Po prawie 3 latach od brytyjskiej premiery, w końcu doczekaliśmy się polskiej wersji biografi jednego z najbardziej charyzmatycznych wokalistów w historii muzyki. Mowa tu oczywiście o nikim innym jak o Freddiem Mercurym. Somebody to Love. Życie, śmierć i spuścizna Freddiego Mercury’ego to nie tylko kolejna książka opowiadająca o poszukiwaniu siebie, włączając w to wszystkie możliwe ludzkie uciechy, o wzlotach i upadkach Queen czy niespodziewanej śmierci urodzonego w Zanzibarze Farrokha Bulsary. To spojrzenie na człowieka przez pryzmat wielu czynników i wydarzeń, które w mniejszym lub większym stopniu sprawiły, że Freddie był kim był – a był po prostu wyjątkowy.
Jako ogromna fanka Mercurego, Queen jako całości i każdego z muzyków z osobna, niezmiernie ucieszyłam się na wiadomość o polskim przekładzie biografi, ktora zebrala dość dobre recenzje na przestrzeni lat, plasując się jako jedna z lepszych pozycji jeżeli chodzi o historię życia Freddiego.
Po sukcesie filmu Bohemian Rhapsody, biorąc szczególnie pod uwagę to, że niektóre „fakty” były delikatnie mówiąc naciągane, przestawiane i podkoloryzowane. Takze, po ogólnym niedosycie związanym z mała ilością szczegółów przedstawionych w filmie, z wielka przyjemnością sięgnęłam po Somebody to love. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale spójrzcie niżej. Ta gra barw idealnie odzwierciedla to co znajdziemy w środku – mnogość barw szalonych momentów życia muzyka, jak i szarość zbliżającej się śmierci.

Freddie Mercury był, jak większość ludzi wie, charyzmatycznym i ostatecznie tragicznym wokalistą z Queen. Ta biografia zabiera nas od narodzin Freddiego jako Farrokha Bulsary, przez cały jego czas jako jedna z największych gwiazd rocka na świecie, aż do przedwczesnej śmierci w 1991 roku.
Prolog jest opowieścią o końcu – przedstawia nam ostatnie dni walki ze skutkami choroby, na którą cierpiał Freddie. Jednak dzięki temu przygotowuje nas na to co nieuniknione.
Ciekawym zabiegiem wykorzystanym w książce jest to, że autorzy przeplatają historię życia Farrokha z rozwojem epidemii HIV na świecie. Dzięki temu dowiedziałam się wiele o wirusie, jednak czasami czułam już znużenie i przesyt – owszem, zgadzam sie z tym, że choroba miała ogromny wpływ na całą postać Freddiego – ale w niektórych momentach kładziono przesadny nacisk na sam fakt, ze Mercury byl chory.
Książka ta dała mi wgląd w człowieka stojącego za większością hitów zespołu. Chociaż i na tym polu dochodziło, szczególnie na początku, do konfliktów między członkami – bo kto powinien być uznany za autora piosenki? Teksciarz? Autor muzyki? Dopiero ostatnie albumy zawierały informacje, ze autorami są wszyscy muzycy.
Kiedy Freddie Mercury zmarł w 1991 roku, w wieku zaledwie 45 lat, światem wstrząsnęła śmierć jednej z najbardziej tajemniczych, żywiołowych i ekstrawaganckich postaci przemysłu muzycznego. Od ogłoszenia informacji o chorobie minęły zaledwie 24 godziny. Nikt nie był gotowy na to co nastąpi, jednak otworzył ludziom oczy na tę niszczycielską i śmiertelną chorobę. W Somebody to love biografowie Mark Langthorne i Matt Richards umiejętnie łączą pogoń Freddiego z muzyczną wielkością z Queen, jego wychowanie i niekończące się poszukiwania miłości, z początkami i następstwami zakażenia HIV, z nowymi perspektywami pokazanymi oczami najbliższych przyjaciół i kolegów Freddiego, a także z gwiazdami, takimi jak Annie Lennox i Marc Almond. To swego rodzaju głęboko poruszający hołd, który rzuca zupełnie inne światło na jego śmierć. Czytając wchodzimy w intymny świat Mercurego poznając go bliżej.
Mamy tutaj wiele elementów wspólnych dla większości muzycznych biografii: trudne pierwsze próby grania na żywo, konflikty z wytwórniami płytowymi, nieporozumienia dotyczące pieniędzy. Status Merkurego jako nowicjusza w Wielkiej Brytanii, po ucieczce z Zanzibaru z rodziną, sprawia, że jego historia jest nieco inna. Ogromny kontrast osobowości – ta, czasami teatralnie przesadnie pewna siebie strona Freddiego na scenie i druga, neurotyczna, niesmiala, czasami zmanierowana – na pozór sprawiajace wrazenie jakby to w ogóle nie mogły ze sobą współgrać. Jednak na scenie Mercury byl tym, kogo w prawdziwym życiu często ukrywał, szczególnie w związku z jego seksualnością, w latach w których nie do końca mógł być sobą. Chociaż w latach 70 relacje homoseksualne przestały być w Wielkiej Brytanii traktowane jako przestępstwo, to do pelnej wolnosci było zdecydowanie daleko.
Niestety, w niektórych momentach mam wrażenie, ze autorzy zdecydowanie częściej zwracali uwagę i kładli nacisk na seksualność Freddiego, o wiele czesciej niz ludzie z jego otoczenia, w tym najbliżsi przyjaciele. Rozumiem, tak jak w kwestii HIV i AIDS, to ważny element jego życia, ale nie musiał być wałkowany tak często.
Jedną rzeczą, na którą muszę zwrócić uwagę, jest male dziwactwo, które dostrzegam w książce. Bardzo często, wraz z postępem historii Merkurego, coraz więcej rozdziałów akcentowało „kończący się czas” w życiu muzyka.
Podsumowując, Somebody to Love to naprawdę ciekawa i wciągająca książka. Dla mnie główną zaletą biografii nad autobiografią jest możliwość zbadania kulturowego wpływu i dziedzictwa artysty, a autorzy Richards i Langthorne z pewnością dają nam taką możliwość. To pozycja obowiązkowa dla każdego, kto naprawdę chce zrozumieć złożoność osobowości Freddiego i magię jego charyzmy.
- Data premiery:
- Single:

