W połowie stycznia ukazało się nowe wydanie reportażu The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side. Czy ta okazja to dobry powód, by sięgnąć, ponownie lub po raz pierwszy, do pozycji autorstwa Jana Błaszczaka?

Wydawnictwo Czarne słynie z klasycznej już serii, tzw. Amerykańskiej, w której to znaleźć można książki z całego wachlarzu tematów. Jednym z nich jest kultura, sztuka, w tym także muzyka i tego właśnie aspektu dotyka pozycja The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side.
Autorem The Dom… jest Jan Błaszczak – dziennikarz piszący dla działów kulturalnych „Tygodnika Powszechnego” i „Przekroju”. Jego artykuły można było przeczytać także m.in. w “Gazecie Magnetofonowej”, “Machinie” czy “Polityce”, gdzie ukazał się pierwszy tekst na temat The Dom, który dał podwaliny do całej książki.
Nim jednak przejdę do recenzji, pozwolę sobie wprowadzić nieco w temat tych, którym fraza The Dom mówi niewiele albo zupełnie nic. Określenie to dotyczy polskiego klubu, zlokalizowanego w Nowym Jorku, konkretnie w południowo-wschodniej części Manhattanu. Mieścił się on w dawnej siedzibie Narodowego Domu Polskiego, czyli czegoś w rodzaju domu kultury, miejsca spotkań powstałego z inicjatywy nowojorskiej Polonii. Jego właścicielem był mający polskie korzenie Stanley Tolkin – syn imigrantów z Tulczyna na Podolu. Okazuje się, że mężczyzna stworzył wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju miejsce, które stało się przestrzenią spotkań najsłynniejszych artystów, literatów, muzyków, polityków i aktywistów lat 60. XX wieku. To w The Dom właśnie występował chociażby zespół The Velvet Underground & Nico, zobaczyć można w nim było Warhola, Jackie Kennedy czy Allena Ginsberga. Jak do tego doszło? Na czym polegał fenomen The Dom?
Odpowiedzi właśnie na te pytania autor zdaje się poszukiwać przez kolejne etapy swojej podróży po współczesnym już Nowym Jorku. The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side to fascynujący, bardzo wnikliwy reportaż, będący wynikiem fanowskiego zaciekawienia, chęci zgłębienia pewnego, z pozoru niewinnego wątku, który ostatecznie dał niezwykle interesujący tekst na temat realiów artystycznego środowiska, które w latach 60. zbierało się właśnie w dzielnicy Lower East Side.
Książka dzieli się na cztery główne części, każda z nich zaś na kolejne rozdziały. Pierwsza to wciągający zarys historii nie tylko rockowej alternatywy lat 60., ale też samego Lower East Side – wskazuje ona czytelnikowi warunki, w jakich takie miejsce jak The Dom miało szansę zaistnieć. Kolejne to przede wszystkim wyniki rozmów Błaszczaka z kolejnymi osobami, w jakiś sposób powiązanymi albo z samym The Dom albo z dzielnicą, w której klub się mieścił. Nie znajdziemy tu jednak bardzo dużej ilości cytatów – autor przywołuje owszem wypowiedzi np. pracowników The Dom, byłej partnerki Tolkina, Danny’ego Fieldsa (jedna z najbardziej wpływowych postaci w historii punk rocka), Aldo Tambelliniego (słynny włosko-amerykański malarz, rzeżbiarz i poeta) czy Ady Calhoun (nowojorska pisarka), stają się one jednak dla niego punktem wyjścia do rozważań na temat realiów tamtych czasów.
Nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że The Dom… to biografia Stanleya Tolkina. Jego postać owszem, stanowi centrum całej opowieści, jego duch, jest cały czas obecny, jednak, Błaszczakowi nie udało się porozmawiać z najbliższymi właściciela klubu, brak tu prześledzonego od A do Z życiorysu. Historia Stanleya i The Dom została opowiedziana głosami innych osób. Trudno też nie zwrócić uwagi, że jest to pewien rodzaj biografii uwznioślającej, a ze Stanleya robi się jednostkę wybitną, wyjątkową, co jednak na dłuższą metę ciężko potwierdzić, gdyż większość rozmówców kojarzy go po prostu… słabo. Mam wrażenie, że w tym przypadku pewien bardzo konkretny pomysł przemienił się w nieco inny – być może nawet pod pewnymi względami bardziej interesujący i wartościowy.
Dla mnie to historia artystycznego środowiska południowo-wschodniej część Manhattanu, w której pojawiają się także socjologiczno-historyczne analizy, jak chociażby te, dotyczące kwestii rasizmu, swoją drogą niezwykle ciekawie przedstawione i opisane. W książce nie brak odwoływań do innych źródeł tekstowych, co jest ciekawym sposobem na zainteresowanie czytelnika tematem, z gotowym podaniem mu dalszych tropów, do których może sięgnąć, jeśli coś go zainteresowało. Historia ta wyszła jednak niechcący, przy okazji pierwotnych poszukiwań dziejów życia Stanleya Tolkina.
Całość napisana jest bardzo przystępnym, prostym, dziennikarskim językiem, dzięki czemu reportaż szybko się czyta. Proces ten wydłuża się jednak ze względu na powroty do pewnych tropów i dużą ilość nazwisk, które padają. Zwłaszcza ten ostatni aspekt jest szczególnie znaczący – trudno jest zapamiętać wszystkie, w głowie pozostają więc te najsłynniejsze, które osobom, które interesują się muzyką raczej nie są obce. Szkoda, gdyż nie zawsze, to właśnie te osoby przekazują najbardziej wartościowe treści.
Trudno jednak zaprzeczyć, że The Dom. Nowojorska bohema na polskim Lower East Side to bardzo wartościowa pozycja, przede wszystkim dla fanów muzyki, ale także dla wielbicieli sztuki ogólnie, klimatu Nowego Jorku, kultury lat 60., kontrkultury hippisowskiej, dawnej muzycznej alternatywy. Sam fakt wyjścia od śladu polskości w tym świecie, tego, jaki ktoś pochodzący z naszego kraju miał wpływ na rockową scenę lat 60., jest niezwykle ciekawy i wyjątkowy.
Książka, według słów Błaszczaka powstawała przeszło cztery lata, nie da się podważyć także faktu, iż była to praca bardzo czasochłonna, niełatwa ze względu na skąpą ilość materiału i konieczność w związku z tym dotarcia do bezpośrednich świadków i przeprowadzenia z nimi rozmów. Efekt tej pracy jest bardzo, bardzo wartościowy. The Dom… to reportaż zawierający bardzo ważne, dla kontekstu polskiego, ale nie tylko, wątki, Zdecydowanie warto przeczytać – to kawał wartościowego tekstu, poprzedzonego trudną i zasługującą na uznanie pracą.
- Data premiery: 12 01 2022
- Single: -
