Znacie to uczucie, kiedy bardzo chcecie pokazać swoje nowe muzyczne odkrycie przyjaciołom w nadziei, że może i oni polubią danego artystę tak samo, jak polubiliście go wy? Z pewnością wiecie o co chodzi…
Dokładnie taki mechanizm zadziałał u mnie w przypadku Maksyma Semeniuka, który działa pod bądź co bądź odważnym pseudonimem I Hate Myself Because.
Chociaż epka zatytułowana Outtakes została wydana już jakiś czas temu, bo 26 maja tego roku, ja postanowiłam wykorzystać ją dziś, żeby porozmawiać o tym, czego brakowało mi od jakiegoś czasu w muzyce, a co znalazłam właśnie u tego ukraińskiego muzyka.
Kupiły mnie wyraziste riffy i ten dziwny rodzaj ekspresji, niby znany, a z jakiegoś powodu wciągający wciąż na nowo, nawet jeśli piosenka, tak jak w przypadku Watch It, składa się głównie z powtórzeń.
Być może niektórzy zarzucą No Hard Feelings, że to utwór przekrzyczany. Może tak właśnie jest, ale dlaczego nie wykrzyczeć emocji?
Touch 2 to zdecydowanie mój faworyt z tego zbioru 6 utworów. To taka muzyczna sinusoida, od niedbale sączonych fraz po krzyk.
ShameShame to dość prosta zabawa słowami. I znowu minimalizm dziwnie miesza się z przeładowaniem. To zestawienie to chyba już forma pewnego znaku rozpoznawczego.
Pills stylistycznie jest najbliżej tego, z czego I Hate Myself Because jest znany, jeśli w ogóle jest wam znany, czyli wydanego kilka lat wcześniej I don’t dance. (Na jego profilu Spotify to właśnie ten numer jest najczęściej odtwarzanym z całej dostępnej tam dyskografii)
Lust Or Love sączy się leniwie; nie mogę oprzeć się wrażeniu, że jest w nim potencjał na to, by został wcielony w filmową ścieżkę dźwiękową i to koniecznie w miejscu, w którym swoje 5 minut ma ktoś z tej ciemnej strony mocy.
Czasami czyjąś mocną stroną okazuje się magnetyzm. Outtakes sprawia, że jestem ciekawa, co jeszcze przygotuje dla nas I Hate Myself Because.


