Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 230)

Share This Post

Przed Wami pierwsze wydanie czerwcowego Tego Słuchamy. Swoje piątki przygotowali dla Was Kamila, Patrycja i Jakub.

Kamila Ryszkowska

Muse – Dead Inside

Moją piątkę rozpoczynam od mojego ukochanego zespołu – Muse. Koncert grupy zbliża się wielkimi krokami więc czas nastroić się na dobrą zabawę i przypomnieć sobie ich najlepsze kawałki. Ja aktualnie zapętlam utwór Dead Inside z albumu Drones, który na pewno znajdzie się na setliście krakowskiego koncertu.

Phil Collins – Two Hearts

W czerwcu wielu znanych artystów zawita do naszego kraju. Między innymi na warszawskim stadionie zagra wokalista słynnej grupy Genesis Phil Collins. Muzyka pana Collinsa towarzyszy mi już od paru lat, ale w ostatnim czasie utwór Two Hearts szczególnie wpadł mi w ucho.

Gorillaz feat. DRAM – Andromeda

Gdy tylko za oknem pojawia się słońce od razu włączam Gorillaz. Zespół ma kilka idealnych numerów na lato, ale ja wybieram mój ukochany – Andromeda z albumu Humanz.

Audioslave – Show Me How to Live

Mimo, że zespół Audioslave nie istnieje od kilku dobrych lat, wciąż ich kawałki znajdują się na mojej playliście ulubieńców. Aktualnie zapętlam utwór Show Me How to Live.

Mark Ronson feat. Lykke Li – Late Night Feelings

Moje zestawienie zamyka nowość –  utwór Late Night Feelings Marka Ronsona. Choć nie przepadam za głosem Lykke Li, utwór ma przyjemny klimat i wpada w ucho.

Patrycja Szydlak

X Ambassadors – Hold you down

Do premiery płyty zostało już niewiele, więc w oczekiwaniu pozostaje cieszyć się wydanym w piątek singlem. Póki co zapowiada się, że płyta będzie całkiem spójnym krążkiem. Hołd you down to klasyka w wydaniu chłopaków – miód dla uszu.

Jessie Ware – Wildest moments

Lubię czasami wracać do takich perełek jak Wildest moments. Głos Jessie jest tak kojący, że zapętlenie tego utworu nie powoduje nawet grama nudy.

Lewis Capaldi – Grace

Lewis to moje odkrycie jeszcze sprzed 2 lat, więc wydanie płyty przez niego napawa mnie swego rodzaju dumą. Ten Szkot o jedynym w swoim rodzaju głosie sprawia, że nawet najbardziej smutna piosenka nabiera mimo wszystko ciepłego tonu. Uwielbiam!

Bitamina – Dom

Odkryłam ich kiedyś przypadkiem, jako jedną z podpowiedzi na Youtube. I wpadłam całkowicie! Czekam kiedy będę miała okazję usłyszeć ich na żywo. Dom napawa mnie zawsze świetnym nastrojem, bo ta melodia tak bardzo wpada w ucho, że nie sposób się nie uzależnić.

Of Monsters and Men – Alligator

Na ich powrót czekałam tak bardzo zniecierpliwiona, że myślałam, że się nie doczekam. Informacje o nowej muzyce pojawiały się co jakiś czas, ale dopiero premiera pierwszego singla z najnowszej płyty sprawiła, że naprawdę uwierzyłam w ich powrót. W sumie kawałek może nie jest jakiś super zaskakujący, ale jest po prostu przyjemny w całym odbiorze.

Jakub Białas

Sorry Boys – Warszawa czeka

Moje zestawienie rozpoczynam utworem, który rozbrzmiewa w moich słuchawkach przez cały maj. Właściwie cała Miłość mogłaby się tutaj znaleźć. Warszawa czeka to piosenka, którą pokochałem od pierwszego usłyszenia na żywo miesiąc przed premierą najnowszego albumu Sorry Boys. Marzeniem Beli Komoszyńskiej było stworzenie równie pięknego utworu o Warszawie co Bracka Grzegorza Turnaua o Krakowie. Myślę, że ono się spełniło.

Mrozu / Flirtini – Ikar

Przypadkowo wróciłem do Ikara i porwał mnie ponownie. Jest to dla mnie jeden z najmocniejszych elementów czwartej części Heartbreaks & Promises, którą uważam za najlepszą. Najbardziej doceniam tutaj wokal Mroza oraz to, jak został zarejestrowany. Idealnie łączy się on z rozwijającą się melodią i tak mnie przekonuje, że naprawdę za każdym razem czuję we włosach wiatr.

Kate Bush – Cloudbusting

Od niej wszystko się zaczęło. Kate Bush to inspiracja moich ulubionych współczesnych artystów, a Cloudbusting to zdecydowanie utwór, który najczęściej mi towarzyszy. Opowiada o wspomnieniach Petera Reicha związanych z jego ojcem Wilhelmem. Całej historii towarzyszą przejmujące dźwięki smyczków i piękne marszowe bębenki.

Mahmood – Soldi

Nie śledziłem tegorocznej Eurowizji, ale stwierdziłem, że muszę poznać wszystkie propozycje, gdyż co roku znajduję w tym konkursie jakąś perełkę. Z niektórymi się nie rozstaję – przykładem może być Loïc Nottet. W tym roku znalazłem dwie – Duncana Laurence’a i Mahmooda. Nie mogłem przejść obok tak charakterystycznego głosu obojętnie. Połączenie rapu i bardzo interesującego popu przekonało mnie i to bardzo mocno.

Florence + The Machine – Spectrum (Live at Intima Theater, Stockholm)

W moim przypadku nie da się uniknąć piosenek Florence + The Machine w zestawieniu często słuchanych utworów. Charakterystyczny fałsz w drugiej połowie tego wykonania Spectrum urzekł mnie ponad 7 lat temu i można powiedzieć, że dzięki niemu pokochałem ten zespół. Klawisze, harfa i delikatne dźwięki gitary wydobyły ze Spectrum coś magicznego, tworząc minimalistyczną wersję utworu, która podkreśliła moc piekielnego sopranu Florence.

spot_img

Related Posts

Matt Hansen z koncertem w Warszawie w październiku

Piosenkarz i autor tekstów z Los Angeles, Matt Hansen,...