Po trzech latach indie-rockowa formacja z Wielkiej Brytanii powróciła z nowym albumem studyjnym. The Vaccines jednych do siebie zrazili wraz z kolejnymi płytami, innych z kolei utwierdzali w przekonaniu, że na ich wydawnictwa warto czekać. Czy po wydaniu Combat Sports grono ich zwolenników powinno się powiększyć, czy też może zmniejszyć? Przyjrzymy się dokładniej najnowszym kompozycjom Brytyjczyków.
![]()
W przypadku tej grupy na duży plus działa na pewno głos wokalisty. Z jednej strony niepozorny, wręcz dość zwyczajny, z drugiej na swój sposób ciekawy. Już od pierwszego utworu urozmaica nam kompozycję o tytule Put It On a T-Shirt. W przypadku tego numeru absolutnie uwielbiam także brzmienie perkusji, szczególnie w końcowej jego części. Z energicznego utworu otwierającego album przechodzimy do kolejnej szybkiej kompozycji- I Can’t Quit, czyli jednej z najlepszych piosenek na albumie. Jeśli któraś z pozycji z Combat Sports ma zdobywać szczyty listy przebojów, ta wydaje się być jednym z najbardziej oczywistych kandydatów. „I can’t quit / I’m over it”- wystarczy jedno przesłuchanie, żeby w głowie zapętliły nam się słowa tekstu.
Dalej jest już nieco spokojniej. Your Love Is My Favorite Band to trochę spokojniejsze tempo, choć nadal nie jest to ballada. W przypadku tego utworu pokochałam prosty, aczkolwiek nie całkowicie banalny tekst. „I know you like to do me wrong / But your love is my favourite song / I knew you wouldn’t understand /But your love is my favourite band”. W Surfing in the Sky dodałabym choćby odrobinę więcej basu, na przykład wydłużając intro. Mimo to jednak jest to kolejna godna polecenia pozycja. Podobnie jak następna- Maybe (Luck of the Draw). Tu ponownie nieco zwalniamy. Przy tym kawałku może i nie potańczymy, ale wypoczniemy, „wychillujemy się”. To kompozycja idealna na przemyślenia w letnią, gwieździstą noc.
W przypadku kolejnej ścieżki-Young American– zwalniamy jeszcze bardziej. Stonowana zarówno instrumentalnie jak i wokalnie piosenka, pozwala nieco odpocząć od momentami wręcz nabuzowanych gitarami, perkusją i wokalem utworów. Szybko jednak wracamy do pełnych energii numerów. Kolejny z nich- Nightclub- od razu z czymś mi się skojarzył. Z czym? Odpowiedź na pytanie nasunął mi komentarz na YT. Franz Ferdinand. Inspirację właśnie tym (starym, dobrym) brzmieniem szkockiej grupy możecie wyłapać w tym kawałku. Choć zazwyczaj ciekawiej wypadają refreny, tak w przypadku tej kompozycji preferuję zwrotki, do których ciągnie mnie przede wszystkim ze względu na świetnie w nich brzmiący wokal.
Out On the Street wydaje się być utworem stworzonym na koncertowe szaleństwo. Chwytliwe brzmienie gitar, bardzo dobrze brzmiące przejścia wokalu między niższymi i wyższymi dźwiękami. Kolejny hit z albumu? Nie zdziwiłabym się. Take It Easy to z kolei kolejna pozycja idealna na wakacje, kiedy to wszystko staje się prostsze. Nawiązują do tego zarówno pozytywna melodia, jak i tekst. „That’s the problem with people like me / Why make it hard when you could make it easy?”.
W Someone To Lose ucho niejednego słuchacza ucieszy z pewnością harmonijna współpraca perkusji i gitary. Co z ostatnią ścieżką na albumie zatytułowaną Rolling Stones? Osobiście jest jedną z moich ulubionych. Bardzo dobre operowanie wokalem, delikatne brzmienie organów, przeogromna dawka energii pomimo zmian tempa. Piękne zakończenie płyty!
Jeśli ktoś jakiś czas temu zerwał swą muzyczną przygodę z The Vaccines, powinien dać zespołowi szansę i wysłuchać Combat Sports. Nie jest to album odkrywczy, zaskakujący, ale zdecydowanie przyjemny i warty przesłuchania. Jeden z moich tegorocznych wakacyjnych ulubieńców muzycznych!
