Kolejny tydzień rozpoczynamy standardowo zestawieniem utworów, których ostatnimi czasy słuchają nasi redaktorzy. Dzisiaj możecie się dowiedzieć co często leci w słuchawkach Weroniki, Jakuba i Christiana.
Weronika Szymańska
Arek Kłusowski – Rocznik 92
Co prawda minął już tydzień, ale mnie klimat Spring Breaka wciąż trzyma. Zaczynam więc swoją piątkę od Arka Kłusowskiego, który w mojej opinii dał jeden z lepszych koncertów podczas tegorocznej edycji tego festiwalu, a jego Rocznik 92 od jakiegoś czasu nie wychodzi mi z głowy. Słodko-gorzki, taneczno-refleksyjny i po prostu świetny kawałek!
Jagoda Kret – 5 kroków
Jagoda Kret to moje ostatnie odkrycie, z którego ogromnie się cieszę i wróżę jej bardzo owocną karierę. 5 kroków jest tak charakterystycznym utworem i ma w sobie taki rodzaj świeżości, że płyta utrzymana w podobnym klimacie może narobić naprawdę sporo zamieszania. Czekam z niecierpliwością na więcej!
Young the Giant – Apartment
A to akurat kawałek polecony mi przez Dawida Podsiadło! A tak na poważnie, Dawid po prostu zaśpiewał cover tego utworu na jednym ze swoich Wielkomiejskich koncertów i tak mi się spodobał, że dorzuciłam Apartment od Young the Giant do kilu swoich playlist. Świetny indie rockowy band!
Happysad – Smutni Ludzie
Słońce maaaaj, chce się śpiewać! Za nami majówka. Tradycyjnie już obrałam kierunek na Wrocław, więc nie może tu zabraknąć mojego majówkowego klasyka – zespołuHappysad! Z nimi zawsze zacna zabawa! Tylko nie wiem czemu mijają mnie Smutni Ludzie…
Daria Zawiałow – Gdybym Miała Serce
Tutaj już nie będę odkrywcza, ale prawda jest taka, że od dwóch miesięcy nie wyjmuję Helsinek z odtwarzacza. Ta płyta towarzyszy mi ostatnio wszędzie i zawsze, więc i tu nie mogło jej zabraknąć. Daria Zawiałow i jeden z moich ulubieńców – Gdybym miała serce.
Jakub Kopaniecki
Madonna – I Rise
Królowa Popu na dobre powraca z nowym materiałem, promującym płytę Madame X. Tak jak pierwszy singiel, Medellín, poważnie spolaryzował publikę (delikatnie mówiąc), tak I Rise wydaje się być dużo bardziej bezpiecznym wyborem. To patetyczna, acz wciąż intymna balladą w charakterystycznym dla Madonny, dobrym stylu, łączącym brzmienie bliskie Rebel Heart z moimi ulubionymi utworami z epoki Music oraz American Life.
Tarja – Dead Promises
Również pierwszy sopran metalu symfonicznego, Tarja Turunen, w tym tygodniu podzieliła się dość niespodziewanie nową muzyką. Dead Promises zapowiada długo wyczekiwaną, nową płytę In The Raw i spodziewać możemy się ponownie solidnej dawki mocnego rocka okraszonego efektownymi ariami. Dla mnie, jak niemal zwykle w przypadku Tarji, miód na uszy!
Gloria Gaynor – Joy Comes In The Morning
I pora na kolejną muzyczną ikonę, gdyż zupełnie niespodziewanie dotarł do mnie nowy utwór niepowtarzalnej Glorii Gaynor. Nie oczekujmy jednak tanecznych szaleństw – Joy Comes In The Morning zabiera nas w świat gospelowych refleksji i muszę przyznać, że głos tak dobrze kojarzony z I Will Survive pasuje do duchowych, kameralnych brzmień znakomicie.
Krzysztof Zalewski – Miłość Miłość
Sezon festiwalowy rozpoczął się na dobre! Mi przypadła ogromna przyjemność pobawić się w tę majówkę we Wrocławiu. Świetnych koncertów było mnóstwo, natomiast, co dla większości zaskoczeniem pewnie nie będzie, w pamięci szczególnie pozostał mi występ Krzysztofa Zalewskiego. O jego świetnych kawałkach i niebywałej charyzmie scenicznej nie trzeba mówić – najlepiej po prostu posłuchać. Miłość Miłość to utwór pod każdym względem bezbłędny i zalicza się do elitarnej grupy kompozycji, które przywróciły moją wiarę w polską muzykę.
Lamb – Gorecki
A na koniec coś z muzycznego archiwum. Będąc umiarkowanie usatysfakcjonowanym najnowszym albumem Lamb, wróciłem do ich pierwszych, przełomowych nagrań. I jak zwykle, na pętli trzymam jeden utwór – Gorecki. Emocjonalny, ambitny, trudny, odkrywający coś nowego z każdym odtworzeniem. Pozycja obowiązkowa dla każdego poszukującego solidnej dawki alternatywnej elektroniki.
Christian Cieślak
Lizzo – Lingerie
Najpierw jest oczekiwanie, nadzieja na to, że coś w końcu może ci wyjść, może być fajnie i nareszcie spełni się to twoje marzenie. Nie wiadomo czy to się uda, ale liczysz, że wszystko będzie po twojej myśli. Marzysz o tym, choć nie wiesz do końca jak to naprawdę będzie. Lizzo spełnia swoje marzenie o idealnym partnerze i bardzo jej tego zazdroszczę.
Amy Winehouse – Wake Up Alone
Niestety, marzenie prysło w jednej chwili. Jak co dzień budzisz się sam w swoim łóżku. Nie ma motylków w brzuchu, rumieńców czy chociażby kubka kawy, gdy ty jeszcze ledwo ruszasz swym ciałem. Amy Winehouse dobrze wiedziała jak to jest samotnie się budzić.
Carly Rae Jepsen – Party For One
Kiedy już zaczynasz się przyzwyczajać do bycia singlem, życie płata ci figla i znowu kogoś zsyła z niebios. Twoja impreza trwa i wielu by się chciało do niej przyłączyć. Spodziewaj się jednak, że jej efekty mogą być identyczne, jakie miałby miejsce w ramach poprzednich. Carly Rae Jepsen nadal nie może sobie poradzić z tym co ją dotknęło, dlatego nadal próbuje siły w solowym tańcu.
Madonna, Maluma –
Medellín
Wersja dla optymistów jest taka, że nowy gość imprezy staje się jej drugim gospodarzem. Tak jak w teledysku do Medellín, jeden taniec, jedna noc, do ołtarza i weselisko z pompą godną prawdziwej królowej muzyki.
Amy Winehouse – Love Is A Losing Game
Wersja dla realistów jest taka, że niebiański gość jest gościem nieproszonym. W jeden chwili koniec i rozmyślanie co poszło nie tak. Generalnie, nic nie poszło, znowu czegoś w tobie brakowało, znowu coś źle zrobiłeś, znowu okazałeś się roszczeniowy, choć na początku byłeś ideałem. Amy wiedziała, że miłość to gra niewarta świeczki, ty myślisz przez chwilę tak samo, by później znów wrócić do marzeń i oczekiwań, by koło mogło się domknąć.


