Na ten gorąco/deszczowy poniedziałek mamy dla Was piętnaście utworów. Trochę Lany, trochę Yearsów, trochę innych brzmień. Sprawdźcie, co przygotowali dla Was Piotrek, Michał i Kacper.
Piotr Krajewski
Lana Del Rey – Honeymoon
Typ utworu, który docenia się dopiero po kilku przesłuchaniach. Lana tworzy muzykę, która z powodzeniem mogłaby stać się częścią soundtracku do starego, czarno-białego amerykańskiego filmu. Ten blisko 6-minutowy kawałek to kwintesencja osobliwego stylu artystki. Słuchając go, czuję się jakbym meandrował pomiędzy dźwiękami przepełnionymi miłością i smutkiem. Zjawiskowa jest ostatnia minuta utwory, gdzie Lana nieco przyspiesza, a jej wokal staje się bardziej wyrazisty.
Taylor Swift – New Romantics
Czy jest to jeden z najlepszych bonusowych utworów ostatnich lat? Dla wielu artystów, piosenki te są tymi dziełami, które nie były na tyle dobre, aby mogły znaleźć się na standardowej wersji albumu. Czym zatem kierowała się Taylor Swift, skoro New Romantics to jedna z jej najciekawszych kompozycji? To świetny popowy kawałek z domieszką synthpopowego brzmienia rodem z lat 80. Jest coś szczególnego w tym utworze, przyciąga on energią i trudno przejść obok niego obojętnie. Mam cichą nadzieję, że to właśnie on zostanie kolejnym singlem promującym ostatni album artystki.
Years & Years – Ties
Nie da się nie zauważyć, że spośród reszty albumowych utworów, to właśnie Ties wyróżnia się najbardziej. Jedno przesłuchanie zwyczajnie nie wystarczy. Kawałek ten aż krzyczy, aby zostać kolejnym singlem zespołu. Czy tak się stanie? Liczę na to, bo utwór zasługuję na uwagę i jest najlepszym przykładem interesującego stylu Years & Years, którzy czerpią inspirację zarówno z synthpopowej elektroniki, jak i z nowego tanecznego brzmienia.
Major Lazer – Powerful (feat. Ellie Goulding & Tarrus Riley)
Nie będę owijał w bawełnę. Gdyby nie wokal Ellie Goulding, który uwielbiam, to pewnie nie zauważyłbym nawet tego utworu. Nie jest on niczym wyjątkowym. Jest jednak na tyle chwytliwy, że jego sukces na listach przebojów to tylko kwestia czasu. Tym bardziej, że wideoklip już w drodze.
alt-J – Left Hand Free
Utwór, który w niczym nie przypomina twórczości tego zespołu. Jest tak dziwny i pełen różnych dźwięków, że trudno na początku określić czy Ci się to podoba, czy nie. To mieszanka southern rocka, bluesowej gitary i pianina elektronicznego. Choć zupełnie nie pasuje do reszty krążka This Is All Yours, to pokazuje interesujące oraz nieco zadziorne oblicze alt-J.
Michał Szum
Domowe Melodie – Grażka
Domowe Melodie są moim najnowszym odkryciem i przyznam szczerze, że sam się sobie dziwię przy tym wyborze. Wszak cała płyta pt. Domowe Melodie nasiana jest dość banalnym brzmieniem, które rzadko do mnie przemawia, jednak lubię od czasu do czasu zapomnieć o klasycznej formule piosenki. Swoją drogą wybierając utwór przy tej okazji wahałem się właśnie między Grażką, a Techno z płyty 3, które także bardzo polecam :)
Happysady – Taką Wodą być
Z tym zespołem także miałem dłuższy czas problem, bowiem byłem do nich uprzedzony po płycie Ciepło/Zimno, która w do dziś w moim odczuciu jest co najwyżej średnia. Z czasem odkopałem jednak ich starszą twórczość i zmieniłem zdanie na temat całokształtu. Żałuję, że do tej pory nie wybrałem się jeszcze na ich koncert. Natomiast co do Taką wodą być, to jest on idealnym utworem na wakacyjny chillout nad morzem czy jeziorem, gdy słońce zachodzi już za linię horyzontu.
Cuba De Zoo – Czarne Auto
Zespół Cuba De Zoo jest raczej mało znanym zespołem wśród szerszej publiki, jednak ich genialne brzmienie od razu zapaliło we mnie lampkę z napisem 'dobra kapela’. To, że pochodzą oni z mojego rodzinnego miasta WCALE nie miało wpływu na wybór akurat ich do tego wpisu. Czarne Auto jest sztandarowym przykładem żywiołowości, energii i zadziorności, które to cechy pokazują zarówno w studiu, jak i live.
