Za oknami śnieg, zaczyna się nowy tydzień… Nikt z nas nie lubi poniedziałków, jednakże na pocieszenie mamy kolejną część Tego Słuchamy. W swoje muzyczne zakątki zaprowadzą nas Aleksandra, Kasia i po raz pierwszy Michał.
Katarzyna Turowicz
Florence + The Machine – What Kind of Man
Florence i jej muzycy zapewnili mi stały nawrót syndromu zapętlania. Nie tylko tego utworu, ale całego albumu. How Big, How Blue, How Beautiful to majstersztyk. What Kind of Man to utwór wyjątkowy, całkowicie pochłaniający. Skłaniający do przemyśleń. Zaskakujący swą odmiennością i oryginalnością. Myślę, że Florence + The Machine dokonują bezkrwawą rewolucję w świecie muzyki.
Fismoll – Eager Boy
Za oknem mroźno i szaro, ale ciepłe dźwięki utworu Eager Boy szczelnie otulają ucho. Fismoll błyskawicznie przenosi swego słuchacza we własny świat niezwykłych brzmień, barw, odcieni. Jestem oczarowana i niezwykle zaciekawiona tym, co ten artysta jeszcze zaprezentuje. Wyczekuję jego kolejnego wydawnictwa.
Mela Koteluk – Dlaczego drzewa nic nie mówią?
Nagminnie powracam do tego utworu, zarówno jak do Spadochronu w ogóle. Mela Koteluk posiada unikalną zdolność zaprzęgania słów w sens. Jest szalenie świadomą artystką, czujną obserwatorką z ogromnym talentem i niespotykaną wrażliwością. Dlaczego drzewa nic nie mówią? to niezwykła, subtelna ballada. Jedyna w swoim rodzaju. Jest cudnie.
Dave Gahan & Soulsavers – All of This and Nothing
To bardziej jesienny i nostalgiczny utwór niż kipiący chłodem i prószący śniegiem – przynajmniej z mojego punktu widzenia. All of This and Nothing jest utworem pochodzącym z ostatniego krążka Davida Gahana nagranego we współpracy z producenckim duetem Soulsavers. Jest odrobinę niespokojny, szczególnie przed refrenem, ale niesamowicie urokliwy.
Smolik/Kev Fox – Run
Fenomenalny utwór. Idealny na długie, ciemne, zimowe wieczory. Tak brzmi elektronika na wysokim poziomie. Ciekawy i intrygujący wokal Kev Foxa i obłędne dźwięki Andrzeja Smolika prezentują się wyśmienicie. Run to jedynie zalążek całkowicie nowej odsłony elektronicznego grania, które, jak się okazuje, zaczyna święcić coraz poważniejsze tryumfy na polskim rynku fonograficznym.
Michał Kaźmierczak
Buena Vista Social Club – Candela
Jestem absolutnie pewien, że drugiej takiej historii i drugiego takiego zespołu nie znajdziecie nigdzie. Otóż: Jest rok 1996. Ry Coodera namawia Wima Wendersa, by ten nakręcił film o muzykach kubańskiego klubu Buena Vista Social Club. Wim Wenders zgadza się wskutek czego powstaje piękna opowieść o zapomnianych muzykach, którzy dopiero u schyłku życia doświadczają międzynarodowej sławy. Utwór, który wybrałem to jedna z kompozycji, która została zamieszczona na jedynej płycie zespołu Buena Vista Social Club. Candela to niewiarygodna dawka energii, wirtuozerii, instrumentów perkusyjnych, świetnego wokalu Ibrahima Ferrera. Candela to utwór, który można odkrywać na nowo z każdym kolejnym wysłuchaniem. To wspaniały ukłon w stronę Kuby i jej kultury. I dodatkowo jest to chyba najmocniejszy z dowodów na to, że żadna polityka nie zabije piękna muzyki.
Sigur Rós – Ágætis Byrjun
Tak więc nareszcie przyszła zima. Kiedy przychodzi zima, to w moim odtwarzaczu ląduje któraś z płyt islandzkiego zespołu Sigur Rós i niezwykle rzadko się z nim rozstaje. W tym przypadku wypadło na wydawnictwo Hvarf/Heim i na utwór Ágætis Byrjun. Zapewne większość z was słyszała już go w wersji oryginalnej, ale tutaj mamy do czynienia z niemałą odmianą – piosenkę zaaranżowano i zagrano akustycznie. I był to naprawdę świetny pomysł! Przepięknie komponuje się wokal Jónsiego z miotełkami, gitarą akustyczną i pianinem – utwór zyskuje delikatność i subtelność. Gdyby tylko ten śnieg za oknem padał odrobinę intensywniej.
The Dumplings – Dark Side
Chyba nigdy nie zapomnę jak usłyszałem ich po raz pierwszy – to był utwór Nie słucham. Zostałem totalnie porażony ich talentem. W takim wieku robić taką muzykę? Wow! Oczywiście potem przyszła debiutancka płyta i nie ustawałem w zachwytach. Oczywiście moje oczekiwania wzrastały, wzrastały, wzrastały. I przyszedł drugi krążek. Nie zawiodłem się – wręcz przeciwnie. W zasadzie mógłbym wybrać każdą piosenkę z Sea You Later, ale wybrałem Dark Side. Dlaczego? Urzekła mnie transowa muzyka, która w końcowej fazie utworu płynie sama ponad cztery minuty! A wokal Justyny Święs? Bezbłędny. Pachnie to wszystko dojrzałością i przede wszystkim – nieustającym rozwojem. Brawo!
