że czucie się źle jest ok.”

Harry McVeigh o utworze

W Breathe znów wracamy do funkowego basu i — po raz kolejny — podnoszącego na duchu tekstu: „Chcę, żebyś był tu żywy i zdrowy / Po prostu oddychaj / Zapomnij o dźwiękach samochodów i miejskim piekle”. I Don’t Wanna Go To Mars to jedna z najciekawszych pozycji na albumie, rzucająca cień na wyścig technologiczny, pędzący w kierunku kolonizacji kosmosu i cenę, jaką musimy za to zapłacić. Zespół pyta: jaki, wyprany z mózgu idiota chciałby brać udział w tej pogoni i faktycznie wybrać się na Marsa, kiedy prawdziwe życie dzieje się tu i teraz, na Ziemi? Cóż, przychodzi mi na myśl jedno nazwisko.

W niemal 7-minutowym Roll December w końcu mamy okazję usłyszeć cięższe gitary i trochę więcej mocy, natomiast Step Outside i lekko prog-rockowy, idealny na letnie nocne przejażdżki samochodem Blue Drift, to raj dla wielbicieli chwytliwych, futurystycznych synthów. The End to niezwykle klimatyczna pozycja, wprowadzająca dozę dramaturgii i niepokoju, wiodąca słuchacza do wieńczącego album utworu There Is No Cure For It, w którym swój debiut zalicza… saksofon!

Od czasów To Lose My Life, czyli pierwszego albumu Brytyjczyków, White Lies nieustannie ewoluują i to w dobrym kierunku. Am I Really Going To Die to album bardzo przemyślany, cały utrzymany w spójnej stylistyce, ze świetną, funkową linią basu w większości utworów i z przyjemnymi retro syntezatorami. Słychać inspiracje Davidem Bowie, Duran Duran czy nawet The Rolling Stones, ale w tym wszystkim jest zdecydowanie 100% świeżych, a zarazem dobrze już znanych White Lies. Nietrudno więc zgodzić się z komentarzem wokalisty zespołu, Harrym McVeightem, który doskonale podsumowuje nowe wydawnictwo:

„To bardzo kompletny album. Mam wrażenie, że niczego tam nie brakuje, a wszystkie piosenki są kapitalne. Utwory spełniają różne kryteria: są różne tempa, różne gatunki. Niektóre z nich są naprawdę alegoryczne i opowiadają historie, a niektóre to po prostu są jak wygłupy Micka Jaggera, wypowiadającego durnowate słowa. Na płycie traktujemy siebie może nieco mniej poważnie, co, jak lubię myśleć, robi też wielu moich ulubionych artystów”.

Harry McVeigh o płycie
White Lies - As I Try Not To Fall Apart
  • Data premiery: 18 02 2022
  • Single: As I Try Not to Fall Apart, I Don't Want to Go to Mars, Am I Really Going to Die, Blue Drift
Najlepsze utwory: I Don't Want to Go to Mars, Am I Really Going to Die, Roll December
Najsłabsze utwory: Ragworm


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Aneta Kowal
Aneta Kowal
Słuchaczka One Direction, soundtracku z High School Musical i smutnego popu z lat osiemdziesiątych.

Czytaj również