The Cinematic Orchestra – To Believe (2019), recenzja Jakuba Kopanieckiego

Inne recenzje

Od dawna twierdzę, że nie ma co szukać dobrej muzyki – to dobra muzyka znajduje nas. Muzykę jazzową oraz jej liczne odmiany i interpretacje zawsze traktowałem jako dźwiękowy luksus, sięgając po nie rzadko, ale poszukując głębszych doznań, pola zarówno dla ekspresji, jak i wnikliwej refleksji. Wszystko to i dużo, dużo więcej znalazłem w nowym dziele The Cinematic Orchestra, To Believe bowiem to płyta obezwładniająco piękna, kompletna i, powiem to bez wahania, wybitna.

Przede wszystkim zaś to płyta bardzo wymagająca. Brzmieniowa fuzja nu jazzu, elektroniki i filmowej, nomen omen, symfoniki, okraszona filozoficznymi, metaforycznymi tekstami to przestrzeń niemalże złowroga dla nieprzygotowanego odbiorcy, zwłaszcza konsumującego w codziennym biegu propozycje ze szczytów list przebojów. Ale to przestrzeń warta eksplorowania, niebywale misterna w swojej prostocie, otwarta na interpretację i unikająca podawania czegokolwiek na tacy. Buduje ją siedem długich utworów, w tym dwa w pełni instrumentalne, jednak nawet te, które zawierają śpiew, wykorzystują go jedynie jako wskazówkę, a nie klucz.

Otwierające album, tytułowe To Believe, w pięć i pół minuty kładzie grunt pod całą płytę, hipnotyzując minimalistyczną oprawą instrumentalną, robiąc miejsce dla przesiąkniętej smutkiem swobodnej, balansującej na granicy szeptu partii wokalnej, by wreszcie znaleźć swoje zwieńczenie w monumentalnym, orkiestrowym finale. Współbrzmienia są proste, tekst śpiewany mimowolnie, żeby nie powiedzieć bezsilnie, ale największy spektakl odgrywany jest tymi półtonami, transmitując przytłaczający zakres emocji efektywniej, niż najbardziej rozpaczliwy krzyk. Następujące później A Caged Bird/Imitations of Life stawia na nieco więcej ekspresji, zestawiając improwizacyjną partię perkusji z rapowaną partią wokalną (!), duży nacisk kładąc na hipnotyzujące, ambientowe syntezatory. Utwór obezwładnia swoją surowością i etnicznością, chociaż jego brzmienie jest bardzo wysmakowane, awangardowe i nowoczesne.

To Believe błyszczy jednak najmocniej w utworach całkowicie instrumentalnych. Lessons to zachwycający mariaż zapętlonych motywów na miarę Philipa Glassa z Daft Punkową ekspresją, opowiadający wzruszającą historię doświadczeń i tytułowych lekcji wyniesionych z życia. W szamański iście sposób porywa nas swoim nurtem, wiodąc ku dźwiękowemu katharsis. Workers of Art oszałamia dramatycznymi smyczkami, spajanymi hipnotyzującym, rozmytym, miękkim ambientem, szkicując krajobrazy niepojęcie piękne, ale zarazem boleśnie nieosiągalne.

Aż docieramy do wieńczącego album A Promise, najbardziej niespokojnego, awangardowego utworu, dzielącego się na dwie równe części – pierwszą, zbudowaną wokół zbitych, gęstych współbrzmień orkiestry oplecionych pulsującymi, miękkimi syntezatorami i drugą, rozpędzaną szaloną partią perkusji, na tle której narastają niepokojące, zapętlone, elektroniczne motywy, z którymi w ostatnich sekundach pozostajemy sam na sam. Wszystkie wątki łączą się, eksplodują w swojej kulminacji, nie pozwalając jeszcze przez długi czas dojść do siebie po tej emocjonalnie wyczerpującej, acz niepowtarzalnej i wartej każdej sekundy podróży.

Pisać o takiej płycie to poniekąd zbrodnia – bo jak przelać na papier historie i emocje przekazane głównie muzyką? Trudno wskazać najmocniejsze utwory, a tym bardziej najsłabsze, każdy jest wyjątkowy, ale jednocześnie pozostający w ścisłej więzi z pozostałymi. To Believe trzeba po prostu posłuchać, poświęcić jej godzinę skupienia, założyć dobre słuchawki i zamknąć oczy. Nie pożałujecie – ale możecie nie wrócić już tacy sami.

The Cinematic Orchestra - To Believe
  • Data premiery: 15 03 2019
  • Single: To Believe, A Caged Bird / Imitations of Life, A Promise
Najlepsze utwory: Lessons
A Promise
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Od dawna twierdzę, że nie ma co szukać dobrej muzyki - to dobra muzyka znajduje nas. Muzykę jazzową oraz jej liczne odmiany i interpretacje zawsze traktowałem jako dźwiękowy luksus, sięgając po nie rzadko, ale poszukując głębszych doznań, pola zarówno dla ekspresji, jak i wnikliwej...The Cinematic Orchestra - To Believe (2019), recenzja Jakuba Kopanieckiego