Mamy przyjemność w tym roku być patronem medialnym festiwalu Spring Break. Z tej okazji chcielibyśmy, abyście poznali tegorocznych artystów i wybrali na co chcielibyście pójść. Dziś czas na Marię Tyszkiewicz.
Spring Break to festiwal showcase’owy, który ma na celu promowanie nowych talentów i otwieranie ich na nową publiczność. Idea tego cyklu jest więc jedna. Zadaliśmy 10 identycznych pytań kilkudziesięsiu artystom tej edycji, abyście ich lepiej poznali. Pytania są proste, ale odpowiedzi nieoczywiste. Każdy ma równe szanse, aby Was przekonać. Cykl poprowadzi Łukasz Jaćkiewicz.
Łukasz Jaćkiewicz: Spring Break to festiwal showcase’owy, w którym artyści dają się poznać szerszej publiczności. Co dla Ciebie oznacza występ na takim festiwalu?
Maria Tyszkiewicz: Jestem bardzo podekscytowana, bo będzie to mój drugi koncert z autorskim materiałem. Dlatego traktuję Spring Breaka bardzo poważnie. Będzie to dla mnie prawdziwy test a przy okazji będą miała możliwość sprawdzić jak publiczność reaguje na moje piosenki. Nie mogę się doczekać tego koncertu, ale cieszę się również, że będę mogła posłuchać innych zespołów. Line up jest genialny.
Łukasz Jaćkiewicz: Na festiwalu wystąpi kilkudziesięciu artystów. Czym się wyróżniasz między nimi i jak zachęcisz słuchaczy do przyjścia na swój koncert?
Maria Tyszkiewicz: Zachęcam przede wszystkim tych, którzy chcieliby usłyszeć mnie w repertuarze innym niż do tej pory. Myślę, że moja muzyka jest skierowana do wrażliwych osób, które lubią mieszanie gatunków. Będzie trochę współczesnego elektro połączonego z chilloutem, soulem, a nawet muzyką ludową.
Łukasz Jaćkiewicz: Na występ których innych artystów z line-upu festiwalu chętnie byś się wybrała?
Maria Tyszkiewicz: Najchętniej posłuchałabym wszystkim, ale się nie da. Zatem najbardziej czekam na koncerty Maty, Meek, Oh Why?, Mery Spolsky, Mroza, Natalii Przybysz, Ralpha Kaminskiego, Rosalie., Sanah, Otsochodzi i Karoliny Czarneckiej.
Łukasz Jaćkiewicz: Jaką muzykę grasz? Opowiedz nam o sobie, swoich tekstach i muzyce.
Maria Tyszkiewicz: Śpiewam od kiedy pamiętam, od trzynastu lat pracuję w teatrze muzycznym Studio Buffo, ponad rok temu podpisałam kontrakt z FONOBO Label i tworzę autorski materiał. Robienie własnej muzy jest bardzo ekscytujące, szczególnie że już niedługo ukaże się moja debiutancka płyta. Znajdzie się na niej głównie muzyka elektroniczna zestawiona z neo soulem, chilloutem i electropopem. Jeśli chodzi
o pisanie tekstów, to sprawia mi to coraz większą frajdę. W żaden inny sposób nie mogłabym tak dobrze przekazać swoich emocji.
Łukasz Jaćkiewicz: A co robisz na co dzień? Utrzymujesz się już z muzyki czy to nadal jeszcze marzenie?
Maria Tyszkiewicz: Na co dzień występuję we wspomnianym teatrze Studio Buffo i marzę o graniu koncertów z własnymi utworami. To marzenie właśnie zaczyna się spełniać.
Łukasz Jaćkiewicz: Co uznajesz za swój największy dotychczasowy sukces w ścieżce muzycznej?
Maria Tyszkiewicz: Każdą rolę w teatrze i każdy wysiłek włożony w granie na scenie uznaję za sukces. Dużym wydarzeniem było też wygranie programu Twoja Twarz Brzmi Znajomo. Ten moment zmienił wiele
w moim życiu. Za to takim największym sukcesem na pewno jest nagranie płyty.
Łukasz Jaćkiewicz: Z kim chciałabyś współpracować w przyszłości? Jakie jest Twoje muzyczne marzenie?
Maria Tyszkiewicz: Na pewno byłoby super, gdyby do jednej z piosenek dograł się któryś z moich ulubionych raperów. Jest też kilku wokalistów, z którymi marzy mi się duet, ale nawet boję się tutaj wymieniać. Marzą mi się też duże festiwale i trasa koncertowa po całej Polsce.
Łukasz Jaćkiewicz: Jakich wykonawców słuchasz na co dzień? Kto Cię inspiruje?
Maria Tyszkiewicz: Moje playlisty są mocno zróżnicowane. Na jednej znajdziecie muzyką klasyczną, na drugiej muzykę do jogi, a na trzeciej rock, którego słuchałam w młodości, dużo dobrego popu oraz całe mnóstwo piosenek Beyonce. Słucham też sporo chilloutu, jazzu, soulu i rapu. Ostatnio bardzo polubiłam na przykład Sabrinę Claudio i Michaela Kiwanukę.
Łukasz Jaćkiewicz: Polski rynek muzyczny jest duży. Którzy artyści są według Ciebie warci uwagi? Na kogo zwracasz uwagę?
Maria Tyszkiewicz: Niedawno zafascynowała mnie Sanah. Lubię też szaloną Mery Spolsky, zawsze wzrusza mnie Ralph Kaminski i cały czas imponuje mi schafter. Szczerze uwielbiam też artystów z FONOBO Label, Olgę Polikowską, Stacha Bukowskiego i Arka Kłusowskiego. To są piękni artyści.
Łukasz Jaćkiewicz: Jakie utwory ostatnio goszczą na Twojej dziennej playliście? (Wymień 3-5 z nich i powiedź za co je pokochałaś)
Maria Tyszkiewicz: Są to utwory każdy z zupełnie innej bajki. „Holiday” Dany Williams, który uwielbiam całym sercem, „Numer” grupy Rasmentalism nagrany razem z Dawidem Podsiadło i Vito, bo świetnie buja, „Zima” Pauliny Przybysz, bo jest po prostu genialny utwór. „I’ve Been Dazed” Michaela Kiwanuki, o którym wspominała, i, załóżmy, „See You Again” Tylera the Creatora, który jest fantastycznie odstrzelony od rzeczywistości.
