Jedna z najbardziej popularnych polskich piosenkarek Sylwia Grzeszczak w miniony wieczór wystąpiła na warszawskim Torwarze. Artystka oprócz doskonale znanych przebojów, zaprezentowała premierowe utwory z nadchodzącej płyty. Co ciekawego wydarzyło się w ten wtorkowy wieczór w stolicy na koncercie piosenkarki? O tym w dalszej części relacji.
Na koncercie Sylwii Grzeszczak byłem pierwszy raz. I nie skłamię, jeżeli powiem, że nie było rzeczy w jej występie, który nie zrobiłby na mnie wrażenia. Począwszy od świetnych aranżacji, kontaktu z publicznością, efektownych wizualizacjach i oprawy świetlnej, skończywszy na dawcę energii i doskonałej zabawie. Ale zacznijmy od początku.
Koncert rozpoczęliśmy balladowo i spokojnie. Jednak nie trwało to długo. Już za sprawą utworu Pożyczony artystka zaprosiła wszystkich do wspólnej zabawy i śpiewania. Publiczności nie trzeba było długo namawiać, ponieważ wraz z artystką wykonali jej największe hity takie jakie: Małe rzeczy, Karuzela czy Księżniczka.
Jednak prawdziwa petarda nastąpiła w trakcie rockowej odsłony piosenki Tamta dziewczyna, na której wykon czekali wszyscy zgromadzeni na warszawskim Torwarze. Nie mogło być inaczej, niż zaśpiewanie jej po raz drugi, podczas bisów.
Sylwia Grzeszczak ma szczęście do muzyków. Oprócz doskonałej sekcji smyczkowej może pochwalić się świetnymi gitarzystami czy perkusistą. Muzycy Sylwii mają to do siebie, że potrafią nawiązać doskonały kontakt nie tylko z samą artystką, ale także z publicznością. Wszyscy wspólnie bawią się muzyką, zarażając nią zgromadzonych wokół.
Podczas wczorajszego koncertu mogliśmy wysłuchać części nowych utworów z nadchodzącej płyty, której premiera już 25 listopada. Materiał nowego albumu zapowiada się naprawdę dobrze. Warto zapoznać się z muzycznymi dokonaniami Sylwii.
Każdemu polecam koncert Sylwii Grzeszczak. Artystka ma doskonały kontakt z publicznością, świetne wykonuje swoje piosenki i może pochwalić się naprawdę zgranym zespołem. Wszyscy włożyli ogromną pracę w przygotowanie tego muzycznego widowiska.


