Throwback Review: Adam Lambert – For Your Entertainment (2009), recenzja Aleksandry Żeleźnik

W ósmej edycji amerykańskiego Idola było tylko jedno nazwisko, któremu wróżono wielką, międzynarodową karierę. Kiedy okazało się, że niestety – Ameryka wybrała inaczej (i to tylko o kilka setnych procenta) zrobiło się dziwnie. Ale Adam Lambert poradził sobie świetnie sam, a jego debiutancki krążek For Your Entertainment zagwarantował mu miejsce w świadomości odbiorców.

For You Entertaiment to debiutancki album Adama Lamberta, zdobywcy drugiego miejsca w ósmej edycji amerykańskiego Idola. Płyta wzbudziła na rynku muzycznym nie małą sensację. Zadebiutowała bowiem na trzecim miejscu na liście Billboard. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Adam Lambert był pierwszym otwarcie przyznającym się do swojej orientacji homoseksualnym mężczyzną, który tego dokonał.

Przy For Your Entertaiment Adam współpracował z niesamowitą liczbą gwiazd. W tworzeniu materiału pomogły mu takie osobistości jak: Lady Gaga, Greg Wells, Max Martin, P!nk, RedOne, Ryan Tedder, czy Dr Luke. Nic dziwnego, że debiut przyniósł mu dwa międzynarodowe hity i jedną piosenkę promującą hollywoodzki film.

Przez te kilka lat przewinęło się w Internecie wiele recenzji tego krążka. Nie będę omawiać całego – chciałabym skupić się na kilku piosenkach, które pomimo upływu lat nadal są kwintesencją tego glam popowego albumu. Przede wszystkim szlagier Lamberta, kompozycja Whataya Want Form Me. Wykrzyczane emocje w refrenie, spokojnie stonowane zwrotki – całość przynosi spektakularny efekt. Drugi singiel If I Had You również nie zawodzi. Taneczna wersja Adama. Rytmiczny i mocny refren, klimaty imprezowe, do tego kilka powtórzeń w tekście i hit gwarantowany.



Idąc dalej, warto zauważyć niesamowicie emocjonującą balladę Can’t Let You Go, która zamyka album. Adam pokazuje w niej pełnie swojego wokalu. Refren jest wręcz niewiarygodny! Co on tam wyprawia… Jego skala jest wręcz niewyobrażalna. Piosenka sama w sobie wywołuje ciarki na całej skórze. Takie właśnie powinny być power ballady! Warto pochylić się jeszcze nad zadziornym Fever, w którym palce maczała Lady Gaga. Pierwszoplanową rolę odgrywa w nim teatralność. Adam bawi się tekstem, zaś modelując odpowiednio głos opowiada nam historię. Skoczny refren w stylu Gagi dodaje zadziorności. Z kolei Sleepwalker – siódmy singiel – nie do końca został zauważony przez rozgłośnie radiowe. A szkoda! Urzeka autentycznością i bardzo ciekawą warstwą liryczną.

Album ma niestety również słabe momenty. Adam postanowił umieścić kilka piosenek, które są zwykłymi zapychaczami. Mowa tu o nużącym Pick You Up, dziwnym i niezrozumiałym Voodoo, przekombinowanym A Loaded Smile, oraz natarczywym Down The Rabbit Hole. Coś ewidentnie nie wyszło, jednak warto zauważyć, że piosenki te różnią się znacznie od siebie. Słychać, że Lambert szukał swojego brzmienia, którego niestety w tych kompozycjach nie znalazł.



Mówiąc o For Your Entertaiment trzeba koniecznie zwrócić uwagę na wokal, który jest niesamowity. Adam pokazał na ile go stać i jak ogromną skalę ma jego głos. Krążek ten był swoistym podtrzymaniem tradycji glam rocka. W 2009 roku zafascynował odbiorców, wręcz zadziwił publiczność, obecnie zaś nie jest już to aż tak kontrowersyjne. Tony makijażu i brokatu już nie robią na nikim szczególnego wrażenia. Z perspektywy czasu widać, że debiut był jednym wielkim krokiem naprzód. Obecnie Adam przecież tworzy już zupełnie co innego. Album ten był swego rodzaju motorem napędowym kariery Lamberta.

Podsumowując, album For Your Entertaiment ma plusy i minusy, ale spełnił zadanie debiutu – pokazał Adama z jak najlepszej strony, zagwarantował mu rozpoznawalność na arenie międzynarodowej i co ważne – dał mu dwa hity, które do tej pory są grane w radiu. Mimo wszystko miło się do tego debiutu, od czasu do czasu, wraca. Dla albumu powinien być to największy komplement.

Czytaj również