MENU

    Tarja Turunen zaśpiewała w Krakowie, relacja Weroniki Oszajcy

    Tarja Turunen to Pani, której żadnemu fanowi cięższych brzmień nie trzeba przedstawiać. To właśnie z nią w składzie zadebiutował Nightwish, zespół, który dzięki unikalnemu brzmieniu i wybitnemu, operowemu wokalowi Finki błyskawicznie uzyskał status światowej gwiazdy. Mimo że Tarja Turunen już od blisko piętnastu lat tworzy i występuje jako solistka, jej popularność nie maleje. Tym razem połączyła siły z power metalową grupą Stratovarius by ruszyć wspólną trasę nazwaną The Nordic Symphony. Na mapie nie zabrakło Polski – wykonawcy dali w naszym kraju aż dwa koncerty; w Krakowie oraz w Gdańsku. W ubiegły czwartek rozgrzali krakowski Klub Studio. 

    Już o osiemnastej na scenę wbiegła angielska grupa Serpentyne, pełniąca rolę supportu. Zespół podzielił się z powoli zapełniającą klub widownią krótką próbką folk metalu. Niecałe pół godziny później z fanami przywitał się Stratovarius. Na koncercie w Polsce postanowili zaprezentować 11 autorskich kawałków. Swój występ zaczęli od utworu Eagleheart, pochodzącego z albumu Elements, Pt. 1. Nie zabrakło rockowej energii, tłum rozgrzały takie kompozycje jak Shine in The Dark, Paradise czy rytmiczne Black Diamond. Nie zabrakło również ballad – w tej roli doskonale sprawdziło się Forever . Duże wrażenie wywarło na mnie dziesięciominutowe Destiny o pięknie skomponowanym intro. Warto zwrócić uwagę na klawiszowe popisy Jensa Johanssona, muzyka znanego nie tylko z działalności w Stratovariusie, ale również z współtworzenia takich supergrup jak wybitne Rainbow, gdzie gra u boku wirtuoza Ritchie’go Blackmore’a. Koncert zakończył się dynamicznym Hunting High and Low, gdzie momentami widownia wyręczała wokalistę Tima Kotipelto. Trzeba przyznać, że mężczyzna świetnie radzi sobie z nawiązywaniem kontaktu z publicznością. 

    Po półgodzinnej przerwie organizacyjnej, przyszedł czas na gwiazdę wieczoru. Tarja Turunen przywitała fanów w pięknym, ozdobionym ćwiekami gorsecie. Pełna energii i dobrego humoru zaśpiewała otwierające koncert Demons In You, 500 Latters i Falling Awake. Wokalistka dzieliła się z fanami nie tylko pozytywną energią, ale również własnymi refleksjami. Mówiła o niekorzystnych dla Matki Natury zachowaniach ludzi czy o własnych emocjach, związanych z trasą koncertową. Nagradzana niekończącymi się brawami dziękowała fanom za ogromne wsparcie, jakie jej okazują. Podczas kawałka Diva przybrała na głowę ekstrawagancką, czarną koronę. Nie zabrakło również inwencji twórczej fanów, to właśnie w trakcie tej piosenki podnieśli w górę kartki z napisami ,,You Look As Diva”, czym wywołali szeroki uśmiech na twarzy piosenkarki. Świetna robota! Koncert zakończyły takie przeboje jak I Walk Alone czy Until My Last Breath.

    Tarja Turunen po raz kolejny udowodniła, że w swoim gatunku nie ma sobie równych. Umiejętnie łączy światy muzyki symfonicznej z power metalem, ściągając na swoje koncerty wiernych jej fanów. Nie bez przyczyny – kobieta została obdarzona nie tylko jedynym w swoim rodzaju wokalem, ale również przyciągającą ludzi charyzmą. Koncert już za nami, ale z nadzieją i niecierpliwością wypatrujemy kolejnych. Warto!

    Ostatnio opublikowane