Dzisiaj cofamy się jeszcze jeden rok wstecz. Ostatnio z okazji 8 rocznicy premiery albumu Frustrując mogliście przeczytać naszą recenzję. Dzisiaj mamy dla Was recenzję krążka Najlepszą obroną jest atak, który ukazał się 7 lutego 2005 roku.
Najlepszą obroną jest atak to dwupłytowy album, który został wydany przez projekt DJ-a Decksa i Peję działających pod szyldem Slums Attack. Oprócz DJ-a Decksa i Pei, na płycie za bity odpowiadają między innymi: Doniu, Tabb, Waco, Magiera, DJ Zel oraz St0ne. Scratche robią DJ Decks, DJ Zel, DJ SPH oraz Kostek zaś mastering wykonał Tom Meyer. Dopiero w kwietniu 2011 roku album uzyskał status złotej płyty.
Wydanie dwupłytowych albumów w rapie należy do rzadkości. Niemniej jednak Panowie zdecydowali się na taki krok i tym samym otrzymaliśmy aż 27 kawałków. Jednak każdy słuchacz po przesłuchaniu dwóch CD, na których umieszczony został materiał, nie ma prawa narzekać, ani na ich ilość a tym bardziej na jakość, ponieważ Peja i Decks po prostu się przyłożyli do tej płyty, co słychać w każdym kawałku.
Warstwa muzyczna albumu jest różnorodna i utrzymana na dobrym poziomie. Przeplatają się nieco spokojne podkłady z tymi dynamicznymi, jak chociażby w Kurewskie życie, w którym dynamiczny bit dobrze współgra z nawijką poznańskiego rapera. Patrząc na warstwę liryczną również nie można się przyczepić. Teksty stoją na najwyższym poziomie, są szczere i konkretne bez pieprzenia o niczym, bez upiększania i kolorowania rzeczywistości. Wszystkie kawałki to mistrzostwo pod względem liryki i nawijki rapera. Nie od dzisiaj wiadomo, że osiedlowe teksty Peji zawsze trzymają poziom. Tematycznie znajdziemy na płycie kawałki miłosne, jaki i utwory autobiograficzne oraz te, które otwarcie wyrażają krytyczne uwagi na temat konkurencji, pozerstwa i fałszywych przyjaciół.
Wśród 27 kawałków na pewno wyróżnia się wspomniane wyżej Kurewskie życie, głównie za szybkość nawijki i rewelacyjny bit. Reprezentuję biedę jest odpowiedzią rapera na zarzucanie mu „reprezentowanie biedy” i myślę, że stanowi idealną odpowiedź na wszelkie hejty w jego stronę. W dodatku kawałek ten zawiera brutalny i bardzo realistyczny tekst. Realistyczny w 2005 roku, jak i po upływie 9 lat. Doskonały przykład jest bardzo osobistym kawałkiem odnoszącym się do rodzinnego domu rapera.
zdarzało się płakać, jestem zupełnie szczery / strach we mnie wzbudzał widok siekiery w rękach tyrana / który miał być moim ojcem a pokazał mi w życiu same rzeczy najgorsze
Brutalnie? Dosadnie? Tak, ale przede wszystkim szczerze. W Depresji rapera (kolejny szalony dzień) Peja pokazuje nam jak zmieniło się jego życie na przełomie lat. Na pewno warto jeszcze zwrócić uwagę na wspomnienie ulic, na których się wychował w kawałku Wstecz (Staszica story 3). Numer przyciąga przede wszystkim świetnym bitem w wykonaniu tabba. Oprócz tych brutalnych kawałków mam również kilka lżejszych propozycji. I tak wspomnieć warto o numerze Dziś w klubie. Jest to utwór ocierający się o klimaty klubowe, ale co ważniejsze w przeciwieństwie do innych produkcji jest on bardziej baunsowy. Niemniej jednak Peja nadał kawałkowi specyficzny klimat, któy odróżnia go od typowych imprezowych kawałków.
Po tylu latach od premiery albumu nadal słucha się z przyjemnością. Nie brakuje na niej aktualnych tematów a sam album wpisał się w klasykę polskiego rapu.

