Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 235)

Kolejny poniedziałek oznacza kolejne wydanie naszej stałej rubryki zatytułowanej Tego Słuchamy. W tym tygodniu macie okazję sprawdzić, co ostatnimi czasy słychać w słuchawkach Arka, Jakuba i Pawła.

Arkadiusz Zroślak

Tiësto, Jonas Blue & Rita Ora – Ritual

Rita Ora nigdy w tanecznych kawałkach nie zawodzi. Tak też jest w przypadku w nagranym z Tiësto i Jonasem Blue singlu Ritual. Przygotujcie się, bo ta piosenka ma wszystko, żeby stać się tegorocznym hitem lata. Niezbędny punkt każdej wakacyjnej playlisty.

Lil Nas X feat. Billy Ray Cyrus – Old Town Road

Remix Old Town Road to bez wątpienia jeden z największych hitów tego roku, szczególnie w USA. I nie ma co się dziwić, bowiem efekt spotkania przedstawicieli dwóch uwielbianych przez Amerykanów gatunków muzycznych po prostu nieźle buja i błyskawicznie wchodzi do głowy.

FINNEAS – I Lost A Friend

Prawdopodobnie gdyby nie Billie Eilish to jeszcze długo żyłbym w nieświadomości jak świetną muzykę tworzy jej brat FINNEAS. Kompozycja I Lost A Friend jest tego najlepszym przykładem. Piękny tekst ubrany w jeszcze piękniejsza warstwę muzyczną. Piosenka porusza odpowiednie struny, a moment, w którym budowane napięcie delikatnie wybucha przyprawia mnie o ciarki za każdym razem.

Aura Dione – Shania Twain

Fanem Aury Dione zacząłem być kilkanaście lat temu, za czasów hitów I Will Love You Monday czy Geronimo. Niestety, o Dunce w ostatnich latach przycichło, a i sama artystka dość sporadycznie dzieli się nową muzyką. Na szczęście w tym roku ukazała się Shania Twain – niezwykle optymistyczny singiel, który flirtuje nieco z muzyką country. Szczególnie polecam słuchać w ciepłe i słoneczne dni, których ostatnio w Polsce nie brakuje. A ten czas szczególnie sprzyja „imprezowaniu, jakby każdy dzień był moimi urodzinami”.

Post Malone feat. Young Thug – Goodbyes

Na koniec powracam do klimatów hip-hopowych. Post Malone to jeden z nielicznych raperów, którego twórczość wyjątkowo do mnie trafia, a nie inaczej jest z ostatnią propozycją od Amerykanina. Nieco nostalgiczne Goodbyes to kolejny potencjalny hit wykonawcy hitów Better Now, Wow czy Sunflower.

Jakub Białas

Joy Crookes – Since I Left You (Demo)

Swoje zestawienie zaczynam utworem, który zaproponował mi YouTube. Rzadko korzystam z tego serwisu w celu słuchania muzyki, ale gdy to już nastąpi, trafiam na takie perełki. Głos Joy Crookes ma w sobie coś z Amy Winehouse, ale jest wyjątkowy. Since I Left You to przejmująca ballada, w której słychać wzruszenie wokalistki w takim stopniu, że aż łamie się jej głos.

Benjamin Clementine – Then I Heard A Bachelor’s Cry

Mam wielu artystów, których mogę nazwać ulubionymi, ale rzadko zdarza mi się mówić o nich jako o geniuszach. Benjamin Clementine takim geniuszem jest i utwór Then I Heard A Bachelor’s Cry jest na to dowodem. Artysta ma wyjątkowy dar do opowiadania historii swoją muzyką, często związanych z jego niewiarygodnym życiem. Fortepian, spektakularny głos Benjamina i dramatyczny moment pod koniec utworu za każdym razem mnie pochłaniają.

Shura – Nothing’s Real

Po wydaniu religion (you can lay your hands on me) nie mogę doczekać się nowego albumu Shury. Dzięki temu singlowi odświeżyłem sobie jej debiutancki album i przypomniałem sobie o tytułowym utworze. Nothing’s Real opowiada o ataku paniki artystki związanym z przełomowym dla niej singlem Touch. Utwór idealnie wprowadza słuchacza w synthpopowe brzmienie albumu.

