Tarja – From Spirits and Ghosts (2017), recenzja Pawła Markiewicza

Większość wydawnictw świątecznych recenzowanych przez moich redakcyjnych kolegów i koleżanek, składała się z coverów wesołych klasyków lub autorskich kompozycji. Dla przykładu Lindsey Stirling, która również skupiła się głównie na radosnych brzmieniach. Ja opozycyjnie wybrałem coś w patetycznych, orkiestrowych i dość mrocznych aranżacjach. Ich nowa oprawa oraz sam dobór utworów idealnie opisuje to, jak świat widzi byłą wokalistkę NightwishTarję Turunen.

Tarja jest już trochę wprawiona w bojach, ponieważ w całej swojej solowej karierze zdążyła, łącznie z From Spirits and Ghosts, napisać dwa bożonarodzeniowe albumy. Od premiery pierwszego świątecznego wydawnictwa minęło 10 lat. Turunen po wyrzuceniu z zespołu Nightwish – choć to zbyt delikatne słowo i chciałoby się użyć tu wulgaryzmu – sukcesywnie pokazywała, że sama też może sobie poradzić.

Na From Spirits and Ghosts nie znajdziemy wesołych kompozycji i o tym pragnę wspomnieć już na początku. Pomimo, że na wiele utworów składają się radosne teksty, to ta chóralna i orkiestrowa oprawa sprawia, że słuchacz w inny sposób zaczyna postrzegać niektóre piosenki, które w historii zapisały się już jako klasyki.

Ale nie bójcie się. Nie usłyszycie tu odświeżonej, mrocznej wersji All I Want For Christmas Is You czy Last Christmas – chodzi raczej o Feliz Navidad. Z lekko infantylnej piosenki, Tarja stworzyła prawdziwą sztukę. Trochę rozlazłe i trochę powolne, ale wciąż cholernie dobre. Ten sopran tak dobrze łączy się ze spokojnymi, orkiestrowymi dźwiękami, że słuchacz oprócz wprawienia się w świąteczny nastrój, może również się zrelaksować.

Tarja została hojnie obdarzona przez Boga pięknym, nieziemskim sopranem – i wiemy to nie od dziś. Ale w życiu bym nie pomyślał, że tak dobrze sprawdzi się tutaj, w świątecznych kompozycjach. To głównie jej wokal, którym maluje niewyobrażalne dźwięki, ustala tempo i rytm utworów.

Uwielbiam jak Tarja obok muzyki buduje napięcie w We Three Kings – końcówka to prawdziwy majstersztyk. Szanuję też jej delikatność (Amazing Grace) i wibrato w wysokich partiach wokalnych w Pie Jesus oraz backgroundowe chórki i świetny klimat w Deck The Halls. Dzięki From Spirits and Ghosts wróciłem też do czasów gimnazjalnych, gdzie na niemieckim wszyscy obowiązkowo musieli się nauczyć śpiewać O Tannenbaum. Jednego jestem pewien. Pani Turunen wyszło to o wiele lepiej niż mi.

Z całą pewnością nie jest to wydawnictwo dla wszystkich. Tarja utrzymała się w swoim klimacie, który prezentowała od początków swojej przygody z muzyką poważną, dlatego materiał i aranżacje na pewno nie przypadną niektórym do gustu. Jeżeli lubicie oglądać i słuchać transmisji z kościoła, gdzie dominowały chóry, wysokie soprany i głębokie barytony, to najlepszy wybór na świąteczne wydawnictwo. U mnie zawsze takie brzmienia wywoływały ciarki na skórze – stąd wybór recenzji tej, a nie innej płyty. Oczywiście nie ma tu tylko surowych i ciężkich brzmień. Wręcz przeciwnie. Kompozytorzy zadbali, żeby w melodii zostały zawarte duże ilości dzwoneczków i cymbałków – to w końcu one nadają całego klimatu.

From Spirits and Ghosts to jedna z ostatnich płyt świątecznych recenzowanych w tym roku, dlatego nie pozostało mi nic innego, jak życzyć Wam Wesołych Świąt!

Czytaj również