Obecny rok jest dla 36-letniej Sary Bareilles – czasem wielkich wyzwań. Wydanie pierwszej książki, nowy muzyczny projekt w słynnym teatrze Broadway oraz premiera kolejnego krążka zatytułowanego What’s Inside: Songs from Waitress. Co nowego przynosi piąty już album Amerykanki i skąd taki tytuł?
Od muzycznego debiutu Sary Bareilles minęło już prawie dwanaście lat. Swój pierwszy studyjny album wydała całkowicie niezależnie, zajmując się samodzielnie stroną liryczną oraz produkcją. Potencjał drzemiący w Kalifornijce szybko zauważyła jednak znana wytwórnia Epic Records. Rok 2007 zapisał się w jej życiorysie jako ten przełomowy. Debiutancki singiel Love Story okazał się strzałem w dziesiątkę. Piosenka stała się ogromnym hitem na całym świecie, pozwalając artystce rozwinąć skrzydła i w pełni realizować pomysł na siebie. Od tamtej pory, Sara stale rozwijała się z dala od medialnego szumu, skupiając się głównie na muzyce i koncertach. Była pięciokrotnie nominowana do prestiżowych Grammy Awards, mając szanse na zdobycie statuetki w dwóch najważniejszych kategoriach: Song of the Year oraz Album of the Year.
Nowy krążek różni się nieco od poprzednich dzieł Sary. Nie jest to typowy album Amerykanki. Faktycznie, muzycznie może jest i podobnie – artystka wciąż łączy w ciekawy sposób ambitny pop z soulem, opierając się przede wszystkim na dźwiękach pianina. Różnica tkwi w szczegółach. To pierwszy w jej karierze album koncepcyjny (skupiający się wokół jednej wspólnej idei). Jest on zbiorem utworów napisanych specjalnie na potrzeby musicalu Waitress, który swoją premierę będzie miał już w marcu 2016 roku.
Trzeba przyznać, że Bareilles odnalazła się wyjątkowo dobrze w nowej roli. Album jest dziełem spójnym, świetnie brzmiącym jako całość, a w piosenkach słychać i czuć musicalowego ducha. Fani szukający kolejnych hitów na miarę Gravity, Love Song czy słynnego Brave, będą zapewne czuli się zawiedzeni. Krążek oferuje jednak wiele dobrych piosenek wartych zapamiętania. Są różnorodne, a Sara prezentuje się udanie zarówno w balladach, jak i utworach tanecznych, typowych dla musicali. Potrafi sprytnie i przejmująco połączyć odpowiedni tekst z pasującą do niego melodią.
Utwory Opening Up, Door Number Three czy Never Ever Getting Rid of Me idealnie oddają klimat albumu. To naprawdę dobre popowe kompozycje odwołujące się do typowych brzmień musicalowych.
Gościnnie na krążku pojawił się amerykański wokalista Jason Mraz, znany z utworów I’m Yours, Lucky oraz I Won’t Give Up. Pod względem wokalnym duet wypada nieźle, nie mogę jednak pozbyć się wrażenia, że czegoś mi w tych utworach zabrakło.
Całościowy wydźwięk albumu jest zdecydowanie optymistyczny. Kompozycje sprawiają wrażenie dynamicznych oraz pozytywnych. Wesołe, rytmiczne i energetyczne melodie powodują, że What’s Inside: Songs from Waitress słucha się nadzwyczaj przyjemnie i bez znużenia. Co ciekawe, najważniejszym i najlepszym momentem płyty jest nastrojowa, fortepianowa ballada zatytułowana She Used To Be Mine. Utwór ten znacznie wybija się ponad inne albumowe kompozycje. Coś w tym jest, że piękno tkwi w prostocie. Artystka stworzyła jedną ze swoich najlepszych piosenek w karierze – czułą z mocnym i głębokim przekazem.
Wydaje mi się, że Sara Bareilles odnalazła swoje idealne miejsce. Jej przyszły musicalowy debiut na deskach Broadway’u może okazać się początkiem czegoś wspaniałego. Pomimo tego, że album What’s Inside: Songs from Waitress jest kolekcją utworów stworzonych specjalnie na potrzeby musicalu, jedno trzeba przyznać – wciąż mamy do czynienia z ambitnym popem, którego nie trzeba i nie wolno się wstydzić. Amerykanka nie dopasowuje się na siłę do musicalowej formy i nie próbuje być kimś innym. Jest po prostu sobą, czyli prawdziwym muzykiem opowiadającym swoją historię w niebanalnym dla ucha stylu.



