T.Love Alternative – 19822015 (2015), recenzja Michała Szuma

Są w życiu takie momenty, w których podejmujemy decyzję o zamknięciu pewnego rozdziału naszych poczynań. Niezależnie od tego, czy ten okres wciąż trwa czy mamy już go dawno za sobą, czy ciąży on nam na sumieniu czy po prostu chcemy rozliczyć się z przeszłością, bywa tak, że w pewnym miejscu chcemy postawić kropkę. Taką kropką, kończącą pewną piękną historię, jest niewątpliwie album 19822015 formacji T.Love Alternative, który zamyka jej działalność na dobre.

Po tym przydługim wstępie pora zejść na ziemię i przeanalizować całą sprawę. Jest to o tyle istotne, gdyż szukając materiałów prasowych do tej recenzji spotkałem się z licznymi komentarzami, które to niemal opłakiwały i zarazem pogrzebały już działalność T.Love. Do wszystkich ignorantów: Muniek i spółka będą grać dalej! Płyta 19822015 jest bowiem jedynie pożegnaniem z zespołem T.Love Alternative, czyli oryginalnym, częstochowskim składem zespołu. Jest ona zarazem ukłonem w stronę byłych jej członków oraz hołdem dla tych zmarłych.

Mając zatem wyjaśnionych kilka najistotniejszych kwestii, pora przejść do samego krążka. W praktyce jest on wydawnictwem koncertowym, bowiem został nagrany w ramach zeszłorocznego festiwalu w Cieszanowie. Kompozycja zawiera łącznie 17 utworów, z czego 2 są zupełnie nowe, jeden – Dzielnica Cudów – posiada dwie wersje (albumową i singlową, z czego ta druga posiada zwrotkę więcej), a jedna piosenka, Ultra, widnieje na płycie zarówno w wersji studyjnej, jak i koncertowej. Huuuh – można się w tym pogubić, jednak w trakcie słuchania wszystko wychodzi na jaw,  jest przejrzyste i czytelne.

t love alternative fot jakub molin torun 2015

Zacznijmy może od nowości. Piosenka Dzielnica Cudów jest o tyle ciekawą historią, że Muniek napisał ją na podstawie własnych doświadczeń z jednego z częstochowskich osiedli, jednak w tekście nie jest bezpośrednio powiedziane ani o mieście, ani tym bardziej o dzielnicy, więc tekst jest uniwersalny. Każdy może dopasować swoją dzielnicę, a słowa są swego rodzaju retrospekcją do dawnych lat. Osobiście, z racji wieku, nie doświadczyłem co prawda żadnej z historii wspomnianej w piosence, dlatego nie będę wnikał w sam tekst, jednak co nieco od siebie dodam – głównie w kwestii brzmienia. Jest to lekka kompozycja z dużą ilością gitar, przez co melodyczność całego utworu jest tematem przewodnim. Na szczęście są też momenty, raczej subtelne, które wprowadzają nieco ładu i dają moment do oddechu. Zresztą: przy tak lekkiej instrumentalce należy oddychać pełną piersią przez całą piosenkę.

Druga z nowych propozycji, czyli Ultra, jest opisem obrazu współczesnej Polski. W tej kwestii Muniek jest w moim odczuciu mistrzem, gdyż jak mało kto potrafi w tak dobitny sposób opisać otaczający go świat. Po tyłku dostaje się zarówno kościołowi, politykom, jak i Europie, jednak nikt, poza „europejskimi ciotami” nie jest obrażany w sposób bezpośredni. Mi jednak najbardziej do gustu przypadł wers, pod którym mógłbym się podpisać w 100%:

Nie będę pluł do gniazda, tu przecież jest mój dom
Nie będę z komuchami przy jednym stole walił gołdy
Nie będę się podlizywał do żadnej z dziś istotnych stron
Walka o pamięć trwa, mam swój prywatny tor.

Kwestia melodyczna jest tutaj także jak najbardziej na plus, bowiem utwór jest utrzymany bardziej w akustycznym klimacie, jednak szybkie tempo nadaje mu zarazem dużo zadziorności i charakteru. Trochę pozytywnych emocji dodają całości dzwonki, które są kontrastem dla mocnego tekstu.

Co do reszty piosenek, to sprawa wydaje się być prosta: kwintesencja zespołu T.Love Alternative. Być może mało kto z Was kojarzy takie numery jak Moja Kolacja to Imitacja czy Gumka Babalunka, jednak gwarantuję, że są to piosenki naprawdę warte przesłuchania. Wśród tak wielu kawałków znanych raczej starszym fanom, znalazło się jednak coś, co kojarzy pewnie każdy: Autobusy i Tramwaje. Klasyka gatunku, która nieraz umilała mi drogę na uczelnię, także została nagrana w Cieszanowie i trafiła na finałową kompilację. Co tu dużo mówić: kompilację dobrą, z nowymi akcentami, jednak nastawioną na coś więcej niż słuchaczy – nastawioną na zespół. W tym momencie życzę zatem Muńkowi powodzenia w dalszej działalności z T.Love (oraz w Chinach), byłym członkom dużo zdrowia, a zmarli niech spoczywają w pokoju. Panta rhei.

Czytaj również