Szwedzki duet Icona Pop wydał właśnie swój drugi studyjny album – This Is… Icona Pop. Chociaż fanem kobiecych szwedzkich duetów nie jestem, bo te zazwyczaj prezentują muzykę na słabym poziomie, postanowiłem przesłuchać cały album. I już pierwszy utwór całkowicie mnie zaskoczył…
W skład Icona Pop wchodzą Caroline Hjelt i Aino Jawo. Projekt powstał w 2009 roku i łączy muzykę electro-house, punk i indie-pop. Ich debiutancki singel, Manners, zdobył bardzo dobre opinie wśród krytyków, a pierwsza płyta, Icona Pop, wydana w 2012 roku, trafiła na 55. miejsce szwedzkiej listy najczęściej kupowanych albumów. 23 września 2013 roku na sklepowych półkach pojawił się This Is… Icona Pop, drugi krążek duetu.
Od pierwszego utworu, I Love It, mamy do czynienia z potężną dawką typowo tanecznej elektroniki, która porywa nogi do tańca. Piosenkę napisali Linus Eklöw, Patrik Berger oraz Charlotte Aitchison (Charli XCX), która pojawiła się gościnnie na nagraniu. Całość brzmiała niezwykle energicznie i zachęciła mnie do dalszego słuchania płyty.
Nieco nudniejszy i bardziej przewidywalny okazał się singel All Night, który okazał się beznadziejny lirycznie (teksty o świetnej zabawie brzmiały jak rodem z tandetnych przebojów z dyskotek), nie zapadł w ucho oraz podkreślił nieciekawe i nijakie wokale piosenkarek. Podobnie mógłbym określić We Got the World, które naszpikowane było elektronicznymi brzmieniami, które ani przez sekundę mnie nie zaintrygowały i nie wpadły w ucho oraz nudne Light Me Up.
Drugi singel z płyty, Girlfriend, prędzej przekonałby mnie do kupienia płyty. Ścieżka dźwiękowa od razu urzekła, chociaż tekst nie okazał się bynajmniej dobrą częścią całości. Jedną z najlepszych propozycji szwedzkiego duetu okazał się jednak Just Another Night, który okazał się znacznie spokojniejszy od pozostałych oraz zaprezentował piosenkarki od całkiem innej, lepszej strony. Ich wokal nie drażnił mnie tak, jak chociażby w nijakim In the Stars. Bardzo dobrą propozycją z płyty jest także Ready for the Weekend z nieco chóralnym wstępem oraz robot-voice’m skandującym tytuł utworu. Chociaż nie przepadam za tym zabiegiem, zupełnie mi nie przeszkodził, co więcej – okazał się najlepszym punktem prawie trzyminutowej piosenki oraz świetnym wzbogaceniem płyty w nowe brzmienia.
Dużym plusem piosenki okazał się też całkowity minimalizm wokali Caroline i Aino, który uważam za jeden z największych minusów This Is… Icona Pop. Nie podobał mi się on w większości utworów, a czasem nawet zepsuł ich odbiór. Warto podać tutaj na przykład On a Roll, który przeniósł mnie na parkiety najlepszych dyskotek świata, jednak został pokiereszowany w zwrotkach przez denerwującą manierę przekrzykiwania się nawzajem przez piosenkarki. Identyczne odczucia miałem podczas słuchania Hold On, którego jedynym możliwym do słuchania fragmentem był chwytliwy refren, w którym beaty zepchnęły beznadziejny sposób śpiewania na drugi plan.
Utwór zamykający album, bardzo dynamiczne i energiczne Then We Kiss, także wyróżniło się na tle electro-dance’owych propozycji. Wydaje mi się, że to właśnie ta piosenka (obok Ready for the Weekend i Just Another Night powinny zostać singlami promującymi This Is… Icona Pop, ponieważ okazały się perełkami i to do nich wracałem najchętniej. Kompozycje wybrane na single, czyli All Night oraz Girlfriend wypadają blado na tle pozostałych dziewięciu propozycji, chociaż ten drugi broni się jeszcze całkiem melodyczną ścieżką dźwiękową.
Na płycie znalazłem wszystko: dużą ilość elektroniki, spokojne piosenki oraz dynamiczne popowe kompozycje. Całość została nagrana na wysokim poziomie. Szkoda, że część z nich została zniszczona przez przerobione wokale i całkowicie odpychające od słuchania maniery przekrzykiwania się Caroline Hjelt i Aino Jawo. Znacznie lepiej sprawdziły się jako współautorki kilku piosenek z This Is… Icona Pop (Ready for the Weekend, Light Me Up, Then We Kiss), niż piosenkarki. Może powinny iść w ślady Davida Guetty i zająć się głównie produkcją muzyki dla innych, a śpiewanie pozostawić komuś innemu?
