schafter – Audiotele (2019), recenzja Miłosza Musiała

Inne recenzje

Chyba każdy, kto uważnie śledzi polską rap scenę, zwrócił już uwagę na Schaftera. Ten młody raper zdążył nieźle namieszać na przestrzeni dwóch ostatnich lat. W zeszły piątek ukazał się jego pierwszy longplay. Przed wami Audiotele – 45 minut jakościowego rapu, prosto z kraju nad Wisłą.

Kiedy w zeszłym roku Schafter opublikował swoją pierwszą epkę zatytułowaną Hors D’oeuvre, byłem przekonany, że na naszych oczach rodzi się gwiazda na miarę śmietanki polskiej rap gry. Pomimo, że styl Wojtka od tego czasu uległ zmianie, a jego kompozycje stały się dużo bardziej dojrzałe, nadal podtrzymuję swoje zdanie na jego temat. Audiotele to jeden z poważniejszych kandydatów do miana najlepszego polskiego albumu 2019.

Na płycie znajdziemy 17 kawałków, z których ponad połowa została wyprodukowana przez Schaftera. Jest to potwierdzeniem faktu, że Wojtek działa w myśl zasady Self-made man. Na albumie nie brakuje jednak gości specjalnych. Są zarówno ci z mainstreamu (Taco Hemingway, Żabson, Ras), jak i undergroundowi gracze (Młody Dzban, Belmondo, Oki).

Wraz z pierwszymi dźwiękami płyty słyszymy wstawkę z archiwum Telewizji Polskiej, która niejako wyjaśnia tytuł albumu. Audiotele to forma konkursu telefonicznego, którego popularność przypadła na przełom lat dziewięćdziesiątych i pierwszej dekady dwudziestego pierwszego wieku. We wspomnianym fragmencie, prezenter telewizyjny przedstawia widzom nagrody, które mogą trafić w ich ręce, dzięki wysłaniu SMS-a na numer podany na ekranie. Schafter nie po raz pierwszy daje upust swojej nostalgii do czasów, których, nomen omen, sam nie przeżył.

Tak rozpoczyna się utwór Aperitif, który pełni rolę intra do płyty. Ten trwający nieco ponad minutę kawałek wprowadza nas w ogólny klimat albumu i nawiązuje brzmieniowo do następnej kompozycji, czyli utworu Pejzaż. Ta piosenka, z kolei, zawiera sporo ciekawych metafor związanych z chwilami miłosnych uniesień. Użytkownicy portalu genius.com interpretują wersy związane z randką jako przenośnię rapowej kariery Schaftera. Tak jak w miłości – zaczęło się od żartu, jednak został na dłużej.

Do moich faworytów na tej płycie należy utwór Akt zgonu in blanco z gościnnym udziałem Rasa i Młodego Dzbana. Na szczególną uwagę zasługuje zwrotka ostatniego z panów. Młody Dzban zawarł w swojej zwrotce kilka solidnych punchline’ów, których nie powstydzili by się najlepsi MC’s w kraju. Nie spodziewałem się, że ten młody raper o dość śmiesznej ksywie jest w aż tak dobrej formie.

Następny na liście jest jeden z największych hitów zeszłego lata, a mianowicie singiel Hot Coffee. Jeszcze rok temu nikt by się nie spodziewał, że Schafter jest w stanie nagrać przebój podbijający listy przebojów komercyjnych rozgłośni radiowych. Teledysk do tego utworu obejrzano w serwisie YouTube ponad 15 milionów razy, co umiejscawia Hot Coffee w ścisłej czołówce najpopularniejszych, hip hopowych kawałków 2019 roku. Był to pierwszy singiel zwiastujący Audiotele i już w dniu jego premiery było widać, że umiejętności techniczne Schaftera poszybowały w górę.

Uwagę zwraca również utwór Geekin in the booth. Od zawsze było wiadomo, że język angielski nie jest Schafterowi obcy, wszak Wojtek wielokrotnie przemycał w swoich utworach anglojęzyczne wstawki, lecz wspomniany wyżej kawałek jest pierwszym w jego dyskografii nagranym w całości po angielsku. Trzeba przyznać, że jego głos brzmi w języku angielskim równie dobrze, jak po polsku.

Następnie mamy segment składający się z trzech przebojowych singli. Double D’s z gościnnym udziałem Żabsona, Marvin oraz Bigos z Taco Hemingway’em to trzy pozornie odmienne, lecz w praktyce, podobnie chwytliwe utwory, które stały się nieodłącznymi elementami mojej codziennej playlisty. Wszystkie trzy kawałki to bangery, w których zakochałem się od pierwszego odsłuchu.

Jakiś czas temu w internecie wrzało od newsów związanych z aferą Belmondo i Rafalali. W efekcie tej głośnej sprawy, Belmondo postanowił zawiesić karierę artystyczną, a nawet podjąć leczenie psychiatryczne. Przed zawieszenie, Młody G zdążył jednak dograć się Schafterowi do utworu Pager. W piosence słyszymy Beelmondziaka w jego standardowej formie. Tak chciałbym zapamiętać rapera z Gdyni.

Kawałek Cirque de soleil z gościnnym udziałem Okiego jest odpowiedzią na komentarze poddające pod wątpliwość hip hopowe skille Schaftera. Poza tym Schafter i Oki są moimi faworytami, jeśli chodzi o najmłodsze pokolenie raperów, więc miło było ich usłyszeć we wspólnym numerze.

Martin Shkreli Freestyle pokazuje, że Wojtek radzi sobie również w pisaniu tekstów na poczekaniu. Muszę przyznać, że jak na freestyle, jest to bardzo dobrze dopracowany kawałek i nie odstaje poziomem od reszty albumu.

Audiotele to album dużo bardziej dojrzały i świadomy, niż poprzednie wydawnictwo Schaftera. Pomimo, że znajdują się na nim utwory różnorodne i niekiedy wręcz skrajnie odmienne, to na pewno podczas jego odsłuchu nie doświadczymy znudenia. Reasumując, debiutancki krążek Schaftera zaliczam do udanych i mam nadzieję, że nie jest to koniec rozwoju artystycznego Wojtka. Na obecny moment ten młody raper jest jednym z najciekawszych tworów na polskiej rap scenie i za kilka lat może dostać się do czołówki najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w tej branży.

Schafter - Audiotele
  • Data premiery: 22 11 2019
  • Single: Hot coffee, Double D's, Marvin, Ridin' round the town w czyimś bel air, Short & bittersweet, Bigos, Cirque du soleil
Najlepsze utwory: Double D's, Bigos, Akt zgonu in blanco
Najsłabsze utwory: Włosy


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również

Chyba każdy, kto uważnie śledzi polską rap scenę, zwrócił już uwagę na Schaftera. Ten młody raper zdążył nieźle namieszać na przestrzeni dwóch ostatnich lat. W zeszły piątek ukazał się jego pierwszy longplay. Przed wami Audiotele - 45 minut jakościowego rapu, prosto z kraju nad...schafter - Audiotele (2019), recenzja Miłosza Musiała