Trowback review: Enrique Iglesias – Enrique (1999), recenzja Adrianny Małolepszy

Inne recenzje

Aż trudno w to uwierzyć, ale w tym roku mija 20 lat od premiery czwartego krążka Enrique Iglesiasa! Na płycie znajdziemy takie utwory jak Rhythm Divine, Sad Eyes, Be With You czy Bailamos.

Enrique Iglesias przez lata wylansował kilka naprawdę znanych i lubianych numerów. Zarówno w języku angielskim, jak i hiszpańskim. Do tych nowszych należą między innymi Tonight (I’m Fuckin’ You) z Ludacrisem, oraz El Pardon nagrane wspólnie z Nicky Jamem na jego płytę Fenix z 2017 roku.

Mimo tego, ja zawsze najbardziej skłaniałam się ku wcześniejszej części dorobku artysty. W mojej świadomości szczególnie zapisał się krążek Enrique z 1999.
Warto wspomnieć, że był on pierwszym w jego dyskografii, nagranym w języku angielskim. Pojawiło się kilka tracków po hiszpańsku, w którym to jak do tamtej pory śpiewał Iglesias, były to jednak tylko alternatywne wersje anglojęzycznych piosenek również zawartych na wydawnictwie, traktowane bardziej jak bonusy.
Płyta jest romantyczna i popowa. Użycza sobie wiele z rytmów latynoskich. Czyli klasyczny Enrique. Szczególnym sentymentem darzę ją z paru powodów.

Tak jak już wspomniałam, na albumie znajduje się kilka hitów, które wciąż nierozerwalnie łączą się z nazwiskiem artysty. Żywym dowodem na to jest fakt, że aż 4 z czternastu (a właściwie dziesięciu jeśli pominiemy dodatki) kompozycji, które na nim znajdziemy, ukazały się również na tegorocznym Greatest Hits piosenkarza.

Ta czwórka to żywe i energiczne Rhythm Divine z rozpoznawalnym, budującym napięcie intro, numer Be With You, oraz pochodzące z filmu Bardzo Dziki Zachód Bailamos.

spotify:track:4XifD1V0kWoG4WwsXTwS3y

spotify:track:1ySwd43oWXbrytN2BD0Mhb

Załapała się też jedna ballada. Ze względów chyba dość oczywistych i moim zdaniem bardzo słusznie.
Nagrane z Whitney Huston Could I Have Your Kiss Forever zawsze było moim ulubionym, pochodzącym z Enrique utworem. Czy to topowa, najlepsza ballada w historii? Nie. Ale piosenka ma w sobie coś szczególnego. Jakąś chemię, która przyciąga. Nie wspominając już o wokalu Whitney, do którego walorów nie trzeba chyba nikogo przekonywać.

Uważam, że poza tym zestawem, mówiąc o naszym dwudziestolatku warto wspomnieć o jeszcze dwóch utworach. Romantyczne, lekko łzawe I Have Always Loved You i żywsze Oyeme ze świetnymi, charakterystycznymi chórkami, są obok tych wyselekcjonowanych na tegoroczną składankę, piosenkami przy których zwykle zatrzymuję się na dłużej, gdy zdarza mi się niekiedy wracać do Enrique. Pozwalam im wybrzmieć dwa razy zanim przejdę do kolejnych.

spotify:track:3EermXPNw0ZRp2u4prbnAm

spotify:track:2Dz8rsw24Vv044baubx68R

Jednak tym najbardziej znaczącym powodem, dla którego ten album jest dla mnie w jakiś sposób szczególny jest zdecydowanie nostalgia. Płyta ta była jedną z pierwszych, jakie w ogóle miałam w swojej kolekcji. Do dziś pamiętam, jak jako mała, pięcioletnia wtedy, dziewczynka zapętlałam krążek na swoim pierwszym odtwarzaczu CD, wyśpiewując „po angielsku” piosenki.
Ja dorosłam, nauczyłam się języka, gusta troszkę się zmieniły, ale sentyment i wspomnienia z dzieciństwa pozostały. Razem zresztą z płytą, która po tylu latach wciąż leży w szufladzie.

A Wy? Jakie macie przemyślenia i wspomnienia związane z albumem lub samym piosenkarzem?

Enrique Iglesias - Enrique
  • Data premiery: 23 11 1999
  • Single: Bailamos, Sad Eyes, Be With You, Could I Have Your Kiss Forever, Rhythm Divine
Najlepsze utwory: Could I Have Your Kiss Forever, Be With You, Oyeme
Najsłabsze utwory: Alabao


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Aż trudno w to uwierzyć, ale w tym roku mija 20 lat od premiery czwartego krążka Enrique Iglesiasa! Na płycie znajdziemy takie utwory jak Rhythm Divine, Sad Eyes, Be With You czy Bailamos.Enrique Iglesias przez lata wylansował kilka naprawdę znanych i lubianych numerów. Zarówno...Trowback review: Enrique Iglesias - Enrique (1999), recenzja Adrianny Małolepszy