Rodzina piosenkarza postanowiła pozwać lekarza, którzy przepisał mu fentanyl, czyli lek, który doprowadził do jego śmierci. Bliscy Prince’a twierdzą, że ten nie był świadomy tego, jak niebezpieczną substancję zażywa.
Rodzina legendarnego artysty uważa, że lekarz, który zajmował się nim nie pomógł mu w największym problemie – uzależnieniu od opiatów. Zdaniem bliskich Prince’a jest on odpowiedzialny za śmierć artysty.
Prince zmarł 15 kwietnia 2016 roku przez przedawkowanie fentanylu. Lekarz, dr Michael Schulenberg, przyznał, że przepisał mu inną substancję na krótko przed śmiercią. Recepta na oksykodon została wypisana na nazwisko ochroniarza, aby chronić prywatność Prince’a. Mieszanka dwóch silnych substancji miała przyczynić się do śmierci artysty.
W pozwie czytamy, że Schulenberg i inni lekarze „na kilka dni przed śmiercią Prince’a mieli możliwość i obowiązek zdiagnozować i leczyć jego uzależnienie oraz zapobiec jego śmierci. Zawiedli na tym polu”. Rodzina chce nieokreślonej jeszcze rekompensaty pieniężnej, która na pewno przekraczać będzie 50 tysięcy dolarów.
Lekarz i władze szpitala, gdzie pracował nie poczuwają się do winy. Twierdzą, że muzyk dostał najlepsze możliwe leczenie.



