Site icon All About Music

Icona Pop – This Is… Icona Pop (2013) – recenzja Marka Generowicza

Jak to jest, że szwedzki rynek muzyczny niemal co roku proponuje nam swój kolejny towar eksportowy. Wszyscy nucili przeboje Danny’ego, tańczyli do hitów Velvet, nie wspominając już o nieśmiertelnych przebojach Abby. Rok 2013 należeć zaś będzie do szwedzkiego duetu Icona Pop, który już wylansował międzynarodowy hit I Love It. To jednak dopiero początek ich podboju list przebojów. Drugi krążek w ich karierze zawiera energetyczne, chwytliwe kompozycje, które mają spory potencjał, aby zawojować całą Europę.

Na wstępie należy wyraźnie zaznaczyć, że dziewczyny nie reprezentują pop ambitny, lecz jego odmianę czysto rozrywkowa. Nie szukają w muzyce niczego więcej poza dobrą zabawą. W tym aspekcie ich kawałki nie mają sobie równych. To dla mnie największe zaskoczenie ostatnich miesięcy – stworzyły krążek, który jest potężną dawką dobrej, pozytywnej energii. Zupełnie nie spodziewałem się tak swobodnie zaaranżowanych beatów, wokalu opartego na radosnych krzykach czy wreszcie tekstów traktujących o chwytaniu dnia czy imprezowaniu all day, all night. Jeśli spojrzeć na te utwory, porównując je z twórczością Emeli Sande, to w ogóle nie ma sensu. Również porównania do bliższej stylistycznie Britney Spears czy Madonny są zdecydowanie na wyrost. Przecież za tymi wokalistkami stoi cały tabun producentów, którzy doradzają im na każdy możliwy sposób i wpompowują w piosenki duże pokłady finansowe. Tymczasem Icona Pop podpierają się swoją własną produkcją, która nie wychodzi im dużo gorzej aniżeli śpiewanie. Zresztą nie mają tyle środków, co wielkoformatowe gwiazdy, a tworzenie muzyki nie wychodzi im dużo gorzej od nich.

Aż żal, że cały krążek trwa jedynie nieco ponad 30 minut, które mijają w oka mgnieniu. Utwory brzmią niczym jeden długi set w klubie nocnym, gloryfikują życie i dobrą zabawę, a do tego w swoim brzmieniu doskonale to obrazują, nawet jeśli ktoś nie rozumie tekstu. Wydawnictwo otwiera świetne, lekko beztroskie, lecz ze świetnym, nieco dubstepowym beatem I Love It. Dalej są lekkostrawne All Night czy Girlfriend przeplatane wykrzyczanymi w refrenie We Got The World czy Hold On. Wszystkie kawałki łączy zaś chęć dobrej zabawy, świetnej rozrywki przy tworzeniu poszczególnych piosenek. Idealnie obrazuje to Light Me Up, które podsumowuje cały krążek optymistycznym, iście happy-endowym refrenem. Jestem niezmiernie zadowolony z tej płyty jako wyrobu popkultury. Dawno nie słyszałem na jednej płycie tyle rozrywki, pozytywnych wibracji. Żadna płyta od dawna nie dawała mi potężnego kopniaka na początek dnia. This Is… Icona Pop jak widać to jedyna w swoim rodzaju płyta, która szaremu dniu doda trochę kolorów.

Icona Pop stworzyły taką płytę, jaką właśnie potrzebowałem. Nie starają się na siłę stworzyć coś ambitnego, ale tym razem w prostocie tkwi siła. Nieskomplikowane beaty, głośny, wykrzyczany wokal to w tym przypadku zalety, choć zapewne na innym krążku można by je wytknąć jako wady. Ten szwedzki duet rządzi się jednak swoimi prawami, a w tym przypadku stoję za nimi twardo.

Pierwsza recenzja Icony Pop, którą pisał Sergiusz – przeczytaj tutaj.

Exit mobile version