Wczoraj w poznańskim klubie Tama wystąpił duet The Dumplings. Był to kolejny przystanek pożegnalnej trasy (przed przerwą, nie końcem) Przykro mi.

Po tym jak byłem na 4 koncertach z trasy Raj, przyszedł czas na nową. The Dumplings pojawią się również w moim mieście, w Gdańsku, jednak nie będę mógł tam być więc wybrałem się w podróż do Poznania. Nie mogłem sobie odmówić kolejnego koncertu mojego ulubionego polskiego zespołu.
Podczas wydarzenia rozbrzmiały największe przeboje The Dumplings, jednak dało się odrzuć, że dominowana ostatnia płyta, Raj (moja ulubiona). Był Betonowy las, nowa wersja Technicolor Yawn, jak również obecne również podczas poprzedniej trasy – Kocham być z Tobą czy Nie gotujemy. Cieszę się, że nie zabrakło również Nieszczęśliwej z Raju czy Franka. Tłum oszalał.
Jak zwykle nie zabrakło coverów – usłyszeć można było Gdybyś kochał hej, które powstało na Festiwal w Opolu, ale również No Surprises zespołu Radiohead. Było to iście anielskie wykonanie, a głoś Justyny nigdy nie brzmiał lepiej.
Podczas pierwszego utworu, Przykro mi, fani przygotowali niespodziankę dla zespołu – kartki z napisami Przykro mi.
W ogóle trzeba mocno zaznaczyć, że The Dumplings chyba nigdy nie byli w tak znakomitej formie. Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść… a oni sobie robią przerwę w swoim peaku, co potwierdził poznański koncert. Macie jeszcze kilka szans, by zobaczyć ich ostatni raz przed dłuższą przerwą – a Poznaniacy mają to szczęście, że duet pojawi się raz jeszcze w ich mieście, w tą środę.


