Zanim wejdziemy w okres świątecznych przygotowań trzeba nacieszyć się ostatnimi w tym roku muzycznymi doznaniami Grudzień jest miesiącem niezwykle obfitym pod względem koncertów, szczególnie w Warszawie. 8 grudnia swój występ w klubie Niebo dała Kasia Lins z zespołem. Zachęcamy do przeczytania naszej relacji z tego wydarzenia!
Kasia Lins to wokalistka, pianistka, kompozytorka i autorka tekstów. Na swoim koncie ma trzy albumy – Take My Tears (2013), Wiersz ostatni (2018) oraz Moja wina (2020). Utwory z dwóch ostatnich mieliśmy okazdję usłyszeć w środę, 8 grudnia w klubie Niebo. Artystce na scenie towarzyszył zespół w poszerzonym składzie, ponieważ oprócz Wiktorii Jakubowskiej, Zuzi Kłosińskiej, Agnieszki Bigaj i Karola Łakomca mogliśmy podziwiać sekcję dętą. Składała się ona z trzech osób: Arka Kopery, Szymona Białoruckiego oraz Moniki Muc. Trzeba przyznać, że sekcja dęta dodała wiele uroku temu koncertowi, nadała nowych brzmień utworom, a umiejętności muzyków w każdym utworze zaskakiwały i zachwycały. Na samym wstępnie warto zaznaczyć, że cały zespół miał niezwykle spójne stroje, które idealnie pasowały do formatu tego wieczoru i treści jaką swoją twórczością przekazuje Kasia Lins.
Na koncercie dominował materiał z ostatniego wydawnictwa artystki, czyli albumu Moja Wina, z którego wybrzmiały prawie wszystkie utwory. Koncert rozpoczął się około godziny 20.15 specjalnym Intro, które wprowadziło nas do świata artystki. Zaraz po nim wybrzmiał pierwszy pełny utwór, czyli Śniłam, Że Jest Spokój. Po jego wykonaniu Kasia zorientowała się, że zapomniała przebrać butów, ale to jej nie przeszkodziło, żeby dać z siebie wszystko. Następnie na scenie wybrzmiały dźwięki utworu rozpoczynającego najnowsze wydawnictwo artystki – Jeżeli Kochasz, a następnie singiel promujący Moją winę – Rób Tak Dalej. Przy okazji kolejnej piosenki będziemy mogli podziwiać artystkę w bardzo różnych wcieleniach – od tańczącej po grającej i śpiewającej przy fortepianie. A to wszystko przy okazji wykonania utworu Boże.
Pierwszą niespodzianką muzyczną tego wieczoru było wykonanie utworu Zapytaj mnie, czy Cię Kocham, który w oryginale śpiewa Republika. Artysta przy okazji opowiedziała anegdotkę, w której wspomniała o oskarżeniu ją o plagiat. Warto wspomnieć, że z tym utworem Kasia została laureatką Nagrody Artystycznej Miasta Torunia im. Grzegorza Ciechowskiego w 2020 roku. Kolejno mogliśmy podziwiać artystkę wraz z zespołem wykonujących utwór Nie syp solą, po którym Kasia Lins zniknęła na chwilę ze sceny, jednak po momencie pojawił się na niej gość specjalny – ubrany w garnitur WaluśKraksaKryzys. Artysta zaczął śpiewać utwór Moja Wina, po czasie dołączyła do niego Kasia, jednak nie weszła na scenę normalnie a z końca sali. Przechodząc przez publiczność w sukni weselnej dało się odczuć, że kierując się ku scenie. Czy byliśmy świadkami ślubu Kasi Lins i Walusia? Mogło tak być! Trzeba przyznać, że ten utwór był wyjątkowym momentem podczas całego koncertu, niezwykle zaskakującym i przyjemnym!
Po ceremonii zaślubin czekała na słuchaczy najbardziej wzruszający utwór z najnowszego krążka – Morze Czerwone, Grożą Nam Wojną czy Jesteś Krwią W Mojej Żyle. Nie mogło również zabraknąć utworu Ostatni Wiersz, który pochodzi z poprzedniej płyt artystki.
Główną część koncertu kończył utwór Koniec Świata. Publiczność nie dała Kasi opuścić sceny, dlatego na bis zagrała dwa utwory. Pierwszy wspólnie z WaluśKraksaKryzys, z którym zaśpiewała Bo Jesteś Ty, czyli piosenkę z repertuaru Krzysztofa Krawczyka. Utwór ten był na pewno dużą niespodzianką dla fanów! Koncert zakończył się piosenką Rób Tak Dalej. Cieszy nas fakt, że to właśnie ten utwór został zaśpiewany dwa razy, gdyż jest niezwykle energiczny i był świetnym wyborem na zakończenie koncertu i pożegnanie się z artystką i zespołem.
Warszawski koncert Kasi Lins był niezwykłym doświadczeniem! Cały koncert dopracowany był z wielką starannością, pochwalić należy również genialną grę świateł, cudowny zespół artystki i gości, którzy pojawili się na scenie podczas tego wieczoru. Warto wspomnieć i przekazać pozdrowienia od Kasi dla przedstawicieli kościoła, którzy najlepiej wiedzą kto, co i z kim powinien robić. Należy pochwalić również genialną interakcję artystki z publicznością, która tego dnia licznie przybyła do Nieba, aby dostać rozgrzeszenie. Koncert został wyprzedany, co nie dziwi nas wcale, bo kto by nie chciał przeżyć takich doznań muzycznych na żywo? Z niecierpliwością oczekujemy na kolejny koncert Kasi Lins w Warszawie, wybierzemy się z wielką chęcią!
Zapraszamy do fotorelacji Kasi Rynkiewicz.




































