Shamboo + Muniek – Tata (2013), recenzja Sergiusza Królaka

Reaktywacje zespołów muzycznych zazwyczaj owocują mocną płytą. W 2009 roku Muniek Staszczyk wyszedł z inicjatywą powrotu legendarnej częstochowskiej grupy Shamboo na rynek muzyczny. Dzięki temu, w tym roku na sklepowych półkach pojawił się album TATA wydany spod rąk wytwórni SP RECORDS.

Projekt Shamboo powstał w 1982 roku z inicjatywy Jacka „Miksera” Półtorniaka. Grupa grała ciężką, punkową muzykę, a na basie grał Zygmunt „Muniek” Staszczyk. Po roku zespół postanowił zawiesić działalność, z czasem jednak jego członkowie znowu zaczęli grać, jednak bez „Muńka”. Cztery lata temu wokalista T. Love postanowił zorganizować w Częstochowie festiwal Brzmienie Świętej Wieży, podczas którego dogadał się ze swoimi kolegami z byłego zespołu, w tym z liderem zespołu – Maciejem „Macią” Maślikowskim, i reaktywował Shamboo. Efektem powrotu została, wydana 6 września 2013 roku, płyta TATA.

Album nagrywany był w częstochowskim studiu Radioaktywni, w Młodzieżowym Domu Kultury oraz w prywatnym studiu Jacka „Konia” Śliwczyńskiego – basisty zespolu T. Love, który dołączył do grona muzyków Shamboo. Płytę zdominowała bardzo punkowo-rockandrollowa, chociaż znacznie delikatniejsza niż kiedyś, gra basu, gitary i perkusji. Na wyróżnienie zasługuje m.in. perkusista Tomasz „Rychu” Raszewski oraz gitarzysta Krzysztof Sawczuk, którzy zaprezentowali swoją charyzmę w każdym z utworów, w tym w singlu Tata z ciekawym, choć nieco pesymistycznym tekstem.

Każda z kompozycji brzmiała profesjonalnie, ale też miała niebanalny przekaz tekstowy. Warstwa liryczna Rewolucji 2013, Bronek Dramatyczny czy Palikot się pali wzbudziła kontrowersje, ale dała mi też do myślenia, że żyję w Polsce – kraju, w którym potrzebna jest rewolucja polityczna, społeczna i kulturowa. Idealnym podsumowaniem tych przemyśleń jest Zmieniamy świat na lepszy, który (podobnie jak wszystkie utwory) rozpoczyna się genialnym, mocnym riffem. A jeżeli o nim mowa, to zaznaczyć trzeba jedną z największych wad TATY – chwilowa monotonność i zmęczenie materiałów, zwłaszcza w początkowych sekundach dynamicznej Ballady żołnierskiej czy Częstochowy. Wiele utworów rozpoczynało się podobnymi brzmieniami, które z piosenki na piosenkę coraz bardziej nużyły. Na szczęście bardzo dobre, dalsze części każdej kompozycji wymazywały wszelkie rozczarowania. Warto zauważyć także świetny pomysł na Po prostu kochaj, który po prostu… zapowiedział, że przed nami ostatnia piosenka z płyty. I to właśnie tę propozycję lubię najbardziej – nie dlatego, że jest ostatnia i miałem dość TATY, ale dlatego, że brzmiała bardzo alternatywnie, znacznie spokojniej od innych. Przeszkadzała mi jedynie warstwa wokalna, która brzmiała bardzo przeciętnie.

Gościnnie w kilku utworach zagrał i zaśpiewał Janusz „Yanina” Iwański. Oprócz niego, na albumie usłyszeć możemy takich muzyków, jak gitarzystę Dariusza Marchewę, klawiszowca Marka Maklesę czy saksofonistę Toma Pierzchalskiego, który pojawił się na dwóch z siedemnastu utworach: w kontrowersyjnej ze względu na treść i przekaz Armacie oraz całkiem przyjemnej kompozycji, jaką jest Jazz jest bezlitosny. Wokalnie projekt wsparli także Adam Celiński, Kuba i Dominika Maślikowscy oraz lokalne chóry: młodzieżowy z IV Liceum Ogólnokształcącego oraz Pochodnia. Gościnnie głosy słychać chociażby na Zmieniamy świat na lepszy i Dla Ciebie. Poza nowymi kompozycjami, na TACIE znalazło się także kilka starszych utworów, które napisał kiedyś Muniek Staszczyk: wspomniana wyżej Armata, jedna z najspokojniejszych i najpiękniejszych na płycie Policja oraz (legendarna już) Częstochowa o rodzinnym mieście zespołu.

Całości słucha się z przyjemnością. Teksty dają do myślenia, motywują do snucia refleksji o życiu. Wszystko zostało uzupełnione charakterystycznymi wokalami Muńka, „Rycha”, „Konia”, „Maci” oraz „Yaniny”. Chociaż początki większości utworów rozpoczynały się podobnie, powodując lekkie znużenie oraz przewidywalność, genialna gra perkusji, gitary czy basu eliminowała wszelkie minusy TATY. Album z pewnością spodoba się fanom zarówno T. Love, jak i poprzedniej twórczości Shamboo.

Shamboo

Czytaj również