Wczoraj mogliście przeczytać naszą relację z koncertu zepołu Lor. Dziś natomiast dziewczyny przedstawiają nam utwory bez których ostatnio nie mogą żyć. Oto czego słuchają.
Jest nas w zespole cztery. I zespół jest jeden. Cztery plus jeden to pięć. Przed Wami pięć piosenek, które uważamy, że warto jest poznać. Zapraszamy!
Angel Olsen – Windows
Qoodlie: To piosenka, która niesamowicie mnie inspiruje i nieustannie jestem pod wrażeniem wokalu Angel. Trzeba posłuchać i też być pod wrażeniem.
Joan Baez – Girl Of Constant Sorrow
Skiba: Usłyszałam „Girl…” dość niedawno w muzeum fotografii w Sztokholmie, bo było częścią jednej z wystaw. Na tyle mi się spodobała, że zdecydowanie przesłuchałam jej wtedy więcej niż raz, chodząc w kółko.
Jack in Water – Epicurists
Sumera: Podczas naszego pierwszego wywiadu radiowego w życiu, przed naszym wejściem na antenę leciało „Epicurists”. Wtedy też zyskałam soundtrack do wielu momentów w życiu, bo jest nim właśnie ten utwór.
Jose Gonzales – Crosses
Błachuta: Często słucham, gdy jadę na rowerze. Dobrze mi się wtedy jedzie, także polecam do jeżdżenia na rowerze. Ale inne czynności też pewnie działają.
runforrest- Stoned On Dylan
Lor: Miłość, jaką darzymy Grzesia Wardęgę (odpowiedzialnego za projekt runforrest), jest niemożliwa do opisania. Tak samo miłość, jaką darzymy ten numer. I każdy inny jego numer.