Kortez – Dla mamy
O Kortezie to mógłbym pisać długo i obficie. Że teksty inteligentne, że muzyka wcale nie na niższym poziomie, że wokal niespotykany. Jego debiut – Bumerang – to jedna z moich ulubionych płyt właśnie pożegnanego roku. Jednak mus jest taki, że trzeba wybrać jedną piosenkę. Dla mamy to utwór kończący płytę, ale z pewnością jeden z najlepszych. Z początku, kiedy go słuchałem, nie pamiętając tytułu, myślałem sobie – ładna piosenka o miłości. Kiedy zorientowałem się, że to przecież Dla mamy – otworzyłem szeroko oczy. Tekst podszyty dziecięcą naiwnością, ale bez infantylności. Świetna linia melodyczna. Wokal, muzyka, melodia jak z pozytywki pod sam koniec – Kortez czaruje i wzrusza jak nikt inny.
Klaudia Budner – Black Crayon
Klaudię Budner pierwszy raz usłyszałem w TVN-owskim Mam Talent i od razu przykuła moją uwagę. Później trochę poszperałem i niespodzianka – występy w Must Be The Music, EP-ka na koncie. Tylko, że cały czas nie mogłem uwolnić się od tego pierwszego wrażenia, więc Black Crayon tkwiło zapętlone w moim odtwarzaczu. Trochę mi to przypomina ścieżkę dźwiękową filmu Once, ale nie na tyle, żeby pomyśleć o naśladownictwie. Bo Klaudia Budner zrobiła na mnie wrażenie nie tylko delikatnością wokalu, ale także jego siłą. No i perfekcyjną melodią utworu podpartą jedynie gitarą akustyczną, a lepszego rozwiązania być nie mogło. Całość dopełnia dobrze napisany tekst i pozostaje tylko żal, że jury nie doceniło tej kompozycji. Póki co – przyciskam Repeat.
Aleksandra Żeleźnik
Shawn Mendes – Stitches
Moje nowe odkrycie prosto z Kanady. Świetna kompozycja, która zagościła nie tak dawno w naszym kraju. Ciekawy wokal, oryginalna melodia. Zaczyna się niewinnie, bo pierwszorzędną rolę odgrywa tylko gitara, ale do momentu. Do momentu, gdy zaczyna się refren, który urzeka swoją rytmicznością. A to klaskanie! Opiera się na jednym schemacie, który zaplata się w trakcie trwania utworu i tak już sobie jest – aż do samego końca. Pozytywne zaskoczenie.
Duke Dumont – Ocean Drive
Don’t say a word while we dance with the devil… Aż trudno wymazać ten refren z pamięci! Cudowna kompozycja, którą zaserwował nam brytyjski producent muzyczny – Duke Dumont. Piosenka Ocean Drive ma w sobie to coś, co nie pozwala przejść obok niej obojętnie. Zachwycająca melodia, która wpada w ucho. Nic dziwnego, że ostatnimi czasy okupuje polskie rozgłośnie radiowe.
Dawid Podsiadło – W Dobrą Stronę
Pierwszy singiel z drugiej płyty Dawida Podsiadło. Muzyk w ironiczny sposób przedstawia pewną historię łącząc ją zgrabnie z ciekawą melodią. Na uwagę zasługuje także wokal Dawida, który prezentuje się całkiem nieźle w stosunku do tego, do czego przyzwyczaił fanów przy pierwszym albumie. Pomimo, że kompozycja W Dobrą Stronę miała swoją premierę już jakiś czas temu… to do tej pory nie mogę się jej oprzeć i z tą samą ciekawością i zainteresowaniem słucham jej, kiedy tylko nadarzy się okazja.
Alessia Cara – Here
Cudowny, oryginalny głos tej amerykańskiej piosenkarki to klucz do sukcesu. Tak też jest w przypadku kompozycji Here, w której Alessia Cara prezentuje pełnie swojego warsztatu. Delikatny jednocześnie stanowczy wokal stwarza taki klimat piosenki, któremu trudno się oprzeć. Niesamowita, trochę chilloutowa propozycja sygnowana nazwiskiem artystki to przykład na to, że można debiutować z przytupem. I oczarować tym samym miliony słuchaczy.
The Dumplings – Technicolor Yawn
Techincolor Yawn to utwór, który znajdziemy na debiucie formacji The Dumplings. I choć na sklepowych półkach możemy znaleźć już jego następcę to ciągle pozostał mi w duszy sentyment do tej płyty. Właśnie na krążku No Bad Days znajduje się Technicolor Yawn. I to pewnie dlatego lubię do niej wracać od czasu do czasu. To, co mnie w tym utworze urzekło to przede wszystkim jego dynamizm. Jest ciekawy, niektórzy nawet mogą stwierdzić, że jest wesoły. Trudno stwierdzić, że jest to polski „produkt”. Idealny na każdą porę.


