MENU

    Sarsa wystąpiła w toruńskiej Od Nowie. Relacja Damiana Olszewskiego

    W miniony weekend Toruń obfitował w wiele muzycznych atrakcji. Jedną z nich był koncert Marty Markiewicz, szerzej znanej jako Sarsa. Studencki klub Od Nowa był przedostatnim przystankiem jesiennej trasy koncertowej ZAKRYJ TOUR, zapowiadającej trzeci studyjny album artystki.

    Oprócz premierowego singla Zakryj, usłyszeć mogliśmy materiał z ostatniej płyty Pióropusze. Nie zabrakło takich utworów jak: Motyle i Ćmy, Volta, Oh Say, czy Bronię się. Piosenkarka nie zapomniała również o fanach pierwszego krążka wykonując hit Naucz Mnie, melancholijne Chill, a także otwierającą koncert Indianę. Spotkanie natomiast zakończyło się mocnym, kipiącym energią outrem Furia. W ten sposób publiczność mogła się cieszyć pełnym spektrum możliwości Sarsy.

    Niestety, bogaty repertuar koncertowy Torunia sprawił, że sala nie została wypełniona po brzegi. Nie przeszkodziło to artystce w stworzeniu odpowiedniego nastroju i rozbudzeniu publiczności. Choć miał być początkowo z gatunku tych „siedzących”, hipnotyzujący głos Marty sprawił, że obecni ludzi  poderwali się ze swoich wygodnych foteli by szczelnie oblepić klubową scenę. Paradoksalnie niska frekwencja okazała się pozytywną stroną koncertu, gdyż nadała mu kameralny, intymny charakter. To z kolei zaowocowało spontanicznym kontaktem z publiką, pełnym niewymuszonego, ciepłego humoru. Sympatyczna piosenkarka otrzymała nawet laurkę od małego fana.

    Najmocniejszą stroną występu w mojej opinii był jednak lekko marzycielski, kojący klimat, który panował w Sali. Głowna w tym zasługa niskiego, transowego wokalu Sarsy, dobrze komponującego się z klawiszowymi partiami. Niedzielny występ z pewnością można potraktować jako dobre zakończenie weekendu. Koncert był na tyle zróżnicowany, by nie nudzić i na tyle przemyślany, aby nie zmęczyć. Artystka sprawnie żaglowała utworami pozwalając publiczności zadumać się na chwilę, by po przeżytym katharsis uderzyć w bardziej energiczny ton. Także sama Sarsa sprezentowała fanom malowaną raz chłodnymi, raz ciepłymi barwami laurkę. Zupełnie jak okładka najnowszego singla, będącego znakiem rozpoznawczym trasy.

    Ostatnio opublikowane