MENU

    „She is coming jest świetne, ale mam 2 duże zastrzeżenia” – Miley Cyrus na OWF 2019

    Pod względem popularności Miley Cyrus była największą gwiazdą tegorocznego Orange Warsaw Festival. Jej występ bardzo nam się podobał ale mamy dwa małe zastrzeżenia.

    To była pierwsza wizyta Miley Cyrus w naszym kraju i niewątpliwie ściągnęła ona największą publiczność tego dnia. Bez wątpienia dzień ten był całkowicie wyprzedany, bo fanów dawnej Hannah Montany mamy w naszym kraju bardzo dużo.

    I choć wciąż po cichu uznawana jest za gwiazdę popu, to po jej koncercie można całkowicie zmienić o niej zdanie. W ostrym i rockowym zadęciu kontynuowała występ piosenkę po piosence, dając przy tym całkiem spore show. Mimo, że nie miała tancerzy to sama odwaliła kawał dobrej roboty. Efektem pracy nie obraziłyby się największe gwiazdy rocka. Miley jest przy tym dodatkowo wyuzdana, co chwilę maca się po piersiach, wypina tyłek w białych lateksowych spodniach – widać, że image skandalistki wciąż w niej siedzi. Muzycznie również nie można jej niczego odmówić. Do naszego kraju przyjechała tuż po wydaniu nowej Epki, a więc w secie znalazły się premierowe utwory, które zostały zaśpiewane na żywo jako jedne z pierwszych na świecie. Nie zapomniała również o starszych kawałkach, które zna każdy z nas. Nie do końca podobała mi się jednak nowa wersja Malibu, która troszkę brzmi tandetnie… No ale to taki szczegół.

    To co trzeba równiez przyznać to jej spore warunki głosowe, których nie ukrywała ani na minutę. Widać i słychać, że jest dobrą wokalistką, a jej charakterystyczna barwa głosu robi tutaj furorę.

    To, co jednak działało na minus to bardzo krótki set. Wokalistka wystąpiła zaledwie 45 minut, a chyba nie tego oczekuje się od headlinera. Jedni powiedzą, że gra tak wszędzie, ale w mojej opinii to o wiele za krótko. Przypomnę, że wielu przyjechało głównie na jej występ i mimo dobrego koncertu, mogli się czuć lekko zażenowani jego długością. Druga rzecz to masakrycznie słaby kontakt z publicznością. Wokalistka co prawda kilka razy przemówiła do nas i jej wypowiedzi nawet nie były krótkie, ale dało się odczuć, że jest to na maksa wyreżyserowane. Każda jej wypowiedź brzmiała jakby wcześniej nauczyła się jej na pamięć, a nasz kraj był po prostu jej kolejnym przystankiem na mapie podczas trasy. Może tak było? Nie jestem przekonany czy nawet wiedziała w jakim kraju się znajduje…

    Koniec końców. Muzycznie i głosowo ten koncert był bardzo udany i gdy będzie tylko szansa, to chętnie wybiorę się na jej stadionowy koncert.

    Łukasz Jaćkiewicz
    Łukasz Jaćkiewicz
    Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

    Ostatnio opublikowane