Taylor Swift i jej sukcesy w Multikinie. Wrażenia Łukasza Tworzewskiego

W miniony poniedziałek, 26 października, w wybranych Multikinach w Polsce odbył się pokaz filmu Taylor Swift Superstar. Choć nie znam dobrze całej twórczości młodej amerykańskiej piosenkarki z ciekawością wybrałem się na tę produkcję zastanawiając się czym Taylor sobie zasłużyła, że mając 25 lat może się pochwalić 60-minutowym obrazkiem poświęconym swojej osobie.

Jeśli miałbym opisać film Taylor Swift Superstar w kilku słowach to pierwsze co bym powiedział, to że był to naprawdę interesujący dokument o drodze na szczyt. Głównym motywem podkreślanym w filmie były sukcesy i dokonania muzyczne Taylor Swift. Artystka mimo młodego wieku ma na swoim koncie sporo ciekawych wyróżnień, kilka historycznych rekordów, miliony sprzedanych płyt i rzeszę fanów stojących za piosenkarką. Obejrzany przeze mnie dokument ukazuje Taylor jako dziewczynę, która w dzieciństwie miała wielkie marzenie bycia piosenkarką i za wszelką cenę chciała to marzenie spełnić. Nie czekała na to, aż ktoś zapuka do jej drzwi i zaproponuje jej podpisanie kontraktu i nagranie płyty. Sama wzięła we własne ręce swoją przyszłość. Moim zdaniem bardzo dobrze zrobiła. Pochwalić Taylor można za to, że mimo początkowych porażek i braku zainteresowania wytwórni nie poddała się i dalej ze swoim marzeniem dążyła do jego realizacji. Jak sama mówi w filmie, chciała tylko nagrać i pokazać światu swoje piosenki. Nie chciała śpiewać utworów napisanych przez inne osoby. Dążyła do zaprezentowania w 100% siebie. Film to prezentacja kolejnych etapów kariery muzycznej podkreślonych rosnącymi liczbami sprzedanych albumów, otrzymanych statuetek (w tym 7 nagród Grammy), wyprzedanych koncertów oraz zarobionych pieniędzy. To w jakim miejscu się teraz znajduje Taylor może zawdzięczać przede wszystkim sobie.

Czy zasługuje na miano artystki? W mojej ocenie zdecydowanie tak.  Fundamentem tego określenia jest jej ciężka praca, zaangażowanie w to co robi, ciągły rozwój, zmiana muzycznych kierunków, eksperymentowanie z muzyką, ale także albumy oparte na warstwie lirycznej swojego autorstwa.

Czy zasługuje na miano nowej królowej pop? Tego nie wiem. Myślę że to upływ czasu, jej kolejne albumy, a przede wszystkim odbiorcy zweryfikują czy zasługuje na taki zaszczyt. Może się przecież tak okazać, że przeboje, które biją teraz rekordy popularności i zdobywają coraz to nowe wyróżnienia nie staną się ponadczasowe i zostaną zapomniane w przyszłości. Taylor w grudniu kończy dopiero 26 lat. Choć na koncie ma kilka płyt, to bardzo dużo ma jeszcze przed sobą.

Film jest także rozmową z osobami z otoczenia Taylor, którzy podkreślają, że choć osiągnęła naprawdę dużo w tak krótkim czasie to nadal pozostała tą samą Taylor Swift jaką była przed zdobyciem tego wszystkiego. Wszyscy jednogłośnie stwierdzili, że nowe rekordy piosenkarki to nie wszystko. Zwrócili uwagę na jej działalność charytatywną, szczególną więź z fanami, niesamowitą uczciwość czy bijącą od niej zawsze pozytywną energię .

Znajdzie się i duża liczba osób, którym nie podoba się muzyka Taylor. Doskonałe w muzyce jest to, że mamy wybór . Nikt nie narzuca nam tego co nam się ma w danej chwili podobać. Świat muzyki jest tak wielki, że każdy znajdzie dla siebie idealną dawkę doskonałych dźwięków. Ja po obejrzeniu filmu Taylor Swift Superstar wyszedłem z Multikina z pozytywnym odbiorem. Przykład Taylor pokazuje, że mając marzenia trzeba o nie walczyć, wkładając dużo zaangażowania i pracy, żeby się spełniły, a przede wszystkim nie można się poddawać. Mimo małej frekwencji w kinie, warto było go obejrzeć. I na pewno znajdą się też takie osoby, które zarzucą, że film powstał w celach zarobkowych wykorzystując obecny sukces Taylor. Ja do takich nie należę i dla mnie nie ma to znaczenia. Liczy się tylko to, co zostało mi przedstawione w kinie i to oceniam. A film o Taylor Swift zdecydowanie doceniam, a samą piosenkarkę szanuje jako międzynarodową artystkę i ambasadorkę bycia sobą.

Czytaj również