Site icon All About Music

Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 13)

Z jednodniowym opóźnieniem (ah, te Grammy!) przedstawiamy Wam nasze dzisiejsze typy na utwory, od których nie możemy się oderwać. Po pięć utworów przygotowali Wam dzisiaj Michał, Kuba i Łukasz J. Gotowi? :)

Michał Pietruszka

Mikky Ekko – Smile

Pozytywny, melodyjny, wpadający w ucho – niczym hit ubiegłego roku Pharrella Williamsa. Te trzy elementy to nie jedyne obrazujące analogie obu kawałków. Indie-rockowy podkład, prosty refren i optymistyczny tekst o niepoddawaniu się przeciwnościom losu, bo jutro może przynieść uśmiech (But the future is forgiven so smile) zaraża pozytywną energią.

Jess Glynne – Hold My Hand

https://www.youtube.com/watch?v=CcGQ1y5XtAI
Warto zapoznać się z dźwiękami Jess Glynne, dwudziestopięcioletniej Brytyjki znanej głównie z utworów zespołu Clean Bandit. Jej nowo zaprezentowany, w pełni solowy numer Hold My Hand kontynuuje tą taneczną stylistykę, która tutaj dodatkowo nabiera bardziej uniwersalnego charakteru: nie sposób bowiem zachwycić się porywającym feelingiem i wokalem Jess również w domowym zaciszu.

John Legend, Common – Glory

Z lekkim opóźnieniem poznałem ten kawałek: dopiero wygrana w muzycznej kategorii Złotych Globów w pewnym sensie zmusiła mnie do odsłuchu Glory. John Legend i wyraźne pianino to połączenie, które nigdy mi się nie znudzi. Podniosły charakter utworu przejawiający się w warstwie lirycznej, jak i muzycznej czynią numer absolutnie wyjątkowym.

Imagine Dragons – Shots

Ten dzień jest coraz bliżej! Po genialnym 'Night Visions’ panowie z Imagine Dragons stoją przed nie lada wyzwaniem, któremu moim zdaniem zdołają podołać. Kompozycja Shots bowiem dostarcza mi wszystkiego, czego od nich oczekuje. Niemałe rozżalenie odnośnie braku tej tajemniczości będącej atutem przy chociażby Radioactive odchodzi w niepamięć przy dźwiękach chwytliwego refrenu.

Asaf Avidan – My Tunnels Are Long And Dark These Days

Kawałek z absolutnie wyjątkowym i magicznym instrumentarium i pięknie rozwijającą się dramaturgią u której podstawy jest rzecz jasna emocjonalny wokal Asafa. Wokal, o którym powiedziano już wiele ,,połączenie Billie Holiday, Janis Joplin i Boba Dylana„. Wokalista jednak skutecznie odcina się od tych porównań tworząc numery w pełni swoje, niepodszyte ani krztą podróbek z przebojów wymienionych artystów.

Łukasz Jaćkiewicz

Leon Bridges – Better Man

Better Man to owoc moich ostatnich poszukiwań ciekawych brzmień na Spotify. Wokal Leona przypomina mi nieco Aloe Blacca, prosty, miły dla ucha i niezmanieryzowany. Piosenka klimatycznie nawiązująca do klimatów jazzowo-soulowych, w najlepszym tego słowa znaczeniu. Ciekawe połączenie warte posłuchania.

Tor Miller – Headlights

Kolejny, pewnie nikomu nieznany wokalista znaleziony w milionie playlist. Ta kompozycja zwróciła jednak moją uwagę prostym przekazem, niewyimaginowaną aranżacją i stosunkowo miłym dla ucha wokalem. Może takiej muzyki potrzeba nam z XXI wieku? Mniej mainstreamu, więcej przekazu.

Beyonce – Crazy In Love (2014 Remix)

Lubię Beyonce, ale sceptycznie podchodzę do jej twórczości. Uważam, że czasami więcej tu szumu i otoczki niż samej muzyki. Remix Crazy In Love, który ma się znaleźć na soundtracku do 50 Twarzy Greya to inna bajka. Piosenka powstała jakby na nowo, zyskała nowe życie po ponad dekadzie od stworzenia. Hipnotycznie. Brawo.

Charlie Wilson feat. Snoop Dogg – Infectious

W Polsce raczej nieznany wokalista stylistyki R&B. Indectious pojawiło się na jego nowej, wydanej w tym roku płycie Forever Charlie. Piosenka stylistycznie oparta jest na dźwiękach R&B, klimatycznie trochę funkowo-soulowa. W czasach gdy rządzi Uptown Funk, piosenka jak znalazł.
 

