Na drugą płytę poznańskiego kwartetu trzeba było czekać aż 4 lata. Dla jednych to niewiele, dla drugich wręcz przesadnie długo, pytanie jednak: czy było warto czekać?
Mimo że działają od 2013 roku, to dopiero ich drugi studyjny album. Na swoim koncie mają występy na najpopularniejszych polskich festiwalach m.in. Opener Festival, Orange Warsaw Festival, Jarocin Festiwal, Behind The Trees, Seven Festival. Przez lata działalności mieli okazję współpracować z czołowymi polskimi wokalistami i zespołami.
Zespół idealnie wpisał się w coraz bardziej popularny nurt muzyki alternatywnej. Po 4 latach nie zatracili swojego charakteru i powrócili z wyjątkową płytą na której znajdą się pozycje dla fanów mocniejszego brzmienia, ale też dla tych, którzy cenią sobie bardziej indie brzmienie. Na płycie można znaleźć podobną ilość piosenek po angielsku, jak i po polsku. Choć zazwyczaj uważam, że artyści powinni tworzyć w języku ojczystym, tak w tym wypadku chyba będę musiała zrobić wyjątek.

Młodość to tytuł płyty, ale też singla wydanego na początek września. Jednocześnie jest to najlepszy utwór po polsku na płycie. Piękna, pełna sentymentu i dziecięcej fantazji piosenka, która urzeka w swojej prostocie, a przy tym niesamowicie przemyślana. Do tego teledysk, który skrada serce i nadaje temu utworowi jeszcze większej wagi. To wszystko pokazuje jak wiele można szlachetności znaleźć w prostocie. Aż chce się przejrzeć stare albumy i wyruszyć w podróż to lat młodości.
Utworem, który osobiście najbardziej przypadł mi do gustu jest Storms. Nie dość, że widać jak bardziej komfortowo zespół czuje się w tworzeniu po angielsku, to do tego utwór zachwyca bogactwem instrumentalnym. Momenty bez tekstu przepełnione wariacjami muzycznymi, to coś co nadaje tyle bogactwa utworowi. Instrumental i wokal dopełniają się idealnie tworząc spójną całość, która podbiła moje serce.
W kwietniu tego roku został wydany teledysk do piosenki Amok, która jest idealnym balansem między cięższym brzmieniem, a indie popem, dzięki czemu dociera ona do szerokiego grona odbiorców i cieszy się pozytywnym odbiorem wśród wielu. Nie do końca zgadzam się z doborem animacji do utworu, jednak ma ona swój urok i trafi pewnie do części odbiorców.
Problem z pozostałymi dwoma piosenkami w języku polskim jest taki, że są one neutralne i niezbyt wpadają w pamieć. Ładnie zapełniają płytę, ale nie będą czymś do czego będzie się wracać. Jednak ta płyta ma wiele bardzo dobrych momentów, szczególnie pod względem muzycznym, co jest warte zaznaczenia.
Po czterech latach oczekiwania można poczuć lekki niedosyt widząc, że płyta posiada jedynie 10 utworów, jednak widać w każdym z nich pracę, która została poświęcona ich tworzeniu. Młodość to solidny materiał, który przyciągnie fanów muzyki alternatywnej, ale nie tylko, ponieważ znajduje się na nim mieszanka różnych stylów i dźwięków przez co Terrific Sunday stworzyli unikatowe dla siebie brzmienie.
Oczywiście można by było siedzieć i spekulować jakby brzmiała ta płyta, gdyby przerwa była dłuższa/krótsza, lub debatować o tym czy zespół postąpił słusznie kazali na siebie słuchać, jednak to poskutkowało tym, że dostajemy każdy utwór idealnie dopracowany. Zespół funduje nam podróż w lata młodości, która jest warta posłuchania i odnalezienia kompozycji, która będzie najbliższa waszemu sercu.
- Data premiery: 27 09 2019
- Single: Amok, Młodość, Bałtyk
Storms
Hindenburg
