Siła smutku. Tom Odell – Black Friday, 2024 (recenzja)

Inne recenzje

Tom Odell jest jednym z wielu przykładów na to, że TikTok może podarować nowe twórcze otwarcie. Wersja Live jego sztandarowego hitu Another Love swego czasu zdominowała znaną platformę. Co więcej, zaczęły pojawiać się również najróżniejsze jej wykonania, to z kolei zasługa AI.

Jak brzmi oryginalny Tom Odell, możemy na szczęście przypomnieć sobie, za sprawą jego najnowszego albumu zatytułowanego Black Friday.

Już pierwsze dźwięki sprawiają, że zostawiamy rzeczywistość za sobą. Answer Phone sprawia, że niemal od pierwszych słów zanurzam się w dźwiękach i słowach. To jeden z tych momentów, w których przypominam sobie, że do takiego stanu rzeczy wcale nie trzeba niesamowitych zabiegów i tricków muzycznych. Może najzwyczajniej w świecie mam słabość do muzyki, która przywołuje minione lata, a może to Tom Odell ma talent do tworzenia niezwykle kameralnego klimatu. Bez względu na to, jak w tym momencie rozkładają się siły, utwory z tego albumu płynnie przechodzą z jednego w drugi. Nie oznacza to jednak, że się zlewają. Tytułowy Black Friday ma dwie warstwy, to co dzieje się na pierwszym planie i w oddali. Od głosu, przez gitarę i całego instrumentalnego zaplecza, wszystko przenika się w naturalny sposób. Loving You Will Be The Death Of Me zaczyna się od pogwizdywania, a kończy parsknięciem, To co dzieje się w środku tego charakterystycznego opakowania sprawia, że do tego konkretnego utworu zechcę wrócić. Kiedy już zdążyłam przymknąć oczy, artysta, a właściwie artyści zaserwowali mi przerwę. The Orchestra Tunes Up jest dokładnie tym, co głosi tytuł. Ta 49-sekundowa przerwa, bardzo paradoksalnie sprawia, że na nowo skupiam się na tym, co Odell chce przekazać. Spinning rzeczywiście w pewien sposób kręci się w koło, w pewnych momentach drażniąc ucho, nie jest to jednak niemiłe.
Ci, którzy zajmują się muzyką doskonale wiedzą, że momenty, w których głównym instrumentem jest głos, wcale nie są proste. W The End Of The Summer to głos Toma jest wysunięty na pierwszy plan, chociaż z czasem orkiestra buduje rosnące napięcie i tworzy klimat rodem ze starych filmów. Dźwięki narastają i rozlewają się swobodnie. Już za moment nie ma po tym śladu, bo wraz z Somebody Else powracamy do minimalizmu. Chociaż gitarze towarzyszą klawiszowe plumkanie, a z czasem dołączają też głosy towarzyszące, nadal pozostajemy w tej przyjemnie ciasnej dźwiękowej przestrzeni.

Coś w Parties sprawiło, że moją pierwszą myślą była chęć usłyszenia tego utworu w wykonaniu Billie Eilish. Kiedy na tym etapie znowu dostaliśmy małą przerwę pod postacią The Orchestra Is Feeling Tense, przyszło mi do głowy, że znajdą się tacy, którym te przerwy pozwolą zatrzymać emocje wpół drogi i się nie rozkleić. Jeśli jednak myślicie, że oznacza to, że Tom przestaje grać na emocjach, to nic z tych rzeczy. Nothing Hurts Like Love w jakiś dziwny sposób przywołało w mojej podświadomości pozytywkę. Być może winne są instrumenty, a może trzaski w tle. Tak czy inaczej jest nastrojowo i nie zmienia tego również kilkadziesiąt sekund Getaway (voice note), która urywa się nagle, pozostawiając niedosyt, który zdecydowanie działa na plus opowieści zamkniętej w najnowszym albumie artysty. Nie mamy wątpliwości, że album się kończy, jako ostatni na playliście umieszczony został utwór The End. I w tym miejscu, muzykowi, jak i towarzyszącej mu orkiestrze udało się sprawić, że słuchałam ich z zamkniętymi oczami. Mogę więc bez wątpienia przyznać, że to jeden z tych albumów, który zagrał na moich emocjach.

Chociaż często kojarzy się z bezsilnością, na albumie Toma smutek ma niezwykłą siłę.

Black Friday to album, w którym można zanurzyć się całkiem bezwiednie. Wszystkie części składowe sprawiają, że dźwięk po dźwięku, historia po historii staje się katalizatorem najróżniejszych emocji. Jest kameralnie, emocjonalnie i ze smakiem. W moim odczuciu Tom Odell zdecydowanie zaliczył dobry powrót

Tom Odell - Black Friday
  • Data premiery: 26 01 2024
  • Single: Black Friday, Somebody Else, Answer Phone, The End
Najlepsze utwory: Black Friday, Parties, The End Of The Summer
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Tom Odell jest jednym z wielu przykładów na to, że TikTok może podarować nowe twórcze otwarcie. Wersja Live jego sztandarowego hitu Another Love swego czasu zdominowała znaną platformę. Co więcej, zaczęły pojawiać się również najróżniejsze jej wykonania, to z kolei zasługa AI. Jak brzmi oryginalny Tom Odell, możemy na szczęście...Siła smutku. Tom Odell - Black Friday, 2024 (recenzja)