Rock For People 2016 – dzień drugi. Relacja Michała Szuma

0
160

Kolejny dzień festiwalu to kolejne emocje związane z koncertami w ramach Rock For People 2016. Kurz po niedzielnych występach jeszcze nie opadł na dobre, a na scenie już pojawili się artyści zapowiadani na poniedziałek. Jak to wyglądało w praktyce?

Poniedziałkowy lineup zaczynał się stosunkowo wcześnie, bo już o godzinie 12:00, od mocnego akcentu punkowej grupy Just For Being. O ile występy na mniejszych scenach trwały w najlepsze przez cały dzień, o tyle wielcy artyści z Rock For People Stage i Staropramen Stage zaczynali wojaże dopiero od 16. Mocnym akcentem na początek okazała się francusko-hiszpańsko-brytyjska grupa The Inspector Cluzo – dwóch gentelmanów w osobach perkusisty i wokalisto-gitarzysty. Pokazali oni czym jest rock’n’roll, chociaż nie uważają się za rock’n’rollowców. Na scenie było wszystko: moralizatorska gadka o wrogości do gotowej żywności, piosenka hańbiąca basistów (o wymownej nazwie Fuck Bass Player), a na koniec pojawiły się także dziewczyny – wybranki z publiki. Słowem: ogień!

Największe oczekiwania wśród publiki były jednak postawione gwiazdom wieczoru, do których zaliczyć należy X Ambassadors, Bullet For My Valentine, The QemistsThe Offspring. Cała czwórka przyciągnęła na swoje występy rzesze fanów, a klimat towarzyszący poszczególnym koncertom zależny był od granej muzyki. Najspokojniejsze nastroje panowały podczas show X Ambassadors, lecz nie znaczy to, ze publika wolna była od pozytywnej energii i dobrej zabawy. Każdy świetnie się bawił, dawał z siebie sto procent i wspierał zespól oklaskami. Poziom szaleństwa rósł jednak zgodnie z powyższą kolejnością, a apogeum nastąpił podczas punkowców z The Offspring. Staruszkowie, mimo swojego zaawansowania wiekowego, wciąż czują punka we krwi i umieją rozkręcić niezłe show. Chwała im za to!

Po raz kolejny nie zawiedli również lokalni przedstawiciele rockowej sceny, gdyż znów to własnie podczas ich koncertów czeska publika bawila się najlepiej. Alkoholicki śpiew kapeli Horkýže Slíže i wieloosobowy kolektyw Tři Sestry pokazały pełnie możliwości Czechow.

Wszystko to, co intrygujące i nowe również miało miejsce, a najdobitniejszym przykładem tej tezy był występ kapeli Turbowolf. Początkowe pustki pod sceną (w tym samym czasie swoje show dawało Bullet for My Valentine) zostały szybko uzupełnione i każdy, kto przybył w tym momencie na Sapito Stage, był w pełni usatysfakcjonowany. Pogo, circle pit czy niekontrolowane ruchy ciała to tylko namiastka tego, co wydarzyło się podczas tego koncertu. A to tylko jeden przykład z całego morza fantastycznych występów, których ciąg dalszy nastąpi już dziś. Na koniec kilka zdjęć z poniedziałku.