Każdy jakoś zaczynał. Niektórzy artyści swoimi debiutanckimi albumami szturmem wdzierali się na listy przebojów i zdobywali serca fanów, dla innych zaś pierwszy album okazywał się być dopiero początkiem powolnej, trudnej drogi do sławy. Gdzieś pośrodku tej skali znalazł się zespół Muse ze swoim Showbiz.
Wrzesień roku 1999. W radio królują hity Ricky’ego Martina, TLC oraz Britney Spears. Po fali fascynacji britpopem szum wokół tego gatunku jest już zaledwie ledwo słyszalnym szmerem. W takim właśnie klimacie Matt Bellamy, 20-latek z Cambridge, postanowił zrealizować swoje marzenie o zarabianiu na muzyce, i wraz z kolegami Domem Howardem (perkusja) i Chrisem Wolstenholme (bas) wydać pierwszy album zespołu Muse (do niedawna jeszcze Rocket Baby Dolls) pod tytułem Showbiz. Płytę w każdym kraju dystrybuowała inna wytwórnia.
Muse wciągają słuchacza do swojego świata już w pierwszych sekundach odtwarzania płyty. Come waste your millions here to moim zdaniem jeden z najlepszych wersów otwierających album w historii rocka. Utwór Sunburn jest wszechogarniający, głos Bellamy’ego pełen rozpaczy, świetnie oddający desperacki ton warstwy lirycznej (And I’ll hide from the world behind a broken frame / And I’ll run forever, I can’t face the shame). Desperacja jest wspólnym mianownikiem licznych utworów na Showbiz. Pisząc album Bellamy był sfrustrowany swoim dotychczasowym brakiem sukcesów, niepewny przyszłości w muzycznym biznesie. Ten problem poruszają między innymi utwory Muscle Museum czy Showbiz, jedne z najmroczniejszych na albumie. Już na początku swojej kariery Bellamy niepokoił się, że jego zespół i muzyka staną się wyłącznie produktem skrojonym na potrzeby mas.
Showbiz nie jest jednak w całości mrocznym albumem. Światło wnoszą takie utwory jak Fillip (z garażowo rockową linią melodyczną i prawie operowym popisem wokalnym Bellamy’ego), leniwe, zrelaksowane – do pewnego momentu- Falling Down (które Bellamy napisał o dorastaniu w małym miasteczku Teignmouth) i piękne, balladowe Unintended.
Swoje miejsce na debiutanckim albumie Muse ma Cave, piosenka nieskomplikowana i niesamowicie chwytliwa – moim zdaniem jeden z najbardziej przebojowych utworów w karierze Muse, a przy tym jeden z najstarszych napisanych przez zespół. Podobnie można scharakteryzować gorzkie Uno – utwór jest bardzo prosty, wręcz powtarzalny w warstwie lirycznej, ale po jednym przesłuchaniu ciężko się powstrzymać od włączenia go ponownie, tak bardzo wciąga. Z kolei Sober to prawdopodobnie najbardziej optymistyczna piosenka kiedykolwiek napisana o uzależnieniu od alkoholu. Prawdziwym majstersztykiem jest Escape, gdzie powolne, balladowe zwrotki budują napięcie do bezlitosnego, pełnego gniewu crescendo w refrenie.
Końcówka płyty nie odpuszcza – po przebojowym Overdue następuje podniosłe, agresywne Hate This and I’ll Love You, z odważną proklamacją Cause I was born to destroy you! / And I am growing by the hour! Tym sentymentem Muse zamykają swój debiutancki krążek.
Showbiz to dwanaście mocnych utworów. Album jest mroczny i ciężki zarówno lirycznie, jak i muzycznie, a jednocześnie niezwykle oryginalny jak na wydawnictwo z 1999 roku. Kto inny wówczas podobnie grał? Żaden zespół nie przychodzi na myśl. Twórczość Bellamy’ego i spółki nie miała nic wspólnego ani z radiowym popem, ani z popularnym w Wielkiej Brytanii britpopem w stylu Oasis czy Blur. Debiutujący Muse pisali muzykę silnie osadzoną w gitarowych brzmieniach, dopiero nieśmiało eksperymentując z elektroniką. Chociaż na Showbiz słychać, że byli wówczas na etapie poszukiwania swojej niszy i własnego stylu, większość utworów z debiutanckiego albumu znakomicie się zestarzała. Wyróżnić należy Sunburn, Muscle Museum, Unintended czy tytułowe Showbiz. Ogromnym atutem płyty – i muzyki Muse po dziś dzień – jest oczywiście niespotykany wokal Matta Bellamy’ego.
Ciężko nazywać się fanem Muse bez znajomości krążka Showbiz. Jest to album mówiący do słuchacza wprost, bardziej szczery niż nowsze wydawnictwa Muse, które chociaż spójne i ambitne, są dopracowane i wyprodukowane z chirurgiczną wręcz precyzją. Brakuje im naturalności i nutki rozpaczy, którą tak sprawnie posługuje się Showbiz.
- Data premiery: 07 09 1999
- Single: Uno, Cave, Muscle Museum, Sunburn, Unintended