Oxon – Zakładam Maskę
W polecanych przeze mnie utworach nie mogło zabraknąć oczywiście rapowego kawałka. Oxon jest młodym i zdolnym raperem, który niedawno wydał genialny, koncepcyjny album pt. Supermoce. Na początku koncepcja wydała mi się słaba, bo nie jestem w przeciwieństwie do Oxona wielkim fanem marvelowych klimatów, ale ta płyta bardzo mi się spodobała (to mówiąc tak pokrótce – wkrótce na AAM dodam szeroką recenzję Supermocy). Piosenka Zakładam Maskę jest moim wakacyjnym hymnem, bowiem jej treść bardzo wpasowuje się w mój wakacyjny tryb pracowniczy.
Lilly Hates Roses – Youth
Ten zespół poznałem także stosunkowo niedawno dzięki mojej koleżance, która udostępniła utwór Youth na facebooku. Gitara i wokal od zawsze były dla mnie idealnym połączeniem, jednak w tym przypadku jest to połączenie bardziej niż idealne. Czemu? Dzięki dwóm wokalom – męskiemu i żeńskiemu! Brzmienie jest bardzo lekkie, wakacyjne, zatem można go słuchać w nieskończoność. Ja robię to zazwyczaj w drodze z pracy, gdy potrzebuję chwili spokoju i wytchnienia.
Kacper Rogalewski
Florence + The Machine – Which Witch
Bałem się nowego albumu Florence + The Machine. Miałem niesamowite wątpliwości, że może on przynieść falę zawodu. Na szczęście tak nie było. Najnowszy album tego zespołu jest inny, ale prawdziwy. Jestem wprost zafascynowany tym wydaniwctem. Florence z ekipą pokazali swoją nową twarz. Frontmanka tego zespołu jasno powiedziała, że nie musimy być duchami aby rozmiawiać o naszych uczuciach. Nie potrzeba sił nad przyrodocznych i rytuałów aby wspaniale śpiewać o życiu. Perfekcyjnie udowadnia nam to właśnie piosneka Which Witch. To dla mnie najlepsza piosenka z tego albumu. Pokazuje ona ciemną, ale prawdziwą strone naszego bytu. Natychmiastowo wpadła mi w ucho na wiele tygodnii. Jedyne co mnie zawiodło to fakt, że ten utwór nie został wydany w pełnej wersji.
Die Antwoord – Raging Zef Boner
Nigdy nie byłem fanem tego zespołu. Nie potrafiłem zrozumieć fenomenu Die Antwoord. Wydawało mi się, że jest to hit jedneg sezonu. Jednak ich koncert na tegorocznym Open’erze wszystko zmienił. Wspaniała energia i niezapomnione emojce. Tak ogromnej imprezy w całym swoim życiu nie widziałem. Do tego ta piosenka jest na prawdę dobrze wyprodukowana. Energiczne bity oraz dobrze flow członków kapeli chyba każdego wprawią w ruch.
Grimes – Realiti
Zdaję sobie sprawę jak bardzo nieoryginalny jest mój wybór. Jednak bez ściemy, ta piosenka najczęściej gościła w moim odtwarzaczu w tym miesiącu. Realiti wprowadza nas w bardzo nostalgiczny nastrój. Niezwykle dobrze wykonany utwór. Nie jestem w stanie czegokolwiek odmówić tej kompozycji.
Queen & David Bowie – Under Pressure
Klasyk najwyższej jakości. Jestem przekonany, że taki utwór nigdy więcej już nie powstanie. Coś na prawdę unikatowego. Perfekcyjna mieszkanka wokalna idealnie komponuję się z świetnią linią melodyczną. Zarazem jestem smutny z powodu, iż nigdy więcej nie usłyszmy fenomenalnego wokalu Freddiego.
Placebo – Drag
Nigdy nie zwątpliłem w zdolności tej kapeli. Byłem zawsze świadomy wielkich umiejętności tych muzyków. Jednak nigdy też nie potrafiłem w całości poddać się ich dokonaniom. Wszystko zmieniła moja przyjaciółka, która jest zasfyscona tym zespołem. To ona na nowo przekonała mnie do Placebo. Gdy spokojnie usiadłem sobie przy odtwarzaczu, ponownie doceniłem tę muzykę. Nie oszukujmy się, ale cokolwiek Brian nie zaśpiewał, zawsze będzie to coś niezwykłego. Do tego wszystkiego warto docenić ten autentyczny tekst, który po prostu wbija w fotel. Ogromny szacunek już do końca mojego życia.


