Solange – True (EP 2012), recenzja Zuzanny Janickiej

Zapewne wiele osób zwróci uwagę na to, że odebrałam bohaterce dzisiejszej recenzji nazwisko. Wolę nazywać ją po prostu Solange, bez Knowles. Tak, artystka jest siostrą mega gwiazdy Beyonce Knowles. Jednak jeśli mam być szczera, poza nazwiskiem i wyglądem niewiele je łączy. Szkoda, że są ludzie, którzy na siłę próbują udowodnić Solange, że jest tą drugą i gorszą. Może po prostu powinni przesłuchać najnowszą ep-kę młodszej Knowles, a dopiero potem wydawać swoje (bezsensowne zresztą) opinie?

Czasy, kiedy to Solange robiła za chórki w zespole Destiny’s Child i wydawała albumy nie odstające zbytnio od tego, co tworzy Beyonce już minęły, a ona sama ma słuchaczom do zaoferowania znacznie więcej niż starsza siostra, mimo nieco gorszego głosu i mniejszej popularności. Nie znaczy to przecież, że nie warto poświęcać Solange uwagi.

Muzyka, którą teraz serwuje nam Solange to zupełnie inna bajka niż piosenki Beyonce. Brak chwytliwych refrenów, które zostawałyby nam w głowie na dłużej. Brak wsparcia różnych raperów (spróbujcie zliczyć duety Beyonce i Jay’a Z). Brak mocnych bitów i potencjalnych hitów, które mogłyby nie tylko okupować szczyty list przebojów, ale i rozgrzewać klubowe parkiety. Pierwsze dwa solowe albumy Solange (Solo Star i Sol-Angel and the Hadley St. Dreams) są moim zdaniem średnie. Posłuchałam, ale zaraz odłożyłam. Jak pisałam wcześniej, Solange poszła w tę samą stronę co Beyonce – r&b, hip hop, pop. Na ep-ce True mamy z kolei wpływy muzyki z lat 80. Oprócz tego piosenki, które przygotowała dla nas Solange to mieszanka delikatnej, subtelnej, nienarzucającej się elektroniki, popu, r&b z tanecznym posmakiem. True to porcja zgrabnych aranżacji oraz miłego dla ucha wokalu Solange. Ep-ka to zbiór lekkich, kolorowych i słonecznych piosenek.

Nad swoją pierwszą w karierze ep-ką True, która zwiastuje trzeci studyjny krążek Solange (premiera ponoć jeszcze w tym roku!), artystka pracowała głównie z Dev Hynesem, brytyjskim kompozytorem, producentem, tekściarzem. Ma on już na koncie współpracę z Florence + The Machine, The Chemical Brothers oraz finalistką show X-Factor Dianą Vickers. Teraz pod swoje skrzydła wziął Solange. Razem przygotowali na True siedem utworów.

Piosenką, która otwiera minialbum wokalistki jest singlowe nagranie Losing You. Wyróżnia się nieco afrykańskim klimatem. To świetny, bujający numer rhythm-and-bluesowy z drobnymi wpływami elektroniki. Pełen słońca. W sam raz na wakacje. Kolejnym utworem jest Some Things Never Seem to Fucking Work. Podoba mi się mniej niż singlowe Losing You, ale też ma swój urok. Jest jednak bardziej zróżnicowane. Zwrotki są mocniejsze, refren wyraźnie zwalnia. Słychać w niej również rapującego faceta. Nie jestem pewna na 100%, ale to może być Dev Haynes. Dalej mamy przebojowe Locked in Closets. Jak na razie to najbardziej elektroniczne nagranie na True. Spokojnie, nie w stylu klubowych kawałków, które mógłby skroić David Guetta. Piosenka Locked in Closets nie odstaje stylem od poprzednich dwóch nagrań. Jest tylko bardziej taneczna i dynamiczna. Kolejnymi piosenkami na ep-ce są Lovers in the Parking Lot oraz Don’t Let Me Down. Ta pierwsza ma w sobie coś z hip hopu. Druga natomiast wyróżnia się wyraźnymi, rytmicznymi uderzeniami perkusji.

Bardzo podoba mi się nagranie Look Good With Trouble. Do muzyki Solange dodano trochę syntezatorów i elektroniki. Powstała piosenka, która imprezy może nie rozkręci, ale nadająca się raczej do odpoczynku i odetchnienia po wielu szybkich tańcach. Ostatnia piosenka na ep-ce – Bad Girls (Verdine Version) nie odstaje od Look Good With Trouble. Przez kilka pierwszych przesłuchań True myślałam nawet, że to jeden, tylko bardzo długi, kawałek. Jednak, gdyby tak przyjrzeć się dokładniej, Look Good With Trouble robi lepsze wrażenie.

Solange wykonała kawał świetnej roboty. Może i jej wcześniejsze piosenki były bardziej przebojowe i na dłużej zostawały w pamięci, to właśnie utwory z True są tymi ładniejszymi, lepiej dopracowanymi. Dojrzalszymi. Solange nie podąża już śladami Beyonce, ale jest na dobrej drodze do określenia swojego własnego stylu. True to porcja urokliwych, przyjemnych piosenek, które mogą umilić nam czas w oczekiwaniu na trzeci studyjny album artystki. Jeśli Solange konsekwentnie będzie nagrywać utwory w podobnym klimacie do Losing You czy Don’t Let Me Down, będzie z pewnością dobrze.

Czytaj również