Romantycznie o patologii naszych czasów. szymonmówi – Coś się zepsuło, 2021 (RECENZJA)

Inne recenzje

Sam tytuł tego albumu mógłby podsumować ostatnie kilka, jak nie kilkanaście lat. Nie jest to starcze, boomerskie narzekanie na obecną rzeczywistość, a niewygodne wbijanie szpilek w wady naszego społeczeństwa. Listę wszystkiego, co się zepsuło, możecie znaleźć poniżej!

Już na wstępie można by zarzucić Szymonowi, że narzekanie na zepsucie świata to nic odkrywczego i ta tematyka poruszana jest w setkach, jak nie tysiącach piosenkach. Przecież narzekanie na wszystko wokół jest tak bardzo Polską przypadłością, że gdyby był to sport olimpijski, Polakom zabrakłoby ścian na wszystkie te złote medale. Wojna starszych pokoleń przeciwko młodym i na odwrót trwa od zawsze, i pewnie będzie trwała do końca świata. Co więc innego ma w sobie ta płyta, że broni się od tych wszystkich zarzutów?

Nie jest to smutne zakopywanie się we własnych smutkach. Szymon idealnie wykorzystuje groteskę, mówiąc o poważnych problemach z wykorzystaniem dziecinnych i naiwnych dźwięków. Kto inny potrafi mówić o zagładzie klimatycznej, patologiach rodzinnych i samobójstwie przy akompaniamencie ukulele dziecięcych chórków? To jak w niezwykle inteligentny i nietuzinkowy sposób artysta wykorzystuje gry słów, metafory, nawiązania, jest genialne. Coś się zepsuło to płyta o tak wielu warstwach, że za każdym razem jak się ją słucha, można odkrywać ją na nowo.

Przykładem tego, jak doskonale Szymon bawi się konwencją, jest utwór Najgorętszy dzień lata (Punkt Zapalny). Jeśli ktoś nie poświęci tej piosence wystarczającej uwagi, może myśleć, że to urocza piosenka dla dzieci, która mówi o zwierzątkach, może wręcz zarzucić artyście zbytnią infantylność, a jest to jedna z najbardziej przerażających wizji przedstawionych na tym albumie. Wykorzystanie tej formy, by mówić o zagładzie klimatycznej i globalnym ociepleniu, wydaje się być absurdalne, a jednak w koncepcji całego albumu działa doskonale. Można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że jest to po części dystopijna, ale też prawdziwa wizja dzieciństwa, które może czekać kolejne pokolenia, jeśli nie zaczniemy zmiany jako społeczeństwo. 

Z tym albumem mam ten problem, że nie jestem w stanie wybrać najbardziej lub najmniej ulubionych utworów, bo wszystkie są na swój sposób wyjątkowe i niespotykane. Grochów zadziwia prawdziwością i sposobem w jaki artysta ukazuje patologie rodzinne, Dzikość Serca to idealne połączenie dwóch najbardziej unikatowych muzyków na polskiej scenie muzycznej, Najpiękniejszy koniec świata obnaża czarną stronę pragnień i ludzkiej nienawiści. Tego co tworzy Szymon, nie da się odnaleźć nigdzie indziej. Jego maniera głosu, romantyczno-tragiczne teksty, niespotykane, wręcz dziwne zabiegi dźwiękowe, mogłyby w tylu przypadkach nie zadziałać, ale w tym wypadku wszystko gra idealnie. 

Jest to kolejny debiut w tym roku, który pokazuje, że pomimo miliona wydanych już na świecie płyt, nadal można stworzyć coś nieszablonowego i swojego. Ryzyko związane z płynięciem naprzeciw głównemu nurtowi w tym wypadku doskonale się opłaciło. Szymon na tej płycie wciela się w bardzo czujnego obserwatora rzeczywistości i przedstawia ją w niewygodny, lecz prawdziwy sposób. Czasy, w których żyjemy, zepsuły się pod wieloma względami, ale wokalista znajduje dziwne piękno i wręcz poetyckość otaczającego nas świata. Szczerze mam nadzieję, że w przyszłości będą pokazywać ten album kolejnym pokoleniom i opowiadać o tym jak Coś się zepsuło.  

szymonmmówi - Coś się zepsuło
  • Data premiery: 17 09 2021
  • Single: Najpiękniejszy koniec świata
Najlepsze utwory: Najpiękniejszy koniec świata
Grochów
Najgorętszy dzień lata (Punkt zapalny)
Dzikość serca (feat. Swiernalis)
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Nikola Nina Skopowska
Nikola Nina Skopowska
Uczennica liceum plastycznego w kierunku fotografii, z sercem pełnym muzyki i otwartym na nowe, ciekawe brzmienia.

Czytaj również