
Po napływających z obozu Slipknot niepokojących wiadomościach, jakość najnowszego albumu, We Are Not Your Kind, do ostatniej chwili stała pod znakiem zapytania. Jak legendy alternatywnego metalu poradzili sobie ze swoim szóstym albumem studyjnym?
Wokalista Corey Taylor ostatnio był zajęty głównie swoim drugim zespołem, Stone Sour. Perkusista i założyciel Slipknot Shawn Crahan w grudniu 2017 roku powiedział w wywiadzie, że kolejny album może być jego ostatnim z zespołem. Największe kontrowersje wiązały się jednak z Chrisem Fehn, który w marcu tego roku pozwał Slipknot do sądu za zaleganie z wypłatą wynagrodzeń. Fehn w swoim oskarżeniu wyróżnił Corey’a Taylora i Shawna Crahana, którzy mieli założyć kilka powiązanych z zespołem przedsiębiorstw w różnych stanach wyłącznie w celu nie do końca legalnego gromadzenia pieniędzy. Slipknot poinformowali fanów, że Fehn nie jest już członkiem zespołu – zastąpił go inny perkusista, którego tożsamość nie została jeszcze ujawniona. To właśnie ten nowy muzyk wziął udział w nagrywaniu We Are Not Your Kind. Na doprowadzenie płyty do perfekcji Slipknot mieli aż cztery lata.
Motywem przewodnim albumu jest walka z depresją – może nic oryginalnego na dzisiejszej scenie muzycznej, zwłaszcza w jej mniej mainstreamowych rejonach. Warto jednak docenić szczerość Corey’a, którego liryczny talent pozostaje, moim zdaniem, nieco niedoceniony. Po dokładniejszym przyjrzeniu się tekstom znaleźć możemy takie perełki jak druga zwrotka ciężkiego, samplowego Birth of the Cruel:
Remember how you spent the best part of forever
In a state of pure disease?
It was another thing altogether
To forget that you brought out the worst in me
Hey, karma, you don’t feel like I do
You just wish you’d hate like I do
Muzycznie także jest bardzo dobrze. Na pierwszy plan wysuwają się dwa naprawdę mocne single, Unsainted oraz Solway Firth. Unsainted, z rytmicznym, melodyjnym refrenem i mrocznymi zwrotkami (układ bardzo charakterystyczny dla zespołu), ma hitowy potencjał na miarę Psychosocial.
Solway Firth swój tytuł pożycza od fotografii Solway Firth Spaceman, na której za fotografowaną na łące dziewczynką w niewyjaśniony sposób pojawił się kosmonauta (fotograf przysięgał, że w momencie robienia zdjęcia nikogo takiego tam nie było). W kontekście utworu tytuł odnosi się do fabrykacji, kłamstw, wszystkiego, co nieprawdziwe. Muzycznie to szybki, ciężki metal.
Według założenia muzyków zespołu Slipknot, We Are Not Your Kind miał być albumem kompletnym, nie skupiającym się na poszczególnych singlach, a raczej zapewniającym jedno spójne, muzyczne doświadczenie. Poza wymienionymi już przeze mnie utworami, na albumie kryje się kilka potencjalnych fan favorites: Critical Darling z chwytliwym refrenem; intrygujące, zwalniające tempo A Liar’s Funeral czy solidne od początku do końca Not Long For This World.
Oprócz powyższych utworów, które mają wielkie szanse świetnie sprawdzić się na koncertach, Slipknot proponują słuchaczom brutalne, mocno metalowe Nero Forte, Red Flag czy Orphan, a także eksperymenty w stylu Spiders (rockowe i dużo lżejsze niż reszta płyty) lub My Pain (niepokojące, w stylu horrorowego soundtracku). Dzięki takiej różnorodności We Are Not Your Kind nie nudzi – chociaż przesłuchanie czternastu utworów zajmuje ponad godzinę.
Mroczny, eksperymentalny i ciężki w całości album unoszą do góry rytmiczne, nieco bardziej optymistyczne melodie niektórych zwrotek i hooki refrenów. Jak powiedział frontman Corey Taylor w wywiadzie dla Heavy Metal Hill:
W ostatnich latach zauważyłem zmianę w tym, jak ludzie mnie postrzegają. Kiedyś myślałem, że cool jest posiadać opinię; teraz staję się memem. Czuję, jak wszyscy obracają się przeciwko mnie, więc to wykorzystuję. Jeśli chcecie czarnego charakteru, dam Wam czarny charakter. (…) Nie musicie mnie lubić, ale i tak będziecie mnie kochać.
Takie bezpardonowe podejście najlepiej podsumowuje najnowszy album Slipknot. Obok We Are Not Your Kind nie da się przejść obojętnie.
- Data premiery: 09 08 2019
- Single: Unsainted, Solway Firth, Birth of the Cruel