Jeremih feat. J.Cole – Planes

Planes to drugi singiel z nowej płyty Jeremiha. Energetyczna kompozycja R&B, równie przebojowa jak Don’t Tell 'Em. Wielki plus za zaproszenie rapera J. Cole’a, który dodał jeszcze bardziej uroku temu utworowi.

Kuba Koziołkiewicz

Fall Out Boy – Centuries

Singiel promujący najnowsze wydawnictwo Amerykanów – American Beauty/ American Psycho (moja recenzja płyty już dziś na naszym portalu) to kolejny wspaniały utwór, który chłopcy mogą sobie ustawić na półce z wygrawerowanym na złotej plakietce napisem „wielkie dzieła”. Centuries jest monumentalne pod każdym względem – warstwy tekstowej (będącej ukłonem w stronę gladiatorów), produkcyjnej i instrumentalnej. Jego brzmienie jest tak potężne, że słuchając go ze słuchawkami na uszach, gęsia skórka pojawia się niemal od razu. Polecam obejrzenie teledysku do tego utworu. Pomysł z zainspirowaniem się walkami starożytnych wojowników był, w mojej ocenie, strzałem w dziesiątkę.

Gerard Way – Drugstore Perfume

Solowy debiut byłego wokalisty nieistniejącego My Chemical Romance, zatytułowany Hesitant Alien, to płyta odrobinę niespójna. Możemy znaleźć na niej szybkie i przebojowe Action Cat, jak i spokojne i bardzo melancholijne Drugstore Perfume. Album, mimo kilku wad, jest wydawnictwem, które poleciłbym nie tylko fanom MCR, ale także miłośnikom britpopu i shoegaze’u, gdyż właśnie w tych klimatach obraca się aktualnie Way. Zdecydowaną wizytówką krążka jest wspomniane Drugstore Perfume – utwór piękny, bardzo osobisty, opisujący wyjazd Gerarda z jego rodzinnego miasta, kiedy to rozpoczynał swoją karierę z zespołem.

My Chemical Romance – Helena

Skoro jest Gerard, to pojawi się też jego najsłynniejszy artystyczny projekt. Czy wiedzieliście, że w tym roku mija 10 lat od pojawienia się teledysku do Heleny? Ja przyznaję się, że nie. Jak ten czas szybko leci… Utwór jest esencją brzmienia i twórczości MCR. Śmierć ukochanej babci braci Way stała się inspiracją do stworzenia kompozycji, będącej obecnie twarzą nurtu muzyki emo. Ból, smutek, żal są dla słuchacza bardzo odczuwalne. Klasyka gatunku, w pełnym znaczeniu tego nadużywanego często słowa.

Blink-182 – Dumpweed

Kilkanaście dni temu zespół opuścił założyciel kapeli – Tom DeLonge. Wraz z jego odejściem, w symbolicznym wymiarze, umarł dla mnie gatunek muzyki pop – punkowej. Już nikt nie gra teraz tak, jak Amerykanie pod koniec lat 90. Twarzą wypromowanego przez nich stylu jest m.in utwór Dumpweed z płyty Enema of the State (1999). Cechuje go szybkość, energiczność i jajcarskie podejście do warstwy tekstowej. To stały element mojej playlisty, słuchanej w czasie spalania zbędnych kalorii na bieżni.

Royal Blood – Figure It Out

W muzyce rockowej praktycznie niespotykanym zjawiskiem jest duet. Taki prawdziwy, składający się tylko z dwóch instrumentów i grającego na jednym z nich wokalisty. Przez ostatnie dziesięciolecie zdecydowanym przodownikiem było The White Stripes. Po zakończeniu przez nich kariery, pałeczkę przejęli Brytyjczycy z Royal Blood. Czy zespół złożony tylko z perkusji i basu jest w stanie zaistnieć w środowisku zdominowanym przez, tworzące podstawy kompozycji, gitary elektryczne i akustyczne? Jak najbardziej. Nie jest to może łatwe, ale Brytyjczycy udowadniają, że wykonalne. Figure It Out posiada kapitalne brzmienie przesterowanej gitary basowej, imitującej trochę klasyczne, sześciostrunowe wiosło oraz szybko zapamiętywany wokal Mike’a Kerrego. Powstali w 2013 roku, mają na swoim koncie jedynie debiutancki album Royal Blood, a już podbijają światowe rynki muzyczne. Wróżę im wielką karierę, może nawet porównywalną do tej Meg i Jacka White.
Exit mobile version