sanah – ja na imię niewidzialna mam EP (2019), recenzja Piotra Krajewskiego

Inne recenzje

Znalezione obrazy dla zapytania sanah – ja na imię niewidzialna mam EP

Muzyczny minimalizm w dzisiejszych czasach to rzecz pożądana. W natłoku milionów dźwięków i pięknie skrojonych pod radio hitów, które atakują nas każdego dnia, miło znaleźć coś innego, subtelniejszego, stojącego nieco na uboczu. Poznajcie Sanah oraz jej debiutancką EP-kę. Czy Ja na imię niewidzialna mam to prawdziwy powiew świeżości i nowa jakość na polskim rynku, która pozwoli nieco zwolnić w tym pędzącym świecie? Sprawdźmy.

Kiedy wydaję Ci się, że polska muzyka nie ma przed Tobą tajemnic i wszystko, co dobre już nasz, nagle pojawia się ktoś intrygujący, o kim nigdy wcześniej nie słyszałeś. To naprawdę piękne uczucie. Za każdym razem. Czasem warto więc pogrzebać w niezastąpionym Spotify czy sprawdzić rekomendację muzyczną od kogoś z redakcji.

Tak właśnie pojawiła się na mojej playliście Sanah, czyli zaledwie 22-letnia Zuzanna Jurczak. Śpiewająca skrzypaczka z Warszawy, która studiuje na cenionym Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina. Zauważona dzięki swojemu kanałowi w serwisie YouTube powoli wkracza na polski rynek muzyczny. I zachwyca, bo jej spojrzenie na muzykę hipnotyzuje od pierwszych dźwięków. Taki art pop zawsze w cenie.

Sanah zadebiutowała ostatnio EP-ką Ja na imię niewidzialna mam. To siedem utworów mających coś do powiedzenia. Panuje tu melancholijny nastrój, który momentalnie się udziela. Piękne indie-popowe ballady zbudowane przede wszystkim na dźwiękach pianina i skrzypiec. Coś czystego, szlachetnego, magnetycznego. Pełne emocji i wrażliwości Siebie zapytasz, nagie i wzruszające Idź, hipnotyzujące od pierwszych sekund Bez słów czy niesamowicie klimatyczny singiel Cząstka, którym zdążył zachwycić się już sam Dawid Podsiadło

W świetnie zaaranżowanych melodiach Sanah przebijają się gdzieniegdzie nowocześniejsze brzmienia oraz subtelna elektronika (wyraziste Proszę pana, wpadające w ucho i lekkie Solo czy kapitalnie wyprodukowane Koronki), które na szczęście nie atakują i nie przejmują kontroli nad urzekającymi minimalizmem piosenkami. To po prostu miły dodatek. 

Swoim delikatnym i czarującym wokalem Sanah niezwykle umiejętnie buduje świat prezentowany w tych kilku utworach. Nie zawsze piękny oraz łatwy, ale przede wszystkim szczery. Często bardzo słodko-gorzki. Uderzający i nie kryjący się za milionem pełnych patosu metafor. Młoda artystka z Warszawy w prosty sposób opowiada o miłosnych rozterkach, bolesnym odrzuceniu, codziennej niepewności i strachu czy szalonych wyjściach na miasto. Na Ja na imię niewidzialna mam pada wiele mądrych i trafnych słów, które zostają ze słuchaczem na dłużej. Każdy z nas bowiem zmagał się lub zmaga się z takimi emocjami. Na pewno znajdziesz w tych przemyśleniach cząstkę siebie.

Magia Sanah działa. Wystarczyło zaledwie siedem piosenek, aby zaczarować. Proste, ale jednocześnie niezwykle angażujące kompozycje, które trudno wyrzucić z głowy. Rozterki młodej i nieco introwertycznej dziewczyny opakowane przyjemną mieszanką artystycznego popu. W tej 22-latce drzemie ogromny potencjał. Jest szczera, świadoma muzycznie i ma pomysł na swoją twórczość. Ja taką wrażliwość kupuję. Może kupisz i Ty? Przesłuchaj, poznaj, zostań. Bo to dopiero przedsmak talentu Sanah. Debiutancka płyta już wkrótce.

View this post on Instagram

ja na imie niewidzialna mam . . . . #sanah #winyl #ep

A post shared by sanah (@sanahmusic) on

Znalezione obrazy dla zapytania sanah – ja na imię niewidzialna mam EP
sanah - ja na imię niewidzialna mam EP
  • Data premiery: 11 10 2019
  • Single: Cząstka, Siebie zapytasz
Najlepsze utwory: Siebie zapytasz
Cząstka
Solo
Proszę pana
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Piotr Krajewski
Piotr Krajewski
Dziennikarz muzyczny z Warszawy. All About Music & Radio ZET. Kontakt: [email protected] / [email protected]

Czytaj również

Muzyczny minimalizm w dzisiejszych czasach to rzecz pożądana. W natłoku milionów dźwięków i pięknie skrojonych pod radio hitów, które atakują nas każdego dnia, miło znaleźć coś innego, subtelniejszego, stojącego nieco na uboczu. Poznajcie Sanah oraz jej debiutancką EP-kę. Czy Ja na imię niewidzialna mam...sanah – ja na imię niewidzialna mam EP (2019), recenzja Piotra Krajewskiego