Shata QS – Mr. Mankind (2015), recenzja Magdaleny Sokołowskiej

Małgorzata Kuś, występująca pod pseudonimem artystycznym SHATA QS wraz z towarzyszącym jej zespołem, w marcu br. wydała swój debiutancki krążek zatytułowany Mr. Mankind. Artystka, będąca laureatką szóstej edycji programu Must Be The Music, Tylko muzyka, już w trakcie jego trwania, dała się poznać jako posiadająca własną wizję, nietuzinkową osobowość, podążającą w kierunku muzyki alternatywnej.

Album, na którego zawartość składa się jedenaście nieszablonowych kawałków będących połączeniem reggae, soul czy funk z wyraźnymi elementami elektroniki, jest kwintesencją oryginalności i wyrafinowanego brzmienia. Na ten wysublimowany, rzadko spotykany na polskiej scenie muzycznej wyraz artystyczny, wpływ miało zapewne wszystko to, co ukształtowało artystkę podczas jej dłuższego pobytu w Azji i Nowym Jorku. Nie bez znaczenia jest również jej współpraca z wieloma wybitnymi artystami scen międzynarodowych, czego efektem są kompozycje, które aranżacyjnie i instrumentalnie są niewątpliwie bardzo zbliżone do tych zza oceanu. Za produkcję całego materiału odpowiada jednak pochodzący z Wrocławia, Łukasz Damrych – wybitny producent muzyczny, pianista i kompozytor. W całokształcie album wydaje się być spójny i głęboko przemyślany, zarówno muzycznie jak i koncepcyjnie. Myślę, że bardzo dobrym pomysłem było zawarcie w tekstach niekonwencjonalnego przesłania. Utwory, które znajdują się na płycie są demonstracją protestu wobec obecnego świata systemu a każdy z nich skłania do refleksji nad naturą istoty ludzkiej. Na uwagę zasługuje fenomenalna partia wokalna oraz świetnie brzmiąca sekcja rytmiczna. Trzeba przyznać, że wokalistka z wyczuciem operuje tu dynamiką i artykulacją dźwięków.

Singlem promującym krążek jest Die free do którego klip nakręcono w lipcu 2014 roku. To bardzo rytmiczna i wymowna kompozycja, która choć porusza dość istotne kwestie dotyczące problemu globalizacji we współczesnym świecie, ma lekki i pozytywny wydźwięk.

Uwagę przykuwa również utwór Follow the blind, w którym artystka prezentuje swoje wyjątkowe zdolności wokalne. Początek jest intrygujący i tajemniczy, w dalszej części ukazują się nam jednak pojawiające się, to znikające na zmianę różne sekcje rytmiczne, którym z łatwością i przyjemnością dajemy się ponieść. Do spokojniejszych, bardziej subtelnych i klimatycznych kawałków należą soulowy Message to us, Mr. Mankind oraz Show your love in leeds, które chyba jako jedyne ze wszystkich na płycie, najbardziej trafiły w mój gust. Natomiast zwolennicy żywych, energetycznych i ostrzejszych brzmień na pewno znajdą coś dla siebie w utworach Walk through the fire i Who would we be, w którym dodatkowo pojawia się klimat reggae z elektronicznymi wstawkami.

Bardzo ciekawą i nietypową zarazem propozycją jest kawałek We run this. To elektroniczna mieszanka bardzo różnorodnych i wręcz skrajnych sekcji, których kompilacja uczyniła dość interesującą i wciągającą kompozycję. Na krążku znalazły się również utwory polskojęzyczne takie jak Ludzie X  i będący drugim singlem – Teraz. Ten ostatni zawiera motyw przewodni całego albumu jakim jest problematyka zagubionego w świecie człowieka. Wokalista śpiewa w nim o pędzie życiowym, uciekającym czasie i zbytnim przywiązaniem do myślenia o przyszłości. Jednym słowem zachęca nas do życia „Tu i teraz” i do tego, by nie czekać zbyt długo z realizacją marzeń.

Całości dopełnia kawałek Think positive, który ma raczej charakter epilogu zamykającego i podsumowującego album.

Mr.Mankind to album starannie dopracowany brzmieniowo i zadziwiająco uporządkowany, pomimo tak różnorodnej mieszanki stylów oraz przedziwnych, chwilami ekstremalnych połączeń kilku sekcji. Na pewno warty polecenia, jednak mam wrażenie, że przemówi raczej do wąskiego grona słuchaczy preferujących muzykę niszową i niekomercyjną niż do masowego odbiorcy.

Czytaj również