
W zeszły piątek miał miejsce ostatni tegoroczny przystanek na trasie Fisz Emade Tworzywo. Zespół zawitał do Dzierżoniowskiego Ośrodka Kultury, gdzie został gorąco przyjęty przez tamtejszą publiczność. Przypomnijmy sobie, co działo się w ten listopadowy wieczór w jednym z dolnośląskich miast.
Dzierżoniowski koncert był jednym z występów promujących najnowszy album grupy, czyli wydany w marcu tego roku Radar. Jak się pewnie domyślacie, znaczną część setlisty zajęły nowe kawałki, chociaż nie zabrakło też starszych przebojów. Ja najlepiej bawiłem się podczas utworu Bieg z płyty Mamut, który sprawił, że serca wszystkich obecnych na sali wybiły w rytmie 90 uderzeń na minutę. Podczas tego kawałka Emade powrócił do korzeni i wyjął lekko zakurzoną empecetkę, której używał przeszło 20 lat temu.
Porwał mnie również segment złożony z utworów Sarny oraz Melatonina, który wprowadził widownię w pewnego rodzaju trans. Mimo, że te dwa utwory nie należą do największych hitów Tworzywa, to właśnie one mają magiczne właściwości, które zmieniły salę koncertową Dzierżoniowskiego Ośrodka Kultury w nowojorski klub jazzowy. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Michał Sobolewski, który swoją improwizowaną, gitarową solówką wbił mnie w ziemię.
Muszę pochwalić kondycję w jakiej obecnie znajduje się frontman Tworzywa. Fisz czuje się na scenie jak ryba w wodzie. Nawiązując do utworu Sweter, widać, że występy, takie jak ten dzierżoniowski, to jego „perfekcyjny świat”. Pomimo, że jego konferansjerka nie jest szczególnie rozbudowana, to gołym okiem da się zauważyć, że Bartek jest wyjątkowo zżyty z publicznością.
Oprawa techniczna koncertu to kolejny element, który robi ogromne wrażenie. Personel Dzierżoniowskiego Ośrodka Kultury dał z siebie wszystko, jeśli chodzi o oświetlenie oraz nagłośnienie sceny.
Pozostając przy miejscu tego wydarzenia, miło widzieć jak sala koncertowa DOK-u jest wypełniona po brzegi. Jako stały bywalec tamtejszych koncertów, muszę przyznać, że dzierżoniowskie wydarzenia nie zawsze cieszą się tak wielkim zainteresowaniem.
Piątkowy koncert zespołu braci Waglewskich należy do tych występów, które zapamiętuje się na długo. Świetne zamknięcie pierwszej części trasy promującej Radar. Z pełnym przekonaniem jestem w stanie polecić wam udział w przyszłorocznych przystankach trasy, która już 25 stycznia zawita do Rotterdamu w Holandii. Pospieszcie się z kupem biletów, bo znikają w zawrotnym tempie.

