They got it! Clock Machine porwali poznańską publiczność w Klubie u Bazyla. Relacja Weroniki Szymańskiej

W miniony czwartek krakowska ekipa ponownie odwiedziła Klub u Bazyla w Poznaniu. Tym razem Clock Machine zaprezentowali głównie materiał z ich najnowszej płyty Prognozy. Tradycyjnie już nie zabrakło wyśmienitej zabawy pod i na scenie!

Clock Machine pokusili się o dość odważny krok. Wystartowali swoją trasę jeszcze przed premierą płyty, tak więc fani mieli przed sobą z pozoru niełatwe zadanie, aby bawić do całkiem nowych utworów. Jednak okazało się, że dla nich to żaden problem! Energia chłopaków porwała poznańską publiczność nawet przy całkowicie świeżym materiałem.

Oczywiście najżywiej fani reagowali na tak zwane „szlagiery” – Sense of Space, Red Lipstick, czy Desire roztańczyły i rozśpiewały cały klub. Jednak to Spadać i Latać okazało się być punktem kulminacyjnym całego występu, podczas którego wśród publiczności już chyba nie było osoby, która by nie skakała .

Między tymi dobrze znanymi kawałkami zespół prezentował materiał z wydanej dzień później płyty Prognozy. Choć te utwory zdawały się być spokojniejsze, dojrzalsze, niektóre nawet wzruszające, to mam wrażenie, że ich odbiór był bardzo dobry i nawet przy nich publiczność nie omieszkała się pobujać, a po delikatnym zachęceniu przez Igora – nawet pośpiewać.

Igor Walaszek dużo opowiadał o najnowszych utworach, chcąc ułatwić publiczności zadanie i przedstawić jak najlepiej nową płytę. Z jego rozmów dało się wywnioskować, że zespół mocno dojrzał przy tworzeniu tego materiału, a sam wokalista bardzo się uwrażliwił. Można to zresztą usłyszeć w jego najnowszych tekstach, chociażby krótkim, ale jak sam stwierdził – jego ulubionym Kiedy śnisz.

Na żywo bardzo dobrze wybrzmiał też utwór Prognozy, który na początku wydawał mi się być dość specyficznym singlem, patrząc na wcześniejsze poczynania zespołu. Ku mojemu zdziwieniu, poznańska publiczność wyśpiewała tekst wraz z Igorem od początku do końca i zespół powtórzył nawet kawałek na bisie. Chyba był to jednak dobry wybór na singiel!

Ciekawymi i niesamowicie poruszającymi momentami koncertu były również solówki Konrada Nikiela – basisty zespołu. I wcale nie mam tu na myśli solówek basowych (choć te też były dobre!). Konrad jest znakomitym wokalistą, czego próbkę zaprezentował nam podczas utworu The Same Old Way oraz wykonując na bisie akustyczny cover Titanium. Niesamowicie wrażliwa barwa! To aż grzech mieć dwóch tak dobrych wokalistów w jednym zespole. Rozglądajcie za solowymi poczynaniami Konrada, sama muszę go w końcu gdzieś złapać! Jestem totalnie zachwycona.

A jeśli już przy coverach i bisach jesteśmy, to nie koniec niespodzianek! Po Konradzie na scenie pojawili się Igor i Kuba Wojtas, którzy wspólnie, przy wtórze zachwytów publiczności wykonali… Wspomnienie Niemena! Wyobraźcie sobie Igora i jego wokal w repertuarze Niemena. Cudo! Żałujcie, jeśli tego nie słyszeliście.

Poznański, WYPRZEDANY koncert Clock Machine zaliczam do kolejnego bardzo udanego wieczoru z tym zespołem. Wybawiłam się i wytańczyłam jak zawsze. Chłopaki nie zawodzą. A Was zapraszam na pozostałe koncerty z trasy Prognozy, póki jeszcze (gdzieniegdzie) są bilety. Do zoba!

Czytaj również