Spring Break z All About Music. Poznaj zespół Jan Serce

Obraz może zawierać: 1 osoba, tekst

Mamy przyjemność w tym roku być patronem medialnym festiwalu Spring Break. Z tej okazji chcielibyśmy, abyście poznali tegorocznych artystów i wybrali na co chcielibyście pójść. Dziś czas na zespół Jan Serce i ich liderów Michała Zachariasza i Olka Czerkawskiego.

Spring Break to festiwal showcase’owy, który ma na celu promowanie nowych talentów i otwieranie ich na nową publiczność. Idea tego cyklu jest więc jedna. Zadaliśmy 10 identycznych pytań kilkudziesięsiu artystom tej edycji, abyście ich lepiej poznali. Pytania są proste, ale odpowiedzi nieoczywiste. Każdy ma równe szanse, aby Was przekonać. Cykl poprowadzi Łukasz Jaćkiewicz.

1. Spring Break to festiwal showcase’owy, w którym artyści dają się poznać szerszej publiczności. Co dla Ciebie oznacza występ na takim festiwalu?

Michał Zachariasz – Sping Break to festiwal, który znam już od kilku lat i miałem okazję na nim wystąpić z moim poprzednim zespołem Straight Jack Cat. Koncert na takiej imprezie to przede wszystkim świetna okazja zagrania materiału przed publicznością z całego kraju, nowe znajomości, kontakty branżowe i masa świetnej zabawy. To możliwość spotkania znajomych z innych zespołów, z którymi często nie widziałem się długi czas.

Olek Czerkawski – To dobry test dla materiału i zespołu i wyróżnienie.

2. Na festiwalu wystąpi kilkudziesięciu artystów. Czym się wyróżniasz między nimi i jak zachęcisz słuchaczy do przyjścia na swój koncert?

M.Z – Jan Serce to ciekawa propozycja dla publiczności festiwalu, ponieważ zespół jest dosyć świeży na rynku koncertowym. Możemy zainteresować słuchaczy połączeniem energetycznej elektroniki z gitarowym indie. 

O.C – Całkiem ładnie śpiewam i jestem fajny chłopak, mam zdolnych kolegów z zespołu. Chodźcie nas posłuchać, bo gramy szczere historie życiówki, trochę jak serial, tylko że muzyka. Można wypić i potańczyć.

3. Na występ których innych artystów z line-upu festiwalu chętnie byś się wybrał?

M.Z – Mam parę typów :) WaluśKraksaKryzys, bo to dobry wariat, ciekawi mnie jak zagra Mata, Syny i Piernikowski – must be.

O.C – Cudowne Lata, Koza, Król, Meek, Oh Why?, Miętha, Piernikowski, Sanah, Syny, WaluśKraksaKryzys

4. Jaką muzykę grasz? Opowiedź nam o sobie, swoich tekstach i muzyce.

M.Z – Gram muzykę, której lubię potem słuchać. Tej, której nie lubię nie gram. Jarają mnie gitary, synthy i Policjanci z Miami, tak powstał „Sierpień”. Nauka mnie też jara. ;)

O.C – Tworzę Jana Serce i gram z Zacharem od 2 lat. Wynika to przede wszystkim z kumpelskiej relacji, miłości do dobrych piosenek i imprezowania. W zespole wspomagają nas jeszcze Kastel i Seba. Muzyka to piosenkowe formy z wyrazistym refrenem, w których pozwalamy sobie na dosyć dużą różnorodność stylistyczną, dlatego szumnie nazywamy to alternatywnym popem. Są gitarki, elektronika, bębny i melodyjne wokale. Teksty, jak już było w punkcie wyżej, to życiowe historie – często jak je pisze to czuję się jakbym wymyślał odcinek serialu. Są pisane z perspektywy równie zmęczonego, co podekscytowanego życiem 30-latka. Mam w ogóle ostatnio takie wrażenie – jeśli chodzi o stopień życiowego nieogarniania – że 30 to nowe 15.

5. A co robisz na co dzień? Utrzymujesz się już z muzyki czy to nadal jeszcze marzenie?

M.Z – Pracuję na Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie jako Realizator dźwięku, gram jeszcze w SMKKPM i produkuję muzykę dla ziomków. Jestem z tych, którzy nie potrafią usiedzieć na miejscu. Zawsze w ruchu, z tysiącami spraw na głowie.

O.C – Nie utrzymuję się, ale nie jest to marzenie. Za każdym razem, gdy miałem robić tylko muzykę, to się w tym gubiłem i wszystko szło w złą stronę. Na co dzień praca przy biurku i różne zlecenia. Poza tym duuużooo imprez, dużo sportu i głupie filmy/książki.

6. Co uznajesz za swój największy dotychczasowy sukces w ścieżce artystycznej?

M.Z – Mam takie dwie rzeczy.

Pierwsza, że zdobyłem się na odwagę i zacząłem sam komponować i nagrywać, a potem komuś się to spodobało i tego słucha. Nic nie może równać się z docenieniem twojej pracy.

Druga, że udało mi się stworzyć z Olkiem duet, w którym dogadujemy się artystycznie, mamy swój podział ról i nam żre współpraca. To bardzo ważne.

O.C – Każdą nową piosenkę.

7. Z kim chciałbyś współpracować w przyszłości? Jakie jest Twoje muzyczne marzenie?

M.Z – Mam nadzieję, że jak najdłużej z Olkiem, a poza tym z kimś, kto mnie zaskoczy swoją wizją, a ona mi się spodoba. To trudny temat. Jak z udanym związkiem :)

O.C – Mam nadzieję, że do końca będę robić muzykę  przede wszystkim z ziomkami, czy to starymi czy tymi, których dopiero poznam. Największe muzyczne marzenie, to nieustannie: napisać kolejną piosenkę.

8. Jakich wykonawców słuchasz na co dzień? Kto Cię inspiruje?

M.Z – To zmienia się co chwilę. Słucham dużo różnych wykonawców, z różnych gatunków i niektórzy zostają na playliście, a niektórzy nie. Ostatnio słucham na okrągło Lianne La Haves. Wielka inspiracja War on Drugs, Mac DeMarco, TOPS, Tame Impala, L’Imperatrice i wszystkim co jest podobne do nich ;) Przepraszam zapomniałem. Syny :)

O.C – Ariana Grande, Cuco, David Bowie, Doja Cat, Gus Dapperton, Hudson Mohawke, Kat, Mortician, Motorhead, Pantera, Schafter, Slayer, The Drums, The Rapture, The Smiths, The Weeknd, Virus, Young Fathers, Yung Lean. Inspirują mnie: Andrzej Zaucha, Brujeria, Darkthrone, De Mono, Krzysztof Krawczyk, Mac DeMarco, Miley Cyrus, Seweryn Krajewski.

9. Polski rynek muzyczny jest duży. Którzy artyści są według Ciebie warci uwagi? Na kogo zwracasz uwagę?

M.Z – Na wszystkich! Mam włączone powiadomienia w telefonie ;)

O.C – Dawid Podsiadło i Taco Hemingway.

10. Jakie utwory ostatnio goszczą na Twojej dziennej playliście?

M.Z
Lianne La Haves – Unstoppable: Uwielbiam ją za jej lekkość wokalu, aranżacje i piękne melodie. Unstoppable to tylko jedna z jej piosenek, ale mogę śmiało powiedzieć, że to moja ulubiona

TOPS – I Feel Alive: Bardzo lubię alternatywne scenę kanadyjską. W TOPS, wokal i gitara skradły moja uwagę. I Feel Alive od pierwszego przesłuchania wbiło mi się w głowę. Słyszę tam świetną kompozycję, naprawdę dobrą melodię wokalu (jak w większości ich piosenek) i tony analogowego sprzętu. Kocham ten zespół, a nowy singiel tylko podbija to uczucie.

Kubaterra – Last Second of Day: Poznałem Kubę parę lat temu i spodobała mi się jego muzyka. Miałem okazję grać z nim materiał z płyty, z której pochodzi LSD (If you don’t mind it doesn’t matter), ostatnio wracam do tych wspomnień. Na uwagę zasługuje na pewno psychodeliczny moment rozwinięcia w piosence. To dobry numer jest po prostu.

Syny – Nag Champa: bo lubię dobrze zadymić. Kot!

O.C
Belmondo – „Z kim się k***o bujasz” – za mega tekst i ogólnie barwną postać Belmondziaka

Joji – „YEAH RIGHT” – za piękne melodie

Tyler, The Creator – „EARFQUAKE” – za to, co wszyscy: za wszystko

Łukasz Jaćkiewicz
Łukasz Jaćkiewicz
Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

Ostatnio opublikowane