65. Konkurs Piosenki Eurowizji zbliża się wielkimi krokami. Jak się okazuje, nie wszyscy uczestnicy mogą w pełni cieszyć się nadchodzącym wydarzeniem.
Tegoroczną reprezentantką Rosji na eurowizyjnej scenie została Manizha. Piosenkarka tadżyckiego pochodzenia wygrała ogólnokrajowe selekcje utworem Russian Woman. Powód do radości nie trwał długo. Jak się okazuje, piosenka nie spodobała się niektórym z rosyjskich internautów z powodu silnego feministycznego przesłania. Swoje niezadowolenie postanowili wyrazić w skrajny sposób – Manizha przyznała w rozmowie z dziennikarzem BBC, że otrzymała dosłowne groźby śmierci.
Pewna kobieta, która ma dwójkę dzieci, napisała do mnie: „Modlę się, żeby twój samolot rozbił się, kiedy dotrzesz do Rotterdamu”. Są też groźby mówiące, że jeśli zaśpiewam tak o rosyjskich kobietach, to nie będę już tu żyć.
mówi piosenkarka.
Treść utworu nie była jedynym motywem, który stał za strasznymi komentarzami. Manizha została również zaatakowana za fakt, że pochodzi z Tadżykistanu. Na pytanie, czy była zdziwiona reakcjami, odpowiada:
Możesz nie lubić mojego głosu, możesz nie lubić mojej piosenki, ale jeśli nie lubisz mnie, ponieważ pochodzę z Tadżykistanu – to było trudne.
Manizha przyznała, że miała momenty zawahania, w których chciała się poddać, jednak dzięki wsparciu od innych ludzi oraz mediów czuje się silna i nie ma zamiaru się poddawać. Zapewnia, że wykona swoje zadanie i wystąpi najlepiej, jak potrafi.


