The Vaccines – Combat Sports (2018), recenzja Karoliny Babik

Po trzech latach indie-rockowa formacja z Wielkiej Brytanii powróciła z nowym albumem studyjnym. The Vaccines jednych do siebie zrazili wraz z kolejnymi płytami, innych z kolei utwierdzali w przekonaniu, że na ich wydawnictwa warto czekać. Czy po wydaniu Combat Sports grono ich zwolenników powinno się powiększyć, czy też może zmniejszyć? Przyjrzymy się dokładniej najnowszym kompozycjom Brytyjczyków.

Znalezione obrazy dla zapytania The Vaccines - Combat Sports

W przypadku tej grupy na duży plus działa na pewno głos wokalisty. Z jednej strony niepozorny, wręcz dość zwyczajny, z drugiej na swój sposób ciekawy. Już od pierwszego utworu urozmaica nam kompozycję o tytule Put It On a T-Shirt. W przypadku tego numeru absolutnie uwielbiam także brzmienie perkusji, szczególnie w końcowej jego części. Z energicznego utworu otwierającego album przechodzimy do kolejnej szybkiej kompozycji- I Can’t Quit, czyli jednej z najlepszych piosenek na albumie. Jeśli któraś z pozycji z Combat Sports ma zdobywać szczyty listy przebojów, ta wydaje się być jednym z najbardziej oczywistych kandydatów. „I can’t quit / I’m over it”- wystarczy jedno przesłuchanie, żeby w głowie zapętliły nam się słowa tekstu.

Dalej jest już nieco spokojniej. Your Love Is My Favorite Band to trochę spokojniejsze tempo, choć nadal nie jest to ballada. W przypadku tego utworu pokochałam prosty, aczkolwiek nie całkowicie banalny tekst. „I know you like to do me wrong / But your love is my favourite song / I knew you wouldn’t understand /But your love is my favourite band”. W Surfing in the Sky dodałabym choćby odrobinę więcej basu, na przykład wydłużając intro. Mimo to jednak jest to kolejna godna polecenia pozycja. Podobnie jak następna- Maybe (Luck of the Draw). Tu ponownie nieco zwalniamy. Przy tym kawałku może i nie potańczymy, ale wypoczniemy, „wychillujemy się”. To kompozycja idealna na przemyślenia w letnią, gwieździstą noc.

W przypadku kolejnej ścieżki-Young American– zwalniamy jeszcze bardziej. Stonowana zarówno instrumentalnie jak i wokalnie piosenka, pozwala nieco odpocząć od momentami wręcz nabuzowanych gitarami, perkusją i wokalem utworów. Szybko jednak wracamy do pełnych energii numerów. Kolejny z nich- Nightclub- od razu z czymś mi się skojarzył. Z czym? Odpowiedź na pytanie nasunął mi komentarz na YT. Franz Ferdinand. Inspirację właśnie tym (starym, dobrym) brzmieniem szkockiej grupy możecie wyłapać w tym kawałku. Choć zazwyczaj ciekawiej wypadają refreny, tak w przypadku tej kompozycji preferuję zwrotki, do których ciągnie mnie przede wszystkim ze względu na świetnie w nich brzmiący wokal.

Out On the Street wydaje się być utworem stworzonym na koncertowe szaleństwo. Chwytliwe brzmienie gitar, bardzo dobrze brzmiące przejścia wokalu między niższymi i wyższymi dźwiękami. Kolejny hit z albumu? Nie zdziwiłabym się. Take It Easy to z kolei kolejna pozycja idealna na wakacje, kiedy to wszystko staje się prostsze. Nawiązują do tego zarówno pozytywna melodia, jak i tekst. „That’s the problem with people like me / Why make it hard when you could make it easy?”.

W Someone To Lose ucho niejednego słuchacza ucieszy z pewnością harmonijna współpraca perkusji i gitary. Co z ostatnią ścieżką na albumie zatytułowaną Rolling Stones? Osobiście jest jedną z moich ulubionych. Bardzo dobre operowanie wokalem, delikatne brzmienie organów, przeogromna dawka energii pomimo zmian tempa. Piękne zakończenie płyty!

Jeśli ktoś jakiś czas temu zerwał swą muzyczną przygodę z The Vaccines, powinien dać zespołowi szansę i wysłuchać Combat Sports. Nie jest to album odkrywczy, zaskakujący, ale zdecydowanie przyjemny i warty przesłuchania. Jeden z moich tegorocznych wakacyjnych ulubieńców muzycznych!

oceny

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje