Rosyjscy nadawcy opuszczają struktury Europejskiej Unii Nadawców

Wykluczenie Rosji z tegorocznej Eurowizji niesie za sobą następstwa.

W sobotę po południu rosyjska strona sama ogłosiła, że opuszcza Europejską Unię Nadawców (EBU), odpowiedzialną za między innymi organizację Eurowizji. Jest to odpowiedź na wykluczenie reprezentanta Rosji z tegorocznego Konkursu Piosenki Eurowizji. Jak podaje agencja rosyjska agencja RIA – wczorajsza decyzja miała charakter polityczny, przez co złamano zasady apolityczności konkursu. Rosyjska strona w oświadczeniu podkreśliła także, że EBU stosuje podwójne standardy, dopuszczając w 2016 roku ukraińską propozycję 1944 (która wygrała całą Eurowizję), natomiast w zeszłym roku propozycja białoruska, Ya nauchu tebya nie została dopuszczona ze stawki ze względu na swój polityczny charakter. Już wcześniej przedstawiciele rosyjskich mediów krytykowali konkurs za promowanie wartości, z którymi naród się nie utożsamia, a także podkreślali, że powinni pierwsi zrezygnować z Eurowizji, a nie czekać na wyrzucenie ze strony EBU. Opuszczenie struktur Europejskiej Unii Nadawców dotyczy poszczególnych podmiotów: Pierwyj Kanał (C1R), Wszechrosyjska Państwowa Kompania Telewizyjna i Radiowa (VGTRK) oraz Radio Dom Ostakino.

Dzisiejsza decyzja oznacza, że reprezentant Rosji nie pojawi się w żadnych konkursach organizowanych pod egidą EBU, ani nie będzie miał możliwości ich transmitowania. Zablokowany zostanie dostęp do ekskluzywnych wydarzeń sportowych i kultralnych. W zeszłym roku Europejska Unia Nadawców sama wykluczyła ze swojego grona nadawcę białoruskiego za nagminne łamanie statusu EBU i niewywiązywanie się z zadań zapisanych w statusie organizacji. Ostatnią przedstawicielką Rosji na Eurowizji była Manizha, która z profeministycznym utworem Russian Woman zajęła w finale 9. miejsce.

Czytaj również