Goldfrapp – Strict Machine

Po przypomnieniu sobie albumu Overpowered Róisín Murphy zacząłem szukać w swojej muzycznej bibliotece „starej” i charakterystycznej elektroniki. The Knife i Goldfrapp jako pierwsze przyszły mi na myśl. Mógłbym podzielić się tutaj wieloma utworami wspomnianych przeze mnie artystów, ale wybór padł na Strict Machine. Dzięki wokalowi i bitowi piosenka idealnie wpasowuje się w zmysłowy klimat, którego szukałem.

Florence + The Machine – Donkey Kosh (Demo)

Florence + The Machine świętują dziesięciolecie debiutanckiego albumu Lungs, którego reedycja pojawi się już w sierpniu. Z tej okazji zespół zaprezentował nagrane podczas powstawania wspomnianego albumu dema dwóch utworów – Donkey Kosh oraz My Best Dress. Jakość utworów, surowy głos Florence czy dźwięk SMS-a na początku Donkey Kosh zabierają słuchacza 10 lat wstecz do szalonych czasów ery Lungs. Taką nostalgię chętnie przyjmę, ale nie pogardziłbym również oficjalną wersją Paper Massacre.

Paweł Markiewicz

Stormzy – Vossi Bop

Z męskim wokalem mam zawsze ogromne problemy. Zwłaszcza w gatunku rap. Stawiam na damskie wokale. Wyjątkiem od reguły jest brytyjskie objawienie muzyczne – Stormzy, który z roku na rok rośnie w siłę. On prezentuje zupełnie inny odłam rapu. Ma coś do przekazania. Nie ma przejaranej głowy, nie śpiewa o narkotykach, prostytutkach i przypadkowym seksie. To chłopak z głową na karku, któremu po sporych sukcesach i kilku wyróźnieniach nie uderzyła do głowy sodówka.

Jorja Smith – Blue Lights

Z okazji Open’era, na którym nie byłem, bo gdybym był, to wszyscy by o tym wiedzieli, postanowiłem powspominać sobie debiutancki album tej zjawiskowej artystki, która ma w sobie cząstkę duszy Amy Winehouse. Ten niski, cierpki wokal dociera w każdy zakątek ciała. Blue Lights to utwór skomplikowany, ambitny i nietuzinkowy. Jorja Smith bawi się tempem, zaskakuje i wzrusza. Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogę doczekać się nowości od tego młodego talentu.

Shura – religion (u can lay your hands on me)

Było BRKLYN, teraz jest religion (u can lay your hands on me). Całe szczęście, że na kolejny krążek nie przyjdzie nam czekać kolejnych pięciu lat. Shura, pomimo że już bez ogromnej wytwórni za plecami, zabrała się szybko do roboty i stworzyła kolejny niebanalny materiał. Przynajmniej tak mi się wydaje po mocnych zapowiedziach. Shura odkrywa kolejne rejony w muzyce i jest coraz bardziej pewniejsza w tym co robi. Ta dziewczyna zaskoczy prędzej czy później. Trzeba ją obserwować.

Conan Gray – Checkmate

Niedawno ubolewał nad generacją w której przyszło mu egzystować, a teraz rozlicza się ze swoim rozwiązłym byłym. Musicie uważać. Ten młody i uroczy chłopak ma hipnotyzujący głos od którego nie będziecie w stanie się uwolnić. Conan Gray jest nową, ulepszoną wersją Troye’a Sivana. Pomimo że głosy różne i gatunki w których tworzą również, to śpiewają o podobnych problemach. Mają ze sobą wiele wspólnego. Tylko czy w tak przesyconym przemyśle muzycznym jest miejsce dla dwóch bożyszczy społeczeństwa LGBTQ+? Trudno stwierdzić, ale ten młodzieniec rośnie w siłę. Śpiewa głosem młodego pokolenia.

Julia Michaels – Hurt Again

Jest mi niezmiernie przykro, że większość ludzi zapomniła o Julii Michaels po Issues i Uh-Huh. Dziewczyna została zrównana do miana „one hit wonder” i teraz jej twórczość dociera do nielicznych. Nie ma przebicia chociaż charyzma i ogromne pokłady talentu są. Chwilę temu do sprzedaży trafił mini-album Inner Monologue II, który jest jeszcze smaczniejszy od poprzednika. Jednak chyba zbyt prosty i zbyt odważny lirycznie, żeby nadać się do radia. To obok Kacey Musgraves płyta idealna na letnie wieczory.

Czytaj również