Chyba nie ma takiej osoby w Polsce, która nie słyszałaby najnowszego singla Sylwii Grzeszczak. Ten dość dobrze wpadający w ucho, lecz słaby utwór, zwiastował kolejną erę w karierze wokalistki. Artystka nad płytą pracowała dwa lata, a jaki jest finalny efekt? O tym w dalszej części recenzji.
Krążek Tamta Dziewczyna to nowa, jeszcze dojrzalsza strona Sylwii. I pomimo faktu, że wydawnictwo promował niezbyt dobry (na tle innych) utwór, to warto jednak wejść chociaż na chwilę do świata Grzeszczak – jestem pewien, że każdy znajdzie tam coś dla siebie. Podoba mi się to, że poniekąd wokalistka zmieniła target i teksty kieruje do starszych osób, a nie jak to wcześniej bywało – do nastolatków. Martwi mnie, że przez zły dobór singla, album może być ominięty przez wielu słuchaczy.
Zarówno ta płyta, jak i poprzednie, nie są zbyt wymagające. Większość kawałków jest lekka, przyjemna dla ucha. Mniejszość natomiast stanowią tu ballady – bardzo ładne ballady. Wolne aranżacje wypychają na pierwszy plan wokal Sylwii, która posiada nieprzeciętny głos. Idealnym dowodem może być angielska piosenka, która otwiera cały krążek, All for you. Dobra, delikatna i zarazem mocna wokalnie ballada, którą odrobinę psuje akcent Grzeszczak.
Niektóre piosenki usłyszałem przedpremierowo na koncercie w Lublinie i byłem lekko zmartwiony. Każdy utwór z osobna brzmiał dobrze, ale całościowo zlewał się w jedną, wielką popową papkę. Na szczęście, finalny efekt jest zupełnie inny. Dostaliśmy zróżnicowaną brzmieniowo płytę, która utrzymana jest w jednym klimacie, ale każda kompozycja różni się od poprzedniej.
Sylwia tym krążkiem samej sobie, podobnie jak innym wokalistom z rodzimego rynku muzycznego, podbiła poprzeczkę wysoko. Skłoniłbym się do tego, że jest to jeden z najciekawszych krążków tego roku. Ciężko wybrać jeden czy dwa najlepsze utwory z płyty, ponieważ każdy ma w sobie coś wyjątkowego, czego nie ma poprzedni. Przykładem może być kawałek Dla Dorosłych. Kompozycja spokojna, ale rytmiczna. Znacznie wyróżniający się refren – zarówno muzycznie, jak i wokalnie. Ponadto występuje zmiana tempa, jednak wszystko zgrywa jednolitą całość i komponuje się z poprzednią piosenką, jak i następną, którą jest spokojna Jesień. Jesień ma w sobie coś magicznego, delikatnego i poniekąd pięknego lirycznie.
Jednak podróż przez płytę nie jest usłana różami. Możemy tu napotkać dość przeciętne i nijakie Żyj na medal. Monotonne zwrotki ratuje jedynie dynamiczny refren, który w porównaniu do innych kompozycji również nie powala. Szczęściem w nieszczęściu jest fakt, że zaraz po takim sobie Żyj na medal usłyszymy emocjonalne Bezdroża z Mateuszem Ziółko, którego osobiście nie lubię, ale w tej piosence jest znośny. Duet wypadł świetnie. Przeplatające głosy to jest to czego oczekuje w tego typu piosenkach, jednak Sylwia zmiażdżyła wokalnie zwycięzce The Voice of Poland.
Chciałoby się rzec, że ostatnia piosenka Czy to nie jest piękne?, to idealne podsumowanie całego wydawnictwa. Zarówno dosłownie jak i w przenośni. Ten utwór idealnie obrazuje to, co usłyszeliśmy przez niespełna godzinę. Smuci mnie trochę, że po dwuletnim oczekiwaniu dostaliśmy zaledwie 10 utworów. Choć z drugiej strony może to i lepiej, ponieważ lepiej dostać 10 dobrych kompozycji, niż dołożyć kolejne cztery piosenki, lecz już nie takie dobre jak poprzednie.


Piotr Kawalec o nasz kolega napisal
Ooo gratulacja świetny artykuł o nieświetnej osobie napisany przez świetną osobe!
Płyta ma jeszcze 2 bonusy – wszystkim znane Kiedy tylko spojrzę nagrane z Sound’n’Grace oraz anglojęzyczne Crimes :)
W digitalowym wydaniu ich nie ma, dlatego nie podjąłem się ich opisania. :D
O wiele bardziej lubiłem „Komponując siebie” :P Słuchając tej płyty mam wrażenie, że była nagrana na szybko :( Ilość materiału także nie zachwyca – 3 lata przerwy – mało. Ja akurat Ziółko lubię, facet ma jeden z najlepszych wokali w Polsce, a ich wspólna piosenka jest niezwykle urokliwa i jedna z lepszych jak dla mnie na tym krążku :D
zgadzam się, tak samo o wiele bardziej lubie „komponując siebie”
Ja, wystawiam tej płycie 7.6/10 (76%).
A mi kompletnie nie przypadł do gustu, do Snu o Przyszłości nie ma nawet startu. Polski AOTY to jednak nowa Lisowska <3
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.