Zniewalający, zachrypnięty, mocny głos oraz niesamowita energia sceniczna, to atrybuty afro amerykańskiej wokalistki. Jej trwająca już ponad pół wieku kariera, z pewnością zrewolucjonizowała bieg muzyki rockowo-soulowej. Dziś Tina Turner kończy siedemdziesiąt cztery lata i z tej okazji warto przypomnieć sobie jej największe przeboje.
Wszystko zaczęło się od współpracy z liderem zespołu Kings of Rhythm – Ike Turnerem. Połączenie muzycznych możliwości artystów zaowocowało powstaniem grupy Ike & Tina Turner. Z tego okresu pochodzą między innymi takie utwory jak: I Idolize You, It’s Gonna Work Out Fine, Poor Fool, Tra La La La La. Od tego czasu wiele się zmieniło, ale z pewnością warto pamiętać o tym etapie w karierze Tiny. Niestety współpraca i związek z Ike Turnerem oprócz sukcesów przyniosły również wiele nieszczęść. Ich małżeństwo rozpadło się po 18 lata, z powodu uzależnienia artysty od narkotyków, a zespół zmuszony był zakończyć swoją działalność. W związku z tym, Tina rozpoczęła karierę solową. Aby wrócić na listy przebojów musiała długo czekać, bo aż 8 lat. W 1984 roku gwiazda postanowiła zmienić swój wizerunek – stała się bardziej odważna i kontrowersyjna. Ten ruch zagwarantował jej zainteresowanie mediów i ciekawość fanów. Na przełomie lat 80-tych i 90-tych powstały największe hity piosenkarki. W 1984 Tina nagrała płytę Private Dancer i świat usłyszał między innymi What’s love got to do with it, Better Be Good to Me i I Can’t Stand the Rain. Pięć lat później przyszedł czas na kolejny album i piosenkę The Best, którą rok wcześniej wydała Bonnie Tyler. Foreign Affair również okazał się wielkim sukcesem i przypieczętował pozycję Tiny Turner w muzycznej krainie lat 80-tych.
Po ponad 20 latach kompozycje artystki wciąż są aktualne, a stacje radiowe zawsze chętnie do nich powracają. Niestety szanse na usłyszenie wokalistki na żywo w Polsce są już raczej niewielkie. Za to, mają co wspominać ci, którzy byli na jej koncercie w Sopocie 15.07.2000 roku.
