Siostrzeniec Ricky’ego Martina, który na drodze sądowej oskarżył piosenkarza o kazirodztwo, przemoc na tle seksualnym oraz nękanie – w dniu rozprawy wycofał wszystkie zarzuty. Tym samym sąd w Portoryko oddalił sprawę wobec latynoskiego artysty uchylając również wniosek o zakaz zbliżania się.
Zarzuty, według których siostrzeniec piosenkarza podtrzymywał, iż pozostawał ze swoim wujkiem w związku kazirodczym, trwającym siedem miesięcy – oskarżając jednocześnie artystę o nadużycia psychiczne i fizyczne w tym czasie – Ricky Martin już wcześniej nazwał nieprawdziwymi i obrzydliwymi. Piosenkarz, walcząc o swoje dobre imię oraz chcąc uciąć wszystkie spekulacje w tej sprawie – zaprzeczył tym rewelacjom za pośrednictwem oświadczenia, które kilka dni wcześniej, w jego imieniu przedstawił adwokat:
Ricky Martin oczywiście nigdy nie był i nigdy nie będzie zaangażowany w jakikolwiek związek seksualny czy romantyczny ze swoim siostrzeńcem.
Reprezentant Ricky’ego Martina, podkreślił również wówczas, że siostrzeniec, który przedstawił te oskarżenia, zmaga się z problemami zdrowotnymi natury psychicznej, wyrażając jednocześnie nadzieję, że niebawem 21-letni mężczyzna otrzyma potrzebną pomoc, a postępowania, które toczą się w tej sprawie – znajdą szczęśliwy finał.
Ostatecznie rostrzygnął to wyrok sądu, po którym – tym razem osobiście – artysta zabrał głos. W oficjalnym wystąpieniu Ricky’ego Martina – przygotowanym dla mediów słyszymy:
Mijają prawie cztery dekady odkąd pracuje jako artysta poddawany opinii publicznej i nigdy do tej pory nie miałem do czynienia z czymś tak dla mnie bolesnym jak to co się wydarzyło w ciągu ostatnich tygodni.
Odnosząc się w dalszej części wypowiedzi się do swojego siostrzeńca, sytuacji do której potrafi doprowadzić kłamstwo oraz procesu uzdrowienia, który teraz czeka artystę.
Padłem ofiarą kłamstwa. Niestety atak nastąpił ze strony członka mojej rodziny. Życzę mu jak najlepiej, życzę żeby odnalazł swoje światło. Kłamstwo potrafi wyrządzić wiele krzywdy. Zostałem skrzywdzony ja, mój mąż, moje dzieci, moi rodzice i rodzina. Nie mogłem się bronić ponieważ toczył się proces prawny, którego reguł musiałem przestrzegać, a w czasie którego musiałem zachować milczenie do momentu, gdy nie będę mógł porozmawiać z sędzią. Dzisiaj nastąpił ten dzień. Teraz jest dla mnie czas uzdrowienia gdyż zostałem bardzo zraniony. Wierzę, że odnajdę spokój, właściwe wyciszenie by znowu ujrzeć światło na końcu tunelu, tak jak zawsze do tej pory potrafiłem to uczynić.
