Do Świąt Bożego Narodzenia zostały tylko dwa tygodnie. Jednak przeuroczy duet tworzony przez znaną aktorkę Zooey Deschanel i piosenkarza Matthew Warda już w październiku wydał świąteczny krążek. Christmas Party to zbiór dwunastu coverów idealnych na świąteczne spotkanie w gronie rodziny lub przyjaciół.
She & Him to duet, który działa od 2006 roku, choć ja usłyszałam o nim niestety dopiero 10 lat później. Z racji tego, że bardzo lubię Zooey Deschanel chociażby za rolę w serialu New Girl, to chętnie posłuchałam muzyki tej dwuosobowej formacji. Piosenki od razu mnie zauroczyły ciekawym klimatem. Interesujące jest też to, że Zooey gra dodatkowo na ukulele, więc muzyka jest trochę bardziej urozmaicona. Na krążku Christmas Party znajdziemy piosenki perfekcyjne na przedświąteczny czas. Takie muzyczne tło przyda się przy lepieniu pierogów, pakowaniu prezentów czy nawet przy ozdabianiu choinki. Można potańczyć, ale też posiedzieć i spokojnie posłuchać tych dwunastu utworów.
Najnowszy album duetu She & Him to zbiór świątecznych klasyków, bez których nie wyobrażam sobie grudnia. Już na początku rozbrzmiewa znane i lubiane All I Want For Christmas Is You. Klimat nagrania kojarzy mi się z wersją Mariah Carey i The Roots u Jimmy’ego Fallona. Na pewno nie jest to typowo radiowe nagranie, a głos Deschanel nie jest idealny. Radośnie jest też w Mele Kalikimaka (czy tylko ja łamię sobie na tym tytule język?). Hawajskie brzmienia i ukulele w tej piosence tworzą przyjemne tło dla uroczej Zooey. Żywe Run Run Rudolph z gitarowym brzmieniem, klaskaniem, śpiewem Warda i chórkami Deschanel trochę odstaje od pierwotnej wersji, ale taka inna instrumentalnie wersja bardzo mi się podoba. Trochę tu szaleństwa i improwizacji, czyli Christmas Party się rozkręca. A Marshmallow World to z kolei utwór, do którego idealnie pasuje słodki głos Zooey – i to nie tylko ze względu na tytuł. Mimo, że to niecałe dwie minuty, to i tak całkiem przyjemnie się tego słucha. Znów inny klimat panuje w Must Be Santa – jest trochę folkowo, trochę szkolnie, trudno to określić. Na płycie panuje kontrolowany bałagan porównywalny do przedświątecznego zamieszania. Jednak mam wrażenie, że krążek wnosi domową, miłą atmosferę.
Zdecydowanie spokojniej jest w klasykach takich jak Let it Snow, Winter Wonderland czy The Coldest Night Of the Year. Wszystkie z tych piosenek uwielbiam i w wersji She & Him również słucha się ich bardzo przyjemnie. Christmas Memories czy Man With The Bag przenoszą słuchacza w świąteczny klimat. Mi osobiście te piosenki kojarzą się z amerykańskimi filmami, które znam już na pamięć. Głos Zooey jest kojący i delikatny, a muzyka nie przytłacza. Można się przy niej odprężyć, zrelaksować, poczytać dobrą książkę. Krótko mówiąc, Christmas Party to jeden ze składników idealnego zimowego i przedświątecznego wieczoru. Nie atakuje nas kilka oktaw głosu Carey ani irytująca niektórych fraza „last krysmes aj gejw ju maj hart” w połączeniu ze śmiesznym teledyskiem. She & Him serwują nam album zróżnicowany, ale stonowany i przyjemny.
Christmas Don’t Be Late – tak kończą album Zooey Deschanel i M. Ward. Słuchając takich albumów jak Christmas Party, święta mogą się dla mnie nawet spóźnić. Jedna dodatkowa doba nie zaszkodzi. A dobrej muzyki nigdy mało. Zachęcam Was do posłuchania krążka i wprowadzenia miłej, świątecznej atmosfery!